Opóźnienie powrotu Hachimury: Lakers bez kluczowego strzelca na wyjeździe.

Wiadomości z Los Angeles Lakers sprawiają, że kibice łapią się za głowy. Kluczowy zawodnik, Rui Hachimura, ma kłopoty z powrotem na parkiet, co rzuca cień na najbliższe plany trenera J.J. Redicka. Czy to tylko chwilowe potknięcie, czy może symptom większych problemów w harmonogramie powrotów?

Kontuzja Hachimury: Odkładamy powrót, czyli sportowy kalendarz na bakier

Wydawało się, że sytuacja Rui Hachimury, kluczowego strzelca Los Angeles Lakers, zmierza ku lepszemu. Jeszcze niedawno trener J.J. Redick sugerował, że Japończyk jest na dobrej drodze, by dołączyć do drużyny podczas wyjazdowego tournee przeciwko New Orleans Pelicans i San Antonio Spurs, zaplanowanego na wtorek i środę. Nic bardziej mylnego. Zanim rozbrzmiał gwizdek w niedzielnym spotkaniu z Memphis Grizzlies, Redick przekazał aktualizację, która studzi optymizm – Hachimura nie poleci z zespołem.

Jak donosi Dave McMenamin, Hachimura (który zmagam się ze stwardnieniem łydki) ma zamiast tego trenować z drużyną juniorską South Bay Lakers, podczas gdy pierwsza ekipa będzie na wyjeździe. To wyraźne opóźnienie. Hachimura pozostaje poza składem od zwycięstwa nad Sacramento Kings 28 grudnia, a jego strata jest odczuwalna, zwłaszcza dla ofensywy. Przed urazem był on najbardziej efektywnym i konsekwentnym strzelcem trzy punktowej dla Jeziorowców, notując rekordowe w karierze 44,5% celności z dystansu. Jak na drużynę, która statystycznie plasuje się na 26. miejscu w lidze pod względem skuteczności rzutów za trzy i 25. w liczbie trafionych trójek, to cios prosto w Achillesa.

Czy kontuzja stała się błogosławieństwem? Jake LaRavia na scenie

W obliczu nieobecności Hachimury, J.J. Redick zmuszony był do roszad, a te, co ciekawe, zaczęły przynosić niespodziewane efekty, zwłaszcza pod wodzą Jake’a LaRavi. Ten zawodnik, mając szansę w wyjściowej piątce, rozkwitł. Ostatnie trzy mecze to dla niego średnia 18,7 punktu, 6,0 zbiórki, 2,3 asysty i 2,3 przechwytu. Kulminacją była niedzielna wygrana 120-114 nad Grizzlies, gdzie LaRavia zdobył 26 punktów, trafiając 9 z 16 rzutów z gry.

Niektórzy eksperci, niczym szamani sportu, zaczynają sugerować, że kontuzja Hachimury mogła być… potrzebnym kopem motywacyjnym. Co więcej, z perspektywy taktycznej, pojawiają się głosy sugerujące, że LaRavia idealnie pasuje do startowego układu sił Lakers. Jeden z trenerów z Konferencji Zachodniej rzucił światło na ten dylemat w rozmowie z Seanem Deveneyem z Heavy Sports:

„Rui w tym składzie jest piątą opcją i po prostu nie jest dobry w byciu piątą opcją – potrzebuje więcej piłki” – powiedział anonimowy coach. „Uważam, że Jake LaRavia czuje się znacznie bardziej komfortowo w tej roli, po prostu grając z energią, utrzymując ten poziom obrony i nie potrzebując, by wywoływano mu akcje, aby zdobywać punkty.”

To mocne słowa, które uderzają w problem strukturalny Lakers: tłok na piłce w pierwszej piątce. Jak kontynuuje nasz informator:

„Rui musi być bardziej zaangażowany, a mógłby to osiągnąć w drugiej jednostce. To jest naprawdę definiujący problem tego zespołu – masz pięciu zawodników w wyjściowej piątce, którzy potrzebują piłki. Nie możesz tego mieć. Potrzebujesz przynajmniej dwóch graczy, którzy wykonają brudną robotę, podczas gdy pozostali trzej robią swoje. Nie możesz mieć na parkiecie jednocześnie pięciu graczy, którzy chcą punktować.”

Kłopoty kadrowe Lakers: Wyzwania na styczeń i trudna droga

LaRavia, który przewodzi Lakers pod względem defleksji i innych statystyk walki, okazał się zaskakująco solidnym ogniwem defensywnym dla Redicka. Po swoim 26-punktowym występie w niedzielę, LaRavia podziękował sztabowi szkoleniowemu za wiarę w niego.

„Po prostu ufam pracy, którą ostatnio wykonałem” – powiedział LaRavia, cytowany przez portal TalkBasket. „Trenerzy mi mówili, koledzy z drużyny mi mówili, żebym po prostu dalej rzucał. Oni we mnie wierzą. Ja wierzę w siebie.”

Dodaje on:

„Czuję, że jestem graczem, któremu kiedy mówisz, co masz robić, po prostu wychodzisz i to robisz. Rzuty nie wpadną w każdym meczu, ale mogę kontrolować wysiłek, jaki wkładam w grę, ciągłe walczenie o zbiórkę.”

Mimo dwóch zwycięstw z rzędu nad Memphis, Lakers, nękani kontuzjami, mają piekielnie trudny styczeń. Aż 10 z pozostałych 14 meczów w tym miesiącu odbędą na wyjazdach, zaczynając od trudnych spotkań we wtorek i środę w Nowym Orleanie i San Antonio. Styczeń zakończy się ośmiomeczowym wyjazdem, który obejmuje przystanki w Denver, Dallas i Cleveland. Utrzymanie morale i efektywności bez Hachimury będzie największym testem dla nowej ery pod wodzą J.J. Redicka.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483