Pistons historycznie pierwszym seedem na Wschodzie bez kontuzjowanego Cunninghama.

Detroit Pistons zafundowali Philadelphia 76ers surową lekcję, deklasując ich na Wells Fargo Center wynikiem 116-93, co mogłoby zwiastować ich potencjalne starcie w pierwszej rundzie play-off. Mimo absencji Cade’a Cunninghama, to był pokaz absolutnej dominacji drużyny, która właśnie dokonała czegoś historycznego dla franczyzy. Czy ten zespół jest gotów na prawdziwą jazdę w fazie posezonowej, nawet bez swojej największej gwiazdy?

Historyczny wyczyn: Pistons na szczycie Wschodu po raz pierwszy od lat!

Wynik 116-93 nad Sixers to nie tylko kolejne zwycięstwo – to bilet do elitarnego klubu. Po meczu NBA ogłosiło, że Detroit Pistons oficjalnie przypieczętowali numer jeden w drabince Wschodniej Konferencji. To oznacza przewagę parkietu aż do Finałów Konferencji dla podopiecznych trenera J.B. Bickerstaffa. Pomyśleć, że ledwie dwa sezony temu, pod wodzą Monty’ego Williamsa, Pistons notowali zaledwie 14 zwycięstw w sezonie 2023-2024, by z marszu wskoczyć do play-offów, co było ich pierwszym występem od 2019 roku!

To szósty raz w historii franczyzy, kiedy Pistons zdobywają najlepszy rozstaw w Konferencji Wschodniej. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2007 roku, kiedy skład tworzyli Chauncey Billups, Richard Hamilton, Rasheed Wallace, Tayshaun Prince, Chris Webber i Antonio McDyess. Jednak historyczny rozstaw to nie gwarancja mistrzostwa. Pistons wygrali tytuł jako numer jeden na Wschodzie dwukrotnie (1989, 1990), ale ponieśli porażki w kluczowych momentach w 2003, 2006 i 2007 roku.

Co więcej, jak donosi NBA, Pistons są szóstym różnym zespołem, który zdobywa numer jeden na Wschodzie w ciągu ostatnich sześciu sezonów. To pokazuje niesamowitą płynność sił w tej konferencji, ale Detroit udowodniło, że potrafią utrzymać kurs. Zwycięstwo nad Filadelfią, mimo że ta grała bez kontuzjowanego Joela Embiida, było demonstracją głębi składu. Tobias Harris poprowadził grę przeciwko swojej byłej drużynie, kończąc z 19 punktami. Jalen Duren i Daniss Jenkins dorzucili po 16 punktów, a Ausar Thompson zamknął statystyki na poziomie 14 punktów, pięciu zbiórek i trzech przechwytów.

Kto zastępuje Cunninghama i czy to w ogóle ma znaczenie?

Największą zagadką jest stan zdrowia Cade’a Cunninghama, ich niewątpliwej gwiazdy, który od 19 marca pauzuje z powodu odmy płucnej. Opuścił już osiem spotkań, a zespół notował bilans 6-2 bez niego, z czego obie porażki były minimalne i rozstrzygnięte po dogrywce, a różnica punktów wyniosła zaledwie pięć! Czy to dowód na to, że Cunningham jest zbędny? Absolutnie nie, ale pokazuje, jak fenomenalnie inni podnieśli swój poziom.

Duren przejął rolę dyrygenta z postu, a Jenkins… cóż, Jenkins spisuje się tak dobrze, że aż trudno uwierzyć. Jak donosiły statystyki, Jenkins w ostatnich ośmiu meczach notował średnio 19,9 punktu, 4,4 zbiórki i niesamowite 8,0 asyst na mecz. To jest rezerwowy, który nagle stał się kluczowym rozgrywającym.

Pytanie brzmi, kiedy Cade wróci? Jamal Collier z ESPN informował w czwartek, że supergwiazda Pistons opuści parkiet jeszcze przez tydzień. Niestety, z powodu spędzenia 61 meczów na parkiecie, może stracić prawo do jakichkolwiek indywidualnych nagród sezonu. To czysty pech dla gracza, który grał na poziomie MVP, gdy był zdrowy. Pistons mają cztery mecze do końca, a przed nimi szansa na dobicie do 60 zwycięstw po raz pierwszy od 2006 roku. Trafią na potencjalnych rywali z pierwszej rundy, Orlando Magic i Charlotte Hornets, a także na osłabione ekipy Milwaukee Bucks i Indiana Pacers.

Czy Memphis to tylko przystanek w drodze do Finałów?

Choć Pistons są teraz numerem jeden, a ich ostatnie zwycięstwo nad Filadelfią wyglądało, jakby grali w play-offach już w marcu, sytuacja wciąż jest niuansowa. Zdobycie jedynki to jedno, ale przejście przez Konferencję Wschodnią to zupełnie inna gra. Czy to, co widzieliśmy przeciwko Sixers, to tylko chwilowa szarża, czy też znak, że Pistons są mentalnie przygotowani na to, by sprostać presji?

Mimo że w źródle jest mowa o J.B. Bickerstaffie jako trenerze, który doprowadził zespół do sukcesu, należy pamiętać, że Pistons to zespół z młodymi, wybuchowymi talentami jak Duren i Thompson, wspieranymi przez weteranów jak Harris. Czy ta mieszanka jest wystarczająco stabilna, by utrzymać tę pozycję, gdy do gry wróci Cunningham? Ten, kto twierdzi, że Pistons nie są już jednym z najciekawszych projektów w lidze, po prostu nie ogląda koszykówki. Teraz, gdy mają przewagę domowego parkietu, cała Konferencja Wschodnia musi się ich obawiać.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 388