Nuggets trzymają się w walce po zaciętym zwycięstwie w meczu numer 5, ale nad miastem Denver zebrały się ciemne chmury z powodu kontuzji kluczowych graczy. Czy mistrzowie NBA zdołają odwrócić losy serii bez Aarona Gordona i Peytona Watsona, czy losowanie play-offów okaże się dla nich bezlitosne? Odpowiedź może nadejść już w najbliższy czwartek.
Czy Nuggets utrzymają się na fali, tracąc arterie swojego składu?
Denver Nuggets zdołali utrzymać się w walce o miano mistrza, pokonując Minnesota Timberwolves 125-113 w meczu numer 5 pierwszej rundy play-off. To był kluczowy moment, aby nie dać się zepchnąć do niebezpiecznej pozycji, ale radość z niedzielnego zwycięstwa jest mocno temperowana przez stan zdrowia Aarona Gordona i Peytona Watsona. Obaj ci zawodnicy pozostają poza składem, a perspektywy ich powrotu na kluczowy mecz numer 6 są niezwykle mgliste.
Trener Nuggets, David Adelman, po meczu numer 5, udzielił wymijającej odpowiedzi na temat szans swoich podopiecznych. Stwierdził on, iż nie ma „zielonego pojęcia” (tłum. „no idea”), czy Gordon, czy Watson będą gotowi do gry w czwartek. To nie buduje pewności wśród kibiców, zwłaszcza biorąc pod uwagę intensywność, z jaką toczy się ta seria. Jedynym pozytywnym akcentem jest dwudniowa przerwa między meczami, co jest luksusem, którego drużyna nie miała w poprzednich starciach. Czas na regenerację jest cenny, ale czy wystarczy, by wyleczyć kluczowych skrzydłowych?
Trener Adelman powiedział, że nie ma zielonego pojęcia, czy Aaron Gordon lub Peyton Watson zdążą na mecz numer 6 w czwartek wieczorem. Jest dodatkowy dzień przerwy między meczami. Powiedział, że Denver będzie się przygotowywać tak, jakby obaj skrzydłowi pozostali poza składem.
Koszmar Aarona Gordona i Heroizm Zastępcy
Kwestia zdrowia Aarona Gordona jest szczególnie paląca. Ten wszechstronny zawodnik, siła napędowa Nuggets w wielu aspektach gry, próbował grać mimo urazu łydki w meczu numer 4, ale ostatecznie nie zdołał przejść testu przed piątym starciem. Z tego powodu Nuggets musieli zestawić alternatywny skład, wprowadzając do pierwszej piątki Spencera Jonesa.
I tu pojawia się niespodziewany bohater. Spencer Jones, absolwent Stanford, zagrał wyśmienicie w zastępstwie Gordona! Zdobył 20 punktów, notując przy tym trzy przechwyty i trzy bloki, a jego skuteczność z dystansu była imponująca – 4 na 5 za trzy punkty i 7 na 9 z gry. Również Cameron Johnson, drugi skrzydłowy w wyjściowej „jedynce”, zanotował solidny wkład: 18 punktów, pięć zbiórek i sześć asyst. To pokazuje głębię składu Nuggets, ale czy to wystarczy na Wolves?
Mimo to, Gordon sam jest zdeterminowany. Jak donosi Shams Charania z ESPN, Gordon „chce grać”, a jego zespół będzie musiał go chronić przed nim samym. Cytując źródło: „Powiedziano mi, że spodziewany jest jego brak w dzisiejszym meczu [poniedziałkowym]. Chce grać, myślę, że zespół będzie musiał go chronić przed samym sobą”. To klasyczny dylemat w play-offach: ambicja zawodnika kontra medyczne zalecenia.
Lekcja cierpliwości Peytona Watsona: Czas na „czynnik wahadłowy”?
Sytuacja Peytona Watsona jest bardziej chroniczna. Ten czwarty sezon w lidze wyklucza go z gry już od jedenastu meczów z powodu nawracającego urazu ścięgna podkolanowego. Nie zagrał w ostatnich sześciu spotkaniach sezonu zasadniczego, a teraz jest poza boiskiem w kluczowej fazie play-off. To frustrujące dla młodego gracza i dla trenera, który ceni jego energię na parkiecie.
Jednakże, z obozu Nuggets docierały też optymistyczne sygnały. Przed meczem numer 3, Anthony Slater z ESPN informował, że Watson brał udział w lekkich treningach na parkiecie w Minnesocie. To sugerowało, że postępy są widoczne, mimo że wciąż nie jest zdolny do pełnego udziału w grze. Slater określił go jako potencjalny „czynnik wahadłowy” tej serii, pisząc: „Peyton Watson wykonuje pewne ćwiczenia na boisku po porannym treningu Nuggets w Minnesocie. Pozostaje poza składem ze względu na uraz ścięgna podkolanowego, ale Denver ma nadzieję, że uda im się go sprowadzić z powrotem w tej serii przeciwko Minnesocie. Czynnik wahadłowy.”
Nuggets stoją przed zadaniem odrobienia straty 3-1, co, choć trudne, nie jest historycznie niemożliwe. Warto pamiętać, że Nikola Jokić i jego koledzy już raz to robili w bańce play-offowej w 2020 roku, eliminując rywali dwukrotnie po przegrywaniu 3-1. Jeśli mają zrealizować kolejny taki powrót, potrzebują każdego dostępnego rezerwowego. Mecz numer 6, który odbędzie się w czwartek, będzie decydującą bitwą psychologiczną i fizyczną.