Mimo trudnej sytuacji płacowej Knicks wciąż widzą Jordan Clarksona w składzie.

Pierwszy sezon Jordana Clarksona w barwach New York Knicks nie wyglądał tak, jakiego spodziewali się kibice. Mimo że weteran notował najniższe statystyki w karierze i miał ograniczony udział w mistrzowskim biegu drużyny, powrót do Nowego Jorku wciąż wydaje się realny. To zaskakująca wiadomość, zważywszy na restrykcyjną sytuację finansową klubu!

Czy Clarkson zostanie w Nowym Jorku pomimo walki z „drugim progiem”?

Pierwszy rok Jordana Clarksona w trykocie New York Knicks nie był bajką. Obrońca notował statystyki na poziomie najniższym w karierze, przez pewien czas wypadał ze składu rotacyjnego i pełnił marginalną rolę w drodze po mistrzostwo. Mimo to, insiderzy sygnalizują, że jego powrót do Nowego Jorku w wolnej agenturze jest całkiem prawdopodobny. Dzieje się to wszystko, podczas gdy właściciel James Dolan upiera się, by klub unikał tzw. „drugiego progu” ligi (second apron), który nakłada surowe restrykcje finansowe.

Jak donosi Stefan Bondy z „New York Post” na platformie X: (Tłumaczenie) „Nawet z nakazem unikania drugiego progu, słyszałem, że Jordan Clarkson pozostaje możliwością do ponownego podpisania kontraktu z Knicks. Nie można wykluczyć tego ponownego spotkania”.

Ta informacja kontrastuje wyraźnie z niepewnością wokół innych nieograniczonych wolnych agentów, takich jak Landry Shamet i Mitchell Robinson. Obaj gracze spodziewają się znacznie wyższych kontraktów na rynku otwartym, co czyni ich zatrzymanie pod obecną strukturą płac Knicks skrajnie trudnym. Clarkson natomiast, po porozumieniu o wykupie kontraktu z Utah Jazz latem ubiegłego roku, podpisał roczną umowę za minimalną stawkę dla weterana. Może on ponownie okazać się jedną z najtańszych opcji dla Nowego Jorku.

Finanse Knicks i szansa dla weterana

Sytuacja finansowa Knicks stała się piekielnie skomplikowana. Po re-signingu Jose Alvarado i Mohameda Diawary, Nowy Jork ma około 208 milionów dolarów zobowiązanych dla dziesięciu zawodników. Zostaje im raptem około 14 milionów dolarów przed osiągnięciem progu drugiego apronu, a jednocześnie muszą uzupełnić resztę składu.

Michael Scotto z „HoopsHype” prognozuje, że Shamet, po udanym sezonie zasadniczym i rewelacyjnym runie w play-offach, wywoła spore zainteresowanie. Robinson zaś, według prognoz, może liczyć na ofertę opiewającą na całą kwotę niżej średniej ligowej (non-taxpayer mid-level exception), czyli 15 milionów dolarów, a być może nawet więcej. Scotto zaznacza, że obaj gracze mogą być trudni do zatrzymania, jeśli organizacyjny mandat unikania drugiego progu zostanie utrzymany.

Jeśli któryś z nich odejdzie, Knicks zyskają elastyczność finansową, ale jednocześnie stworzą luki w rotacji trenera Mike’a Browna. Clarkson może na tym bezpośrednio skorzystać. Ponieważ spodziewane jest, że będzie dostępny ponownie za minimalną umowę weterana, Nowy Jork mógłby zatrzymać doświadczonego strzelca bez znaczącego obciążenia dla budżetu płacowego. To klasyczny układ typu „win-win” – klub zachowuje elastyczność, a Clarkson opcję pozostania w szatni mistrzów.

Czy minimalny kontrakt oznacza większą rolę na boisku?

Statystycznie, pierwszy sezon Clarksona w Nowym Jorku był najmniej produktywny w jego karierze. Były Szósty Gracz Roku NBA notował średnio zaledwie 8,6 punktu, 1,8 zbiórki i 1,3 asysty w 17,8 minuty na parkiecie w 72 meczach sezonu zasadniczego. W styczniu kilkukrotnie nie mieścił się w składzie z decyzji trenera, gdy Shamet wracał do roli po kontuzji.

Mimo to, Clarkson był szanowaną siłą weterana w szatni. W Finałach NBA pojawił się w czterech z pięciu meczów przeciwko San Antonio Spurs, zdobywając średnio 3,5 punktu w 7,5 minuty, pomagając Nowemu Jorkowi zdobyć pierwsze mistrzostwo od 1973 roku. Zapisał się też w historii jako pierwszy gracz z filipińskim pochodzeniem, który wygrał tytuł NBA, dodając kolejny kamień milowy do i tak już bogatej kariery.

Clarkson myśli o obronie tytułu

Jeśli Clarkson miałby coś do powiedzenia, jego mistrzowska opowieść w Nowym Jorku wcale się nie skończyła. Po zdobyciu tytułu w San Antonio, Clarkson dał jasno do zrozumienia, że planuje wrócić na kolejny sezon.

Jak informował Kristian Winfield z „New York Daily News”, Clarkson żartobliwie próbował rekrutować pracownika hali Spurs, świętując w szatni gości: (Tłumaczenie) „Stary, będziesz tu za rok – powiedział Clarkson – Ale w przyszłym roku będziesz z nami. I wrócimy prosto do tej szatni i zrobimy to wszystko jeszcze raz”.

To, czy jego przepowiednia się ziści, zależy teraz w dużej mierze od finansowych manewrów Knicks. Priorytetem Nowego Jorku jest zachowanie jak największej części mistrzowskiego trzonu, jednocześnie lawirując wokół ograniczeń drugiego progu. Jeśli Shamet ostatecznie będzie za drogi lub Robinson podpisze większy kontrakt gdzie indziej, Clarkson może pojawić się jako przystępny cenowo weteran, przed którym stoi znacznie jaśniejsza droga do odzyskania znaczącej roli w rotacji Mike’a Browna. Dla drużyny walczącej o obronę tytułu, która jednocześnie musi pilnować elastyczności finansowej, ta możliwość wydaje się obecnie znacznie bardziej realna niż jeszcze kilka tygodni temu.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483