Mitchell jako cel transferowy: Wojownicy w pogoni za gwiazdą.

Wielkie nazwiska, jeszcze większe spekulacje – Golden State Warriors po raz kolejny znajdują się w epicentrum gorących plotek transferowych, mimo że sezon dopiero co się skończył. Czy dynastii potrzebny jest szokujący wstrząs, aby wrócić na szczyt, a może to tylko kolejna fantazja internetowych analityków, gdy na horyzoncie pojawiają się giganci tacy jak Donovan Mitchell? Przyjrzyjmy się, dlaczego Mitchell nagle stał się „koniem roboczym” w rozmowach o wymianach z udziałem Wojowników.

Czy Donovan Mitchell to brakujące ogniwo dla ery Curry’ego 2.0?

Zaledwie kilka dni po odpadnięciu z rywalizacji, Golden State Warriors znów są najgorętszym tematem na ustach całego NBA. To naturalne – mają charakterystyczną mieszankę: ambicję utrzymania statusu mistrzowskiego, luźne podejście do przyszłych wyborów w drafcie oraz zdolność do przejęcia astronomicznych kontraktów. W rezultacie, można się spodziewać, że nazwisko każdego dużego gracza na rynku będzie łączone z Dubs. Widzieliśmy już spekulacje o LeBronie Jamesie. Wiemy, że próbowali sprowadzić Giannisa Antetokounmpo. Z pewnością stanęliby w pierwszej kolejce po Kawhiego Leonarda. Wszystko to jest na stole, bo latem muszą dokonać gruntownej przebudowy, by dać Stephenowi Curry’emu jeszcze jedną szansę na mistrzostwo.

Nowym nazwiskiem, które weszło na Bingo Card Warriors, jest gwiazda Cleveland Cavaliers, Donovan Mitchell. Pan Mitchell, który aktualnie przewodzi jedynej drużynie na Wschodzie z prowadzeniem 2-0 w pierwszej rundzie, jest uosobieniem ofensywnej magii. Oczywiście, jest za wcześnie mówić o jego dostępności – jeszcze nie ma nawet lipca.

Jednak Bleacher Report sugeruje, że Warriors „powinni gonić” za transferem Mitchella. Dlaczego? Bo Mitchel, zbliżający się do 30. urodzin we wrześniu, jest wystarczająco młody (lub blisko bycia „młodym”), aby Warriors mogli promować go jako bilet do natychmiastowej rywalizacji, ale także jako pomost do przyszłości. Według BR, w klubach nadziei pozostaje, że Cavaliers zawiodą w tych playoffach, otwierając się na „czystki składu” tego lata.

W tym kontekście pojawia się argument na temat potencjalnej dwójki Stephen-Spida. Wszyscy z pewnością zapytają: „A co z obroną?!”. To słuszne pytanie i trzeba przyznać, że defensywa mogłaby cierpieć. Ale cytując analityków: „Obrona będzie problemem! To jest słuszne. I jednocześnie nieistotne. Ofensywa będzie dynamitem”.

Czy koszmar finansowy zablokuje transferową fantazję?

Oczywiście, symulowane wymiany w kwietniu są o wiele łatwiejsze do przeprowadzenia niż te rzeczywiste w lipcu, sierpniu czy wrześniu. Problemy, które pojawią się w nadchodzących tygodniach, są na razie łatwe do zamaskowania.

Po pierwsze, choć gracze kochają grać z Currym, jeśli Warriors stracą trenera Steve’a Kerra, drużyna nagle stanie się znacznie mniej atrakcyjnym celem. Fani Wojowników, którzy narzekają na Kerra, często nie rozumieją, że jest on niezwykle lubiany przez graczy w całej lidze (może poza Jaysonem Tatumem). Czy Mitchell chciałby podpisać długoterminowy kontrakt, by grać pod wodzą tego, kto zastąpi Kerra? To znak zapytania.

Ale jest też kwestia, która wisiała nad wszystkimi dużymi nazwiskami łączonymi ostatnio z Warriors: finanse. Nie ma mowy o sprowadzeniu kogokolwiek z tej ligi bez sensownego upchnięcia kontraktów, a to prawdopodobnie oznacza konieczność oddania Jimmy’ego Butlera. A tu pojawia się spory problem etyczny i wizerunkowy. Działacze są nadal bardzo wrażliwi na myśl o pozbyciu się lubianego zawodnika, zwłaszcza gdy ten wraca do zdrowia po operacji ACL.

Jeden z dyrektorów NBA powiedział portalowi Heavy: „Byłoby im trudno wstawić cokolwiek znaczącego do składu w obecnej konstrukcji bez wytransferowania Jimmy’ego Butlera” – stwierdził anonimowy ekspert. „Matematyka po prostu się nie spina. Ten facet był dla nich bardzo dobrym członkiem drużyny. Był dobry na parkiecie, naprawdę dobry poza nim. Wymienianie go, gdy dochodzi do siebie po zerwaniu więzadła krzyżowego? Oczywiście, że jest to trochę obrzydliwe. Nikt nie chce tego robić zawodnikowi”.

Wojownicy stoją przed klasycznym dylematem: czy dla kolejnej szansy na mistrzostwo z Currym warto poświęcić stabilność i narazić się na krytykę za pozbycie się Butlera w najgorszym możliwym momencie? Czas pokaże, czy ta potężna burza plotek skończy się na suchym lądzie, czy na transferowym trzęsieniu ziemi w Zatoce San Francisco.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483