Nets odrzucają Kumingę, komplikując plany Warriors.

Wojny transferowe w NBA rozgrzewają fanów do czerwoności, a San Francisco właśnie otrzymało zimny prysznic w swoich aspiracjach. Choć Złoci Wojownicy desperacko szukają wzmocnień na pozycję skrzydłowego „3-and-D”, ich najnowsze plany transferowe napotykają na mur, zwłaszcza w starciu z Brooklyn Nets. Czy ambitny projekt pod wodzą Curry’ego faktycznie musi porzucić marzenia o gwiazdach, aby ochronić przyszłość organizacji? Przyjrzyjmy się, dlaczego wymarzona wymiana Michaela Portera Jr. może okazać się mrzonką, a priorytety trenera Kerra zderzają się z rynkową rzeczywistością.

Koszykarski dylemat: Dlaczego Nets nie chcą Kumingi?

Kiedy mowa o modernizacji składu i poszukiwaniu graczy zdolnych do natychmiastowego wniesienia wartości dodanej, Golden State Warriors naturalnie spoglądają na utalentowaną młodzież, którą mogą zaoferować w zamian. Według doniesień, jednym z głównych celów kalifornijskiej ekipy jest Michael Porter Jr. z Denver Nuggets – skrzydłowy, który idealnie wpasowałby się w strategię „strzelaj i broń”. Niestety, droga do jego pozyskania krzyżuje się z twardym stanowiskiem Brooklyn Nets.

Wewnętrzne dyskusje Wojowników koncentrowały się na sensacyjnym pakiecie: Jonathan Kuminga (z kontraktem wartym 22,5 miliona dolarów), Moses Moody (11,5 miliona dolarów) oraz Buddy Hield (9,2 miliona dolarów) miałyby trafić na Brooklynie w zamian za Portera Jr. Brzmi to jak próba zagęszczenia talentu i wyrównania saldami płacowymi, ale okazuje się, że Nets są kompletnie niezainteresowani tym układem. Jak donosi Brett Siegel z ClutchPoints, cytowany przez źródła: „Porter jest jedną z wielu opcji, które Golden State omawiało do tej pory, jednak Brooklyn nie wydaje się być zainteresowany Kumingą”.

To jest kluczowy punkt tarcia. Dla Nets, młody i perspektywiczny Kuminga, mimo potencjału, nie jest na tyle atrakcyjny, by zrekompensować im stratę Portera Jr., który jest postrzegany jako potencjalny kandydat do gry w Meczu Gwiazd All-Star. Co więcej, sama cena za gracza pokroju Portera wydaje się być wygórowana. Siegal dodaje, że Nets „nie wyglądają na skłonnych do przyjęcia po prostu najlepszej oferty za swojego potencjalnego debiutanta na All-Star w ciągu najbliższych czterech tygodni”. Ta informacja, pierwotnie podana przez The Stein Line, sugeruje, że Brooklyn ma wysokie mniemanie o swojej wyjściowej opcji i nie zamierza ułatwiać życia rywalom.

Herb Jones i Trey Murphy: Marzenia o obronie, twarda rzeczywistość cenowa

Wojownicy nie ukrywają, że ich misją jest odciążenie duetu Stephen Curry–Jimmy Butler III (tu wkradła się niezrozumiała pomyłka w źródle, mylnie łącząca Butlera z GSW, gdy faktycznie chodziło o pozycję skrzydłowego). Najbardziej pożądanymi celami na rynku „3-and-D” są Herb Jones i Trey Murphy III z New Orleans Pelicans. Obaj zawodnicy stanowią kwintesencję tego, czego brakuje mistrzom z ostatnich lat – niezawodnej defensywy na obwodzie połączonej z solidnym rzutem.

Niestety, dla fanów Warriors, Pelicans podobno nie mają zamiaru handlować ani Jonesem, ani Murphym. Co gorsza, ich cena wywoławcza jest astronomiczna. Siegal wskazuje, że Pelicans oczekują „minimum dwóch niechronionych wyborów w pierwszej rundzie draftu” za każdego z tych graczy. Teoretycznie, Warriors dysponują trzema zbywalnymi rundami pierwszej kolejki, więc mogliby sprostać temu żądaniu. Jednak, jak sugeruje insider: „Narasta przekonanie, że Jones i Murphy pozostaną w Nowym Orleanie w tym sezonie”.

Strategia Kerra kontra desperacja w Chase Center

Na tym tle rysuje się fundamentalny konflikt strategiczny w obozie Golden State. Z jednej strony, w obliczu potencjalnego okna mistrzowskiego, drużyna chce kupczyć „tu i teraz”. Z drugiej strony, głos trenera Steve’a Kerra jest głośny i stanowczy: organizacja „nie poświęci przyszłych aktywów draftowych dla ruchu typu win-now”. Kerr doskonale pamięta, jak skończyły inne zespoły, które poszły na całość.

Kerr wyraził swoje obawy w audycji „Tom Tolbert Show” zwięźle i dosadnie: „Jeśli jest coś, co nas ulepsza, to oczywiście. Ale wystarczy spojrzeć na niektóre drużyny, które oddały cały świat za gwiazdę, a teraz rozglądają się jak Clippers, bez wyborów. Phoenix, bez wyborów. Milwaukee, bez wyborów. Możesz się naprawdę zapędzić w kozi róg, jeśli będziesz ryzykowny i nieodpowiedzialny”.

Paradoksalnie, mimo tej filozofii ostrożności, Wojownicy pozostają jednym z najbardziej aktywnych zespołów na rynku transferowym. Od momentu, gdy otworzyło się okno handlowe 15 grudnia, GSW podobno kontaktowało się z Brooklynem w sprawie Nic Claxtona, z Dallas Mavericks w sprawie Daniela Gafforda, a także z Portland Trail Blazers w sprawie Roberta Williamsa III. Widać wyraźnie, że frustracja związana z brakiem solidnego gracza podkoszowego i skrzydłowego jest realna. Pytanie brzmi: czy ta desperacja doprowadzi ich do złamania własnych zasad strategicznych, czy też muszą zaakceptować, że ich cele są zwyczajnie poza zasięgiem cenowym na tym rynku?

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483