Michael Porter Jr. mówi o pogromie nad byłą drużyną i niespełnionych aspiracjach.

Czy Michael Porter Jr. jest dowodem na to, że „co cię nie zabije, to cię wzmocni”, czy może symbolem sportowej tragedii „co by było, gdyby”? Ten niezwykle utalentowany skrzydłowy, mistrz NBA z Denver, teraz w barwach Brooklyn Nets, dopiero co dał swojemu byłemu klubowi bolesną lekcję. Jego słowa o niezrealizowanych ambicjach i walce z przeciwnościami losu poruszają, ale jego obecna forma statystyczna każe się zastanowić nad potencjałem ukrytym dotąd przez kontuzje.

Od wizji supergwiazdy do twardej rzeczywistości: Droga Michaela Portera Jr.

Historia kariery Michaela Portera Jr. to klasyczny hollywoodzki scenariusz, w którym dramaturgia jest tak gęsta, że mogłaby obciążyć nawet najbardziej wytrzymałe plecy – a te plecy to u MPJ newralgiczny punkt. Siódmy rok w lidze NBA, pierwszy w koszulce Brooklyn Nets po zdobyciu mistrzostwa z Denver Nuggets, to czas, kiedy gracz musiał skonfrontować się z własnymi oczekiwaniami.

„Moim oczekiwaniem było bycie najlepszym zawodnikiem w NBA” – wyznał Porter Jr. dziennikarzom po imponującym występie, w którym zdobył 27 punktów w zwycięstwie Nets 127-115 nad jego dawną drużyną. To mocne słowa, które pokazują ambicje, ale zaraz potem następuje boląca refleksja nad przeszkodami. „Kontuzje wzięły górę, ale myślę, że determinacja i odporność pozwoliły mi wypracować sobie całkiem wartościową przestrzeń w NBA” – dodał, mierząc się z krytyką i „co by było, gdyby”, które zawsze towarzyszą zawodnikom z takimi talentami.

Sezon życia post-Nuggets: Czy MPJ wreszcie odblokował swój „true potential”?

Statystyki tego nie kłamią: Michael Porter Jr. przeżywa obecnie najlepszy sezon w swojej karierze. Średnia 25,8 punktu na mecz dla Nets to skok o niesamowite 42% w porównaniu do 18,2 punktu notowanych w zeszłym sezonie, kiedy występował jeszcze w Nuggets. Wystarczy spojrzeć na te liczby – to awans z solidnego gracza na bona fide gwiazdę ofensywy. Co więcej, Nets, drużyna walcząca o miejsce w play-in na Wschodzie, potrzebuje tej eksplozji formy bardziej niż powietrza.

Zawodnik podkreśla, że obecna dyspozycja nie jest dla niego zaskoczeniem, lecz raczej dowodem na siłę charakteru: „To, co teraz robię, nie jest dla mnie szokiem. Jestem dumny z tego, że robię to po kontuzjach”. Dla fanów koszykówki, a zwłaszcza analityków, to kluczowy punkt. Czy to oznacza, że wreszcie jesteśmy świadkami w pełni zdrowego i psychicznie oszlifowanego MPJ, uwolnionego z roli drugiego lub trzeciego opiera w Denver?

Od Missouri do Mistrzostwa: Skok w przepaść i powrót na szczyt

Kariera Portera Jr. rozpoczęła się od gigantycznego hype’u w University of Missouri, gdzie zagrał zaledwie trzy mecze, zanim potężny uraz pleców wykluczył go z reszty sezonu akademickiego. To był pierwszy alarm. W rezultacie, mimo olbrzymiego potencjału, spadł na 14. miejsce w drafcie 2018 roku. Pierwszy sezon w NBA (2018-19) przeszedł w całości na rehabilitacji – to scenariusz, który potrafi złamać psychikę młodego sportowca.

Debiut nastąpił dopiero w październiku 2019 roku. Początkowo jego rola w Denver była ewolucyjna. Przez sześć lat w zespole Nuggets, z którym zdobył upragniony tytuł mistrzowski w 2023 roku, notował solidne, ale nie elitarnie statystyki: średnio około 16 punktów i 7 zbiórek, z fantastycznymi dla skrzydłowego wskaźnikami rzutów za trzy (ponad 40%). Kulminacją była nierówna, lecz skuteczna rola w play-offach 2023, gdzie w 20 meczach notował 13,4 punktu i 8,1 zbiórki, notując trzy double-double w Finałach NBA.

Jednak to sezony 2020-21 i 2021-22 pokazały, jak kruchy był ten progres. Kampania 2020-21 była jego najlepszą w Denver (19,0 punktu i 7,3 zbiórki, 44,5% z trójki wśród graczy z dużą liczbą prób), ale kolejny sezon to zaledwie 9 meczów z powodu nawracających problemów z plecami, które wymagały operacji. Powrót w 2022-23 był udany (17,4 punktu w 62 meczach), ale wciąż towarzyszyły mu słowa ostrożności.

Teraz, w zespole Brooklynu (11-22), mimo że drużyna zajmuje niskie miejsce na Wschodzie, czternastki punktów przed nim to strzał w dziesiątkę. Jego rola ofensywna jest maksymalna, a wskaźnik użycia (usage rate) oraz liczba rzutów z gry to absolutne rekordy kariery. Jeśli utrzyma tę formę, what ifs zamienią się w what’s next dla wyceny tego zawodnika na rynku wolnych agentów.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483