Mitchell Robinson zagra ze złamanym palcem w finale NBA przeciwko Spurs.

New York Knicks powrócili do Finałów NBA po raz pierwszy od 1999 roku, a ich fala 11 zwycięstw z rzędu budzi ekscytację w Wielkim Jabłku. Jednak tuż przed starciem z San Antonio Spurs pojawiła się poważna informacja, która mogła zrujnować święto – kontuzja kluczowego centra. Czy Mitchell Robinson zdoła zagrać, mimo złamanego palca?

Mitchel Robinson: Czy złamany mały palec zatrzyma serce obrony Knicks?

Dla fanów Knicks, seria zwycięstw nad 76ers i Cavaliers była niczym sen. Jednak kurz po Wschodniej Konferencji jeszcze nie opadł, a już musieli stawić czoła dramatycznej wiadomości: Mitchell Robinson złamał prawy mały palec podczas finałów konferencji, zaraz po tym przechodząc operację. Przez kilka dni koszmar o potencjalnie osłabionym składzie na finał przeciwko San Antonio Spurs zżerał serca kibiców. Na szczęście, otrzymaliśmy jasną odpowiedź.

Jak donosi Tim Bontemps, Robinson ma zamiar grać pomimo złamanego małego palca w prawej dłoni. To nie jest czekanie, to nie jest pauzowanie. To gra z urazem, z ortezą – na największej scenie swojej kariery. Nawet Shams Charania donosił wcześniej, że po operacji Robinson miał pełne zamiary pojawić się w pierwszym meczu, oczywiście z zabezpieczeniem na dłoni. Potwierdzenie Bontempsa upewnia wszystkich: Robinson będzie na parkiecie.

Dlaczego Mitchell Robinson to absolutny klucz w starciu ze Spurs?

To nie jest kwestia uzupełnienia rotacji. Robinson wnosi coś specyficznego, coś, czego Knicks desperacko potrzebują w starciu z San Antonio. Victor Wembanyama to najbardziej unikalna siła defensywna w lidze, a Nowy Jork musi wystawić każdy dostępny fizyczny zasób w strefie podkoszowej. Nie ma mowy o odpuszczaniu takich walk.

W obecnych play-offach, Robinson notuje średnio 5,3 punktu i 5,5 zbiórki na mecz, trafiając z niesamowitą skutecznością 73,7 procent z gry. Mówimy tu o efektywności, sile fizycznej i niezawodności wewnątrz obrotu. Dokładnie to, czego potrzebujesz, gdy mierzysz się z mierzącym ponad dwa metry centrem, który potrafi zrobić absolutnie wszystko. Co kluczowe dla jego roli: jego gra nie zależy od palców dłoni rzucającej. On kończy akcje wsadem, wykańcza zbiórki ofensywne i walczy ciałem w polu trzech sekund. Złamany mały palec miał po prostu nie odebrać mu tych atutów.

Knicks otrzymali zielone światło, którego potrzebowali przed meczem numer jeden

Trener Mike Brown potwierdził, że Robinson wykonywał indywidualne ćwiczenia na treningu, jednocześnie zaznaczając, że sztab medyczny musi jeszcze wydać formalne pozwolenie, zanim centrum wejdzie na parkiet w Finałach. Ostatecznie, to ostatni element, który musiał zostać zaliczony, a cała atmosfera wskazywała, że to nastąpi.

Co ciekawe, dodatkowy czas na odpoczynek zadziałał na korzyść Knicks. Spurs i Thunder musieli rozegrać siedem meczów w Konferencji Zachodniej, co dało Robinsonowi więcej czasu na rehabilitację po operacji, niż ktokolwiek się spodziewał. Pierwszy gwizdek rozbrzmi 3 czerwca. Knicks wchodzą w ten finał z jedenastoma kolejnymi zwycięstwami, a ich pełna rotacja wygląda na kompletną. Fakt, że Robinson jest gotów grać z urazem, by być obecnym w tym momencie, mówi wszystko o aktualnej mentalności tej drużyny.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435