NBA bada intencjonalny faul Królów po krytyce Draymonda Greena

Słynny powrót do formy Golden State Warriors po serii porażek przyniósł nie tylko zwycięstwo nad Sacramento Kings, ale i potężną dawkę kontrowersji. Dyskusja na temat tankowania w NBA rozgorzała na nowo, a wszystko to za sprawą jednego, absolutnie absurdalnego faulu. Czy liga naprawdę słucha swoich najbardziej wpływowych głosów, jak Draymond Green, czy może znów zamiata problem pod dywan?

Draymond Green uderza w NBA: Play-in miał powstrzymać tankowanie, a to fikcja

Po tym, jak Warriors przerwali serię czterech porażek, pokonując Sacramento Kings u siebie, uwaga mediów naturalnie skupiła się na gwiazdach drużyny. Jednak nie premierem tematem okazał się triumf, lecz stan ligi. Gadatliwy skrzydłowy Warriors, Draymond Green, wykorzystał konferencję prasową do miażdżącej krytyki podejścia NBA do pozorowanego przegrywania, czyli tankowania.

Green zauważył hipokryzję w systemie karania. W lutym ukarano finansowo zaledwie dwa zespoły – Indianę Pacers i Utah Jazz – za działania wskazujące na celowe przegrywanie. Tymczasem w bezpośrednim starciu z Warriors, ich rywal, Kings, zaprezentował teatralny akt poddania się, który Green natychmiast wyśledził.

Chodzi o sytuację z 3:15 do końca czwartej kwarty. Sacramento Kings prowadzili 101-100. W zupełnie nielogicznym ruchu, Doug McDermott sfaulował Setha Curry’ego – człowieka, który ma niemal 86,4% skuteczności rzutów wolnych w karierze – mimo że Kings byli już w sytuacji drużynowej faulów (w „penalce”). Ten faul był jawnie celowy, wykonany daleko od akcji. Green stwierdził, że jedyny powód, dla którego taki manewr w ogóle ma sens, to chęć przegrania meczu.

Podczas spotkania z dziennikarzami, Green w długiej wypowiedzi mocno akcentował cel powstania turnieju play-in. Jak stwierdził:

„Play-in powstał po to, by drużyny, powiedzmy z miejsc 12 do 13, nadal grały. Oni nie grają dalej. Oni wciskają hamulec. Widziałem dzisiaj drużynę, która fauluje Setha Curry’ego na trzy minuty do końca meczu bez powodu. W sytuacji drużynowego faulu. To nie działa.”

Ten konkretny incydent stał się dla Greena idealnym dowodem na to, że sankcje finansowe wobec drużyn są niewystarczające lub niesprawiedliwie egzekwowane w porównaniu do kar dla zawodników.

NBA wkracza do gry: Czy pomyłka trenera, czy spisek?

Wydaje się, że retoryka Draymonda Greena po meczu dotarła do uszu osób decyzyjnych. Już następnego dnia, w środę wieczorem, ceniony insider ESPN, Shams Charania, poinformował, że NBA wszczęła oficjalne dochodzenie w sprawie tego kontrowersyjnego faulu w meczu Warriors kontra Kings. Badane są poszlaki wskazujące, że mogła to być część skoordynowanej próby celowego oddania meczu.

Strona Sacramento Kings szybko podjęła próbę obrony, sprowadzając całą sytuację do elementarnego błędu strategicznego. Według źródeł Charanii bliskich Kings, trener Doug Christie popełnił po prostu pomyłkę.

Charania relacjonował te argumenty:

„Powiedziano mi, że NBA bada tę sytuację, ten faul, który miał miejsce na ponad trzy minuty przed końcem meczu, na Sethu Currym. Ale źródła z Kings donoszą mi, że słuchajcie, Doug Christie po prostu popełnił błąd, błąd strategiczny. Uważał, że ma faul do wykorzystania na ponad trzy minuty przed końcem, aby wymusić darmową chwilę przerwy (timeout). […] Strona Kings twierdzi, że to pomyłka, i to jest ta debata, która toczy się teraz w całej lidze: tankowanie kontra przebudowa (rebuilding).”

Dla wielu obserwatorów, tłumaczenie to brzmi kuriozalnie. Faulowanie najlepszego strzelca wolnych w lidze, gdy jesteś na prowadzeniu, by wymusić timeout, gdy do końca zostałoby jeszcze sporo czasu, jest manewrem niemal niespotykanym, chyba że ma się inny, ukryty cel.

Finy dla graczy i kary dla drużyn: Green domaga się równego traktowania

Draymond Green nie znosi półśrodków, zwłaszcza gdy w grę wchodzi sprawiedliwość i konsekwencja. Jego frustracja nie dotyczyła tylko tego jednego faulu, ale ogólnego podejścia ligi do karania podmiotów – finansowego wobec drużyn i natychmiastowego wobec zawodników.

Greena była niemal retoryczna tirada po starciu z Kings idealnie oddała jego filozofię:

„Myślę, że jestem karany finansowo, kiedy popełniam błąd. Po prostu karajcie tych ludzi do cholery. Wiecie, uwielbiamy zabierać pieniądze zawodnikom. Dalej karzcie te drużyny. Widziałem dwa ukarania. A wszyscy wiemy, że każdy tankuje. Ale widzieliście dwa ukarania. Czyż nie? Gdyby chodziło o zawodników, natychmiast zabieraliby te pieniądze. Dlaczego tak nie jest? Wszyscy kochają pieniądze.”

Ciągnął dalej, wskazując na brak konsekwencji:

„Ściąganie pieniędzy od zawodników to zawsze kara. Ale teraz, kiedy nadchodzi czas, by ukarać drużyny, nagle nikt nie wie, co robić. Dlaczego? Dokładnie wiemy, co robić, gdy ktoś dostaje faul techniczny. Zawieszenie na jeden mecz. Dokładnie wiedzą, co robić. A nagle, gdy mamy problemy drużynowe, nikt nic nie wie. Co się stało z tą całą sprawą 'zabierz kasę’?”

Kluczowe jest to, że Green aktywnie wezwał ligę do konsekwentnego stosowania kar, niezależnie od tego, czy dotyczy to indywidualnej gwiazdy, czy zarządu organizacji. Jego głośne interwencje mają teraz realne, badawcze konsekwencje.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 338

Leave A Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *