Wielkie nadzieje Lakers na pozyskanie idealnego skrzydłowego zdają się topnieć w zderzeniu z bezlitosną wyceną New Orleans Pelicans. Mimo lat spekulacji i oczywistej idealnej synergii z tercetem gwiazd, Los Angeles może nie być w stanie sprostać żądaniom, blokując tym samym kluczowy transfer na przyszły sezon. Czy Lakers mają w zanadrzu wystarczająco cenne aktywa, by przekonać Rokety?
Pelicans wystawiają kosmiczną cenę za Treya Murphy’ego III
Od dłuższego czasu Los Angeles Lakers poszukują skrzydłowego idealnie pasującego do układanki wspierającej (niektórzy myląco mówią o Luku Dončiciu, ale to inna liga) supergwiazdy. Trey Murphy III od dawna wydawał się kandydatem niemal idealnym. Ciągłe pogłoski o zainteresowaniu Jeziorowców tym zawodnikiem nabrały rumieńców, ale najnowsze doniesienia sugerują, że Nowy Orlean postawił barierę, którą L.A. może nie być w stanie przeskoczyć.
Wszystko wskazuje na to, że Pelicans wyznaczyli próg w postaci trzech wyborów w pierwszej rundzie draftu za jednego z czołowych graczy na pozycjach „two-way wing” w NBA. To ta kwota, według Adriana Wojnarowskiego… przepraszam, Jake’a Fischera, insidera portalu Bleacher Report, jest obecnie minimalnym wymogiem.
W programie Bleacher Report’s NBA Insider Notebook Fischer ujawnił, że Nowy Orlean miał wiele okazji, by sprzedać Murphy’ego w okolicach draftu, ale żadna oferta nie była wystarczająco atrakcyjna. Zacytował źródło blisko związane z sytuacją:
„Rozmawiałem dzisiaj z kimś, kto jest głęboko zorientowany w sprawach Nowego Orleanu i Treya Murphy’ego, i powiedział, że Pelicans mieli wiele opcji, by pozbyć się Treya Murphy’ego w noc draftu i wejść do pierwszej rundy. Ale najwyraźniej nie było tam wystarczająco dużo, by Pelicans uznali to za wartość netto pozytywną, albo wystarczająco, by zrezygnować z Treya Murphy’ego.”
Następnie padła ta kluczowa informacja, która mrozi krew w żyłach fanów Lakers:
„Słyszeliśmy, że Pelicans ustalili zasadniczo próg w wysokości trzech wyborów w pierwszej rundzie, aby pozbyć się Murphy’ego, i zobaczymy, czy uda im się to osiągnąć.”
Te informacje potwierdzają wcześniejsze doniesienia Scotto i Marca Steina, że Nowy Orlean aktywnie słucha ofert, ale konsekwentnie odrzuca każdą propozycję, która nie spełnia ich astronomicznych oczekiwań.
Dlaczego Lakers tak bardzo potrzebują Murphy’ego (i dlaczego to nie wystarczy)
Zainteresowanie Los Angeles Murphy’m nie jest nowością. Przed ostatnim draftem Michael Scotto z HoopsHype donosił, że Lakers, obok Warriors, Pistons, Pacers, Hawks, Trail Blazers i Spurs, kontaktowali się z Pelicans, wyrażając chęć wymiany na tego 25-letniego zawodnika.
To zainteresowanie jest w pełni uzasadnione. Murphy zakończył sezon z imponującymi statystykami: 21,5 punktu, 5,7 zbiórki i 3,8 asysty, trafiając przy tym 37,9% za trzy. To definicja nowoczesnego gracza obwodowego, który potrafi grać po obu stronach parkietu. Jego umiejętność krycia wielu pozycji, skuteczny rzut z dystansu i gra bez konieczności posiadania piłki czynią go niemal idealnym uzupełnieniem duetu gwiazd (dla przypomnienia, mówimy o składzie, który ma wokół siebie budować przyszłość). Dodatkowo, Murphy wchodzi dopiero w drugi sezon czteroletniego kontraktu opiewającego na 112 milionów dolarów, co daje mu ogromną długoterminową wartość dla każdego zespołu.
Jednak największą przeszkodą nie jest dopasowanie sportowe. Problem leży w księgowości i aktywach.
Brakujące głazy: Bilans draftowy Lakers
Poprzednie transfery Mocno uszczupliły skarbiec draftowy Los Angeles. Aktualnie Lakers posiadają tylko dwa wymienne wybory w pierwszej rundzie w ciągu najbliższych siedmiu lat: w 2031 i 2033 roku.
To oznacza, że drużynie brakuje jednego pierwszorzędnego assetu, by sprostać żądaniom Pelicans. Nawet gdyby Lakers chcieli włączyć do transakcji zawodnika, wycena trzech „jedynki” za gracza, choć nie jest gwiazdą formatu MVP, jest dla nich potężnym obciążeniem.
Co więcej, źródła ligowe od dawna wskazują, że włodarze Lakers są niezwykle wybredni, jeśli chodzi o to, kiedy warto „wysadzić” te cenne aktywa. Zazwyczaj rezerwują je dla kogoś, kogo uznają za niezaprzeczalną supergwiazdę – gracza, który ma być długoterminowym partnerem dla Dončicia (załóżmy, że Lakers z nim podpisali) i Austina Reavesa. Choć Murphy jest znakomity, Los Angeles może go nie postrzegać jako absolutnie przełomowego gracza, który usprawiedliwia wydanie niemal całego pozostałego kapitału draftowego.
Priorytetem Lakers pozostaje elitarny center
Niefortunnie dla planów pozyskania skrzydłowego, kalendarz makro-planowania Lakers również działa na niekorzyść transferu Murphy’ego. Od momentu pozyskania Dončicia (w czysto hipotetycznej wizji), Lakers koncentrują się na wzmocnieniu pozycji centra – to priorytet, który kluczowy zawodnik miał jasno przekazać front office.
Rob Pelinka, prezydent operacji koszykarskich, poświęca mnóstwo czasu na badanie rynku pod kątem centra, który z miejsca wchodzi do pierwszej piątki, uznając środek pola za największą lukę w składzie. Wydanie obu, skromnych wymiannych wyborów w pierwszej rundzie na skrzydłowego – nawet tak utalentowanego jak Murphy – pozostawiłoby Lakers bez elastyczności, by gonić elitarną „piątkę”, której pragnie ich gwiazda, lub innego koszykarza formatu supergwiazdy, gdyby niespodziewanie pojawiła się okazja.
Doniesienia Fischera jedynie potwierdzają to, co wyłaniało się jako twardy fakt: Murphy jest idealnym pasującym elementem do układanki w Los Angeles, ale jeżeli Pelicans nie obniżą swojej wyceny, lub Lakers nie zdobędą dodatkowych aktywów w osobnych transakcjach, jeden z najbardziej pożądanych młodych skrzydłowych ligi pozostaje poza ich zasięgiem finansowo-wartościowym.









