NBA planuje ekspansję: Seattle i Las Vegas z nowymi drużynami w 2028?

Od lat krążą pogłoski, że Najwyższa Liga Koszykówki (NBA) zamierza powiększyć swoją rodzinę, a obecna cisza w tej kwestii wydaje się bardziej złowieszcza niż kiedykolwiek. Po niemal dwóch dekadach od bolesnego exodusu Seattle SuperSonics, liga wydaje się być gotowa na historyczne wejście w nową erę ekspansji. Czy to oznacza powrót legendy i luksusowy debiut w mieście hazardu?

Wielki powrót i luksusowy debiut: Kto dołączy do NBA w 2028 roku?

Świat koszykówki żyje domysłami na temat ekspansji ligi. Od czasu, gdy Seattle SuperSonics przenieśli się do Oklahomy City, co wydarzyło się blisko 20 lat temu, liga nieustannie poszukuje sposobu na przywrócenie swojej obecności w tym metropolii. Ostatnią znaczącą zmianą terytorialną było ponowne umieszczenie drużyny w Charlotte w 2004 roku (początkowo jako Bobcats) – to było wieki temu w dynamicznym świecie sportu.

Obecnie NBA liczy 30 franczyz i najnowsze doniesienia, zwłaszcza te pochodzące od Shamsa Charanii z ESPN, sugerują, że liga celuje w dodanie dwóch nowych drużyn. Historyczny zwrot akcji polegałby na tym, że SuperSonics nie tylko wróciliby do Seattle, ale również Las Vegas miałoby szansę na zdobycie własnego, profesjonalnego zespołu. Warto zauważyć, że Vegas już teraz gości profesjonalne drużyny hokejowe i futbolowe, a dodanie Oakland A’s w 2028 roku tylko potwierdza aspiracje miasta do bycia sportowym centrum.

Kluczową datą jest sezon 2028-2029. Jeśli wszystkie elementy układanki wskoczą na swoje miejsce, czyli co najmniej 23 właścicieli klubów wyrazi zgodę na ten ruch, będziemy świadkami rewolucji. Ale jak dokładnie ten bezcenny talent zostanie rozdzielony między te dwie nowe ekipy?

Jak przebiegnie drafcie ekspansyjny – co czeka ligowych gigantów?

Jeśli plany ekspansji zostaną zatwierdzone, liga nie pozwoli nowym zespołom budować składów od zera w tradycyjny sposób. Zamiast tego, wdrożony zostanie mechanizm znany jako draft ekspansyjny. Choć szczegóły są wciąż dopracowywane, baza tego procesu jest dość spójna z wcześniejszymi modelami.

Zasady są surowe i zmuszają obecne 30 zespołów do bolesnych wyborów. Każda istniejąca drużyna będzie miała możliwość „zabezpieczenia” ośmiu wybranych zawodników na swojej liście płac. Oznacza to, że pozostali gracze, z wyłączeniem tych, którzy mają za chwilę stać się wolnymi agentami, staną się dostępni dla nowicjuszy.

Jest jednak pewien haczyk, który chroni zespoły przed całkowitą dewastacją. Każda ekipa musi wystawić przynajmniej jednego gracza na draft, ale kluczowe jest to, że dana drużyna nie może stracić więcej niż jednego zawodnika w wyniku wyboru przez obie nowe ekipy. To ustawia ciekawy precedens: gdy tylko zespół straci jednego gracza, reszta wystawionych zawodników staje się „nietykalna”. Ponieważ dodawane są dwie drużyny, a celem jest prawdopodobnie skompletowanie pełnych 15-osobowych składów, realistycznie rzecz biorąc, każda z 30 obecnych drużyn straci jednego zawodnika. To potężny wstrząs, który zmusi całą ligę do przewartościowania strategii budowania składów na kilka lat do przodu.

Kosmiczne ceny za wejście: Kto zapłaci fortunę, by dołączyć?

Wielkie wejście do elitarnego klubu, jakim jest NBA, nigdy nie jest tanie, a w przypadku ekspansji koszty te osiągają absurdalne astronomiczne sumy. Liga przewiduje, że każda z nowych franczyz może zostać wyceniona na kwotę oscylującą między 7 a 10 miliardów dolarów. Taka opłata licencyjna to gigantyczny zastrzyk gotówki dla obecnych właścicieli, rozdzielony między nich w formie sowitych czeków za poszerzenie ligi.

Z perspektywy sportowej rozkład talentu będzie fascynujący. Utrata głębi składu przez niemal każdą ekipę z ligi niewątpliwie utrudni budowanie długowiecznych dynastii. W pewnym sensie, ten mechanizm ekspansji zbiega się z obecnymi, coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi progów wynagrodzeń (salary cap aprons), które już teraz utrudniają utrzymanie super-zespołów.

Warto pamiętać, że te spekulacje o ekspansji pojawiają się w momencie, gdy NBA aktywnie dąży do utworzenia swojej ligi w Europie, gdzie proces przetargowy ma zamknąć się pod koniec marca. Niezależnie od europejskich ambicji, ekspansja krajowa – to znaczy dodanie Seattle i Las Vegas – jest postrzegana jako najszybsza i najpewniejsza droga do zwiększenia przychodów dla obecnych właścicieli, zwłaszcza tuż po zawarciu lukratywnej nowej umowy na prawa telewizyjne. To czysty biznes, a koszykówka jest tu jedynie pięknym opakowaniem.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435