Najnowszy raport NBA Last 2 Minute (L2M) po drugim meczu Finałów pomiędzy Knicks a Spurs wywołał burzę w świecie koszykówki, zmuszając fanów i ekspertów do ponownej analizy kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. Liga, prezentując szczegółową analizę, utrzymuje, że arbitrzy spisali się bez zarzutu, co jednak nie uspokaja rozpalonych emocjami kibiców obu drużyn.
Koniec meczu Knicks-Spurs: NBA twierdzi, że sędziowie nie popełnili błędów
Najnowszy raport L2M opublikowany przez NBA dotyczył każdej decyzji sędziowskiej z ostatnich dwóch minut wyrównanego starcia, w którym New York Knicks odnieśli minimalne zwycięstwo. Ku zaskoczeniu wielu, a ku uciesze kibiców Knicks, oficjalna analiza ligi stwierdziła, że sędziowie nie popełnili w tym kluczowym okresie żadnego błędu. Każdy gwizdek i każda nieodgwizdana sytuacja zostały uznane za poprawne.
Dziennikarz SNY NBA, Ian Begley, poinformował o wynikach raportu: „Chociaż Kornet (SAS) podnosi stopę, nie kopie celowo niepilnowanej piłki” – to oficjalne stanowisko ligi w sprawie zagrania Luke’a Kornetta, które wywołało olbrzymie kontrowersje na parkiecie. Uznanie tego zagrania za nieintencjonalne sprawiło, że posiadanie piłki nie zmieniło się na korzyść Knicks.
Sytuacja ta miała miejsce w ostatnich sekundach, kiedy to wydawało się, że piłka opuściła boisko po kopnięciu gracza Spurs, co powinno skutkować oddaniem jej zespołowi z Nowego Jorku. Decyzja o braku gwizdka, poparta teraz przez oficjalny raport, podsyciła płomień dyskusji o stronniczości officiatingu w tych Finałach.
Kto miał rację? Fani Knicks i Spurs zarzucają stronniczość
Mimo stanowiska NBA, obie grupy kibiców mają solidne argumenty za tym, że ich drużyna była poszkodowana. Fani San Antonio Spurs wskazują na rzut De’Araona Foxa dający mu „and-one” po zagraniu, które w powtórkach wyglądało ewidentnie na podwójne kozłowanie. Ponadto, jak relacjonuje Isaiah De Los Santos z Sports Illustrated, Victor Wembanyama zebrał osiem rzutów wolnych – najwięcej ze wszystkich graczy na parkiecie – już po raz drugi z rzędu w Finałach.
Jednakże, kibice Knicks również gromadzą dowody na rzekome faworyzowanie rywali. W całym meczu San Antonio oddało 27 rzutów wolnych przy zaledwie 21 dla Nowego Jorku. Co bardziej uderzające, Knicks nie mieli okazji do oddania rzutu wolnego aż do 2:37 w czwartej kwarcie, podczas gdy w tym samym czasie Spurs wykonali dziewięć prób spod linii. Jeden z oburzony fanów napisał w mediach społecznościowych: „Nikt nie będzie mówił, że sędziowie ewidentnie oszukują. NBA jest na pewno ustawiona.” Inny dodał, cytowany przez Yahoo Sports, że „sędziowanie idzie w jednym kierunku, w stronę San Antonio. Knicks są okładani, a gwizdków brak”.
Nawet Karl-Anthony Towns miał pecha, zbierając cztery faule, z których jeden w końcówce był faulem ofensywnym, choć powtórki sugerowały, że to Stephon Castle zainicjował kontakt.
Klasyczna końcówka, historyczne statystyki
W kontekście kontrowersji, kluczowa była ostatnia akcja. Po tym jak Wembanyama podał piłkę, która odbiła się od pleców Castle’a, Jalen Brunson przejął ją i wywalczył rzut na wagę zwycięstwa. Kosz padł po faulu Wembanyamy na skrzydłowym na linii bocznej. Wynik końcowy to 105:104 dla New York Knicks.
Wembanyama zakończył mecz z imponującymi 29 punktami, dziewięcioma zbiórkami, czterema blokami i dwoma przechwytami, ale to cztery straty, w tym ta decydująca, zdefiniowały porażkę. Brunson, mimo że trafił tylko 7 z 25 rzutów, zdobył 20 punktów.
New York Knicks prowadzi w Serii 2-0, udając się do Madison Square Garden na mecz numer trzy w poniedziałek. To historyczne osiągnięcie – tylko dwie inne drużyny w historii Finałów NBA wygrały pierwsze dwa mecze na wyjeździe: Chicago Bulls w 1993 roku i Houston Rockets w 1995 roku. Obie te drużyny ostatecznie zdobyły mistrzostwo.









