Denver Nuggets notują historyczny start, ale kontuzje kładą się cieniem na ich dominacji. Czy serce drużyny, Aaron Gordon, powróci na czas, by uchronić ten rozpędzony pociąg przed wykolejeniem w kluczowym momencie? Zapomnijcie na chwilę o Jokiciu i Murrayu – prawda o kondycji rotacji Nuggets jest bardziej krucha, niż mogłoby się wydawać, zwłaszcza na rozpoczynającej się wyczerpującej serii wyjazdowej.
Czy Nuggets wytrzymają oblężenie bez swoich asystentów?
Mimo potężnej fali kontuzji, która dotknęła Denver Nuggets, w tym utraty trzech kluczowych graczy na ważny i trudny trzynaście-dniowy wyjazd na Wschodnie Wybrzeże, Nuggets osiągnęli najlepszy start w historii franczyzy. Oczywiście, ten sukces w dużej mierze opiera się na plecach trzykrotnego MVP, Nikoli Jokicia, oraz wybitnego rozgrywającego Jamala Murraya. W swoim ostatnim meczu u siebie, w emocjonującym dogrywce 142-138 przeciwko odwiecznym rywalom, Minnesota Timberwolves, duet ten zgromadził łącznie 91 punktów, 18 zbiórek i 25 asyst. Obecnie, z bilansem 22-8, Nuggets zajmują trzecie miejsce w niezwykle trudnej Konferencji Zachodniej NBA, ustępując jedynie Oklahoma City Thunder i rewelacyjnym San Antonio Spurs.
Jednakże, mimo tych fenomenalnych indywidualnych występów, Nuggets desperacko potrzebują odzyskania Aarona Gordona, Christiana Brauna i Cala Johnsona. Wszyscy trzej starterzy grali na wysokim poziomie przed wykluczeniem z gry, a ich absencja nałożyła jeszcze cięższy garnitur obowiązków na Jokicia, Murraya oraz odświeżoną jednostkę rezerw. Ostatnie dwa mecze na wyjeździe bez nich będą prawdziwym testem charakteru dla mistrzów.
Adelman daje światełko w tunelu: Gordon i Braun wracają niebawem
Według Katy Winge z Altitude Sports, Trener Główny David Adelman zasugerował, że powrót zarówno Brauna, jak i Gordona, może nastąpić jeszcze w trakcie obecnej wyprawy na Wschód. To informacja, która z pewnością podniesie morale zespołu i kibiców.
Christian Braun najprawdopodobniej wróci na parkiet jako pierwszy. Intensywnie rehabilituje skręconego lewego stawu skokowego, którego nabawił 12 listopada w starciu z Los Angeles Clippers. Pierwotne doniesienia mówiły o sześciu tygodniach przerwy, co oznacza, że termin ten właśnie minął. Jego powrót jest kluczowy dla podniesienia intensywności obrony na obwodzie.
Aaron Gordon cierpiał na naderwanie drugiego stopnia prawego mięśnia dwugłowego uda, uraz, którego doznał zaledwie 10 dni po kontuzji Brauna. To pozostawiło Nuggets z luką w rotacji bliżej kosza. Choć zespół skorzystał z dodania Jonasa Valančiūnasa oraz powrotu weterana Bruce’a Browna, żaden z nich nie odgrywa roli Gordona po obu stronach parkietu. Podczas gdy ofensywa dzięki Jokiciowi, Murrayowi i strzelcom takim jak Tim Hardaway Jr. (zakładając, że jest to literówka i chodziło o innego zawodnika, bo Hardaway Jr. nie gra w Denver) toczy się dalej, brak Gordona w defensywie jest bolesny. Nuggets przed jego kontuzją plasowali się w czołówce ligi pod względem efektywności obronnej (defensive rating), teraz spadli na ósme, a według źródła aż na 27. miejsce! Gordon również miał przewidzianą sześciotygodniową przerwę, więc powrót na początku stycznia idealnie wpisuje się w harmonogram.
Czarny scenariusz Cala Johnsona: Miesiąc poza grą
Niestety, dla Cala Johnsona sytuacja jest mniej optymistyczna. Johnson doznał stłuczenia kości w prawym kolanie podczas porażki 131-130 z Dallas 23 grudnia, co pozbawiło Nuggets trzeciego startera. Prognozy wskazują, że skrzydłowy ten spędzi poza grą więcej niż miesiąc.
W obecnej sytuacji, trener Adelman polega na młodych talentach, takich jak Spencer Jones i Peyton Watson, aby wypełnić powstałą lukę. Jones, będący na kontrakcie two-way, ma limit gier NBA, po przekroczeniu którego musi wrócić do filii G-League w Grand Rapids w Michigan. Watson, po krótkiej przerwie z powodu kontuzji żeber na początku miesiąca, wrócił już do składu i musi dźwigać dodatkowy ciężar.
Pierwsze dwa mecze na Wschodzie będą dla Nuggets mordercze: zmierzą się z wymagającym Orlando Magic, a następnie staną naprzeciwko Miami Heat. Co ciekawe, Nuggets pokonali już w tym sezonie obu tych rywali na własnym parkiecie. Czy ich siła charakteru utrzyma ich na kursie kolizyjnym z czołówką Zachodu? Powrót Gordona i Brauna, nawet jeśli jeden z nich pojawi się dopiero po wyjeździe, będzie absolutnie kluczowy.









