Nowojorscy Knicks, świeżo upieczeni mistrzowie NBA, otrzymują fantastyczne wiadomości dotyczące szkieletu drużyny, który doprowadził ich do historycznego triumfu po ponad pięćdziesięciu latach posuchy. Kluczowy zawodnik, Mitchell Robinson, rzekomo jest „bardzo otwarty” na pozostanie w Madison Square Garden, mimo że na horyzoncie majaczą oferty od innych potęg ligi. Czy to koniec zmartwień dla Jamesa Dolana, czy tylko preludium do kolejnych finansowych dylematów?
Czy Robinson zdradzi Nowy Jork dla Lakers i pułapu luksusowego podatek?
Najważniejszym dylematem dla władz Knicks w tym okienku jest kwestia zakontraktowania na nowo Mitchella Robinsona, centra, który udowodnił swoją absolutną niezbędność podczas tegorocznej, mistrzowskiej drogi. Ostatnie doniesienia rzucają światło na jego intencje, malując obraz optymistyczny dla kibiców z Nowego Jorku. Jak donosi ekspert NBA, Jake Fischer, w „The Stein Line”, Robinson jest „bardzo otwarty” na kontynuowanie gry dla Knicks, pomimo znaczącego zainteresowania ze strony innych zespołów, w tym Los Angeles Lakers, desperacko poszukujących wzmocnień na pozycji centra.
Fischer podkreśla, że Lakers mogą stać się poważnym kandydatem w wolnej agenturze, ale źródła związane z ligą sugerują, że Robinson jest skłonny pozostać w Nowym Jorku. Ta informacja zbiega się z wieściami od Briana Windhorsta z ESPN, który poinformował, że Knicks już rozpoczęli wstępne, „powierzchowne negocjacje” z obozem Robinsona. Wszystkie te sygnały składają się na obraz, który z pewnością podnosi morale w zespole i wśród fanów – szanse na zatrzymanie kluczowego elementu układanki mistrzowskiej wydają się rosnąć.
Priorytet dla front office: Utrzymać anioła stróża pod koszem
Wydaje się, że dla kierownictwa Knicks utrzymanie Robinsona jest absolutnym priorytetem offseason. Jak relacjonował Windhorst w programie „Get Up”, biuro generalne ma na liście zadań zapewnienie pozostania Mitchella Robinsona w składzie. Przekazał on: „Ich biuro generalne dziś rozpoczyna pracę z listą rzeczy do zrobienia. Muszą znaleźć sposób, by zatrzymać Mitchella Robinsona w tym składzie”.
Windhorst dodał, że byłby zdziwiony, gdyby Nowy Jork nie znalazł sposobu na przedłużenie kontraktu z weteranem, nawet jeśli wymagałoby to tymczasowego przekroczenia drugiego progu podatku od luksusu (second apron). Taka perspektywa jest szczególnie interesująca w kontekście niedawnych deklaracji właściciela Jamesa Dolana. Zaledwie kilka dni wcześniej Dolan publicznie oświadczył, że Knicks będą unikać przekroczenia najbardziej restrykcyjnego progu wydatków. „Są pewne rzeczy w NBA, które musiałbyś być samobójcą, by zrobić” – mówił Dolan w audycji „The Carton Show”. „Jedną z nich jest drugi próg. Nie możemy wejść w drugi próg”.
Według Bobby’ego Marksa z ESPN, nowojorski zespół obecnie znajduje się około 13,2 miliona dolarów poniżej tego drugiego progu. Jednakże, re-signing Robinsona oraz rezerwowego obrońcy Landry’ego Shameta, mogłoby z łatwością pchnąć Knicks ponad tę granicę, uruchamiając tym samym znaczące ograniczenia w budowaniu składu na przyszłość.
Robinson był fundamentem: Statystyki, które zmieniły historię
Jeśli jakikolwiek zawodnik rotacji mógłby skłonić właściciela do rewizji stanowiska w kwestii wydatków, to jest nim Robinson. Najdłużej grający zawodnik w składzie Knicks odegrał kluczową rolę w drodze do pierwszego mistrzostwa NBA od 1973 roku.
Chociaż w Finałach NBA notował średnio tylko 3,6 punktu, jego wkład to 5,6 zbiórki na mecz, w tym aż 3,0 zbiórki ofensywne na mecz, co było fundamentem defensywy drugiej jednostki. Co więcej, jego wpływ regularnie wykraczał poza tradycyjne statystyki. W decydującym, piątym meczu przeciwko San Antonio Spurs, Robinson zebrał 10 zbiórek w zaledwie 20 minut gry. Co kluczowe, zanotował krytyczną zbiórkę ofensywną w końcówce, po tym jak Josh Hart nie trafił rzutu wolnego na 25 sekund przed końcem. Ta dodatkowa akcja wymusiła na San Antonio faul i de facto przypieczętowała pierwszy tytuł dla Nowego Jorku po 53 latach oczekiwania.
W sezonie zasadniczym, według danych Marksa, Knicks przeważali nad rywalami o 6,7 punktu na 100 posiadań, gdy Robinson przebywał na parkiecie. To twarde dane, które trudno zignorować.
Finansowa jazda bez trzymanki: Czy Knicks stać na obronę tytułu?
Dzięki prawom Birda, Knicks mają możliwość przekroczenia pułapu salary cap, aby skutecznie podpisać Robinsona na nowo. Prawdziwe pytanie brzmi: czy są gotowi ponieść finansowe konsekwencje, jakie to za sobą pociągnie?
Na chwilę obecną, wszystkie znaki wskazują na jeden kierunek: Knicks już rozpoczęli negocjacje, Robinson jest podobno bardzo chętny do powrotu, a pomimo spodziewanego zainteresowania z zewnątrz ze strony zespołów szukających wzmocnień pod koszem, Nowy Jork wydaje się mieć impet, by zatrzymać jednego z najbardziej niezbędnych elementów swojej mistrzowskiej układanki. Dla organizacji, która musi bronić swojego pierwszego tytułu od ponad pół wieku, to jest po prostu znakomita wiadomość.









