Od momentu, gdy Jalen Brunson wskoczył do składu New York Knicks w 2022 roku, diametralnie zmienił on oblicze tej prestiżowej organizacji. Pod jego wodzą ekipa z MSG awansowała do statusu pretendenta, a teraz jedna głośna postać ze świata NBA waży, gdzie powinien być umieszczony w panteonie klubowych legend. Czy jeden pierścień wystarczy, by zdetronizować ikony Madison Square Garden?
Kendrick Perkins stawia wszystko na jedną kartę: Brunson na szczycie Knicks
Jalen Brunson udowodnił, że potrafi być absolutnym top optionem w lidze, gdy dostaje szansę budowania gry wokół siebie. Poprowadził Knicks do najgłębszego od 25 lat występu w fazie posezonowej, ale ostateczny cel, czyli mistrzostwo, wciąż pozostaje nieosiągnięty. W obliczu zbliżającego się starcia z Oklahoma City Thunder, Kendrick Perkins, były zawodnik, rzucił bombę, sugerując, że sukces Brunsona będzie miał niemal mityczny wymiar w historii Nowego Jorku.
Perkins bez ogródek stwierdził:
„To, co już zrobił dla tej organizacji… Czuję, że jest o jedno mistrzostwo od miana największego Knicka w historii. Historia ma dla mnie znaczenie.”
Statystyki Brunsona w obecnym sezonie mówią same za siebie: średnio 26,7 punktu, 3,4 zbiórki i 6,2 asysty na mecz. To jest gra na poziomie All-NBA. Jednak w Nowym Jorku, gdzie tradycja i dziedzictwo ważą więcej niż pojedyncze występy, kibice i analitycy czekają na potwierdzenie w play-offach. Oczekiwania są ogromne, zwłaszcza że Knicks wchodzili w ten sezon z aspiracjami do wygrania Konferencji Wschodniej. Czas pokaże, czy Brunson sprosta ciężarowi legendy.
Aktor Ben Stiller nie wytrzymuje presji: Kanonada zachwytów nad Brunsonem
W tak gigantycznym rynku sportowym jak Nowy Jork, Knicks naturalnie przyciągają mnóstwo gwiazd, a jedną z nich jest aktor Ben Stiller, wierny kibic regularnie widywany na trybunach i aktywny w mediach społecznościowych. Stiller jest w pełni zaangażowany w tryumfy Knicks od zeszłorocznej kampanii play-off, a obserwowanie poczynań Brunsona, nawet z bliska, wciąż go oszałamia.
Podczas emocjonującego meczu z obrońcami tytułu z Oklahomy, Brunson trafiał serię niezwykle trudnych rzutów, utrzymując Knicks w kontakcie. Widząc ten ofensywny popis, Stiller nie potrafił się powstrzymać i zalał platformę X (dawniej Twitter) krótkimi, ale wymownymi komunikatami. Jedno z nich to po prostu kryptoniczne, ale dosadne:
„JALEN BRUNSON”
To najprawdopodobniej była reakcja na spektakularny rzut za trzy punkty z kończącym się czasem. Brow Brow, jak bywa nazywany w szatni, potrafił wsadzić piłkę do kosza, mimo że Cason Wallace wisiał na nim jak druga skóra. Wiele razy widzieliśmy jego kunszt, ale ta precyzja w kluczowych momentach jest czymś, co definiuje gwiazdy.
Mimo fenomenalnego wachlarza umiejętności, Knicks musieli uznać wyższość Thunder
W trakcie sezonu Knicks byli drużyną, która potrafiła zaskoczyć zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Jednak w tym wysokoprofilowym starciu z Thunder, zaimprowizowali na parkiecie, walcząc zaciekle na własnym terenie. Mecz był na styku przez większość czasu, ale ostatecznie to goście triumfowali, wygrywając minimalnie 103 do 100.
Dla Brunsona nie był to jego najlepszy wieczór pod względem czystej efektywności strzeleckiej. Zakończył mecz z zaledwie 16 punktami, pudłując 13 z 18 prób rzutów z gry. Jednak gwiazdor pokazał się z innej strony – jego zdolności kreowania gry eksplodowały niczym wulkan. Zanotował aż 15 asyst, co stanowi jego nowy rekord sezonu, poprzedni wynosił 13. Świetna, choć niewystarczająca, dyspozycja w kreowaniu, zmuszająca obronę do przesunięć.
Po tej porażce, Knicks nie mają czasu na rozmyślanie. Następnym wyzwaniem będzie starcie z kolejnym pretendentem z Zachodu – Nikola Jokić i Denver Nuggets. To będzie kolejny test charakteru dla Brunsona i jego ambicji, by udowodnić, że zasługuje na miejsce u boku największych w historii Nowego Jorku.









