Portis: Jokić zablokowany w walce o czwartą nagrodę MVP z powodu zmęczenia głosujących.

Zakończenie sezonu zasadniczego NBA 2025-26 stawia nas na krawędzi emocjonujących rozgrywek play-in i finałów, ale prawdziwa batalia toczy się poza parkietem – w debacie o najważniejszej indywidualnej nagrodzie ligi. Podczas gdy Shai Gilgeous-Alexander i Victor Wembanyama kują swoje argumenty, wokół trzykrotnego MVP, Nikoli Jokicia, narasta intrygująca narracja o zmęczeniu materiału i „spisku” mającym zablokować mu czwarty tytuł MVP.

Czy zmęczenie materiału jest silniejsze niż statystyki? Głos weterana NBA

Gdy kurz po ostatnim gwizdku sezonu regularnego opada, uwaga przenosi się na ceremonię rozdania nagród ligi, której ozdobą jest trofeum MVP. Wydaje się, że w tym roku, pomimo kolejnego niemożliwego do zignorowania sezonu w wykonaniu centra Denver Nuggets, Nikola Jokić, o dominację nad rywalami walczą nie tylko twarde dane, ale i polityka głosowania.

Weterani ligi i analitycy coraz głośniej sugerują, że Serb może spaść na niższe stopnie podium, mimo że obiektywnie prezentuje najwyższy koszykarski poziom. Figura, która odważnie zarysowała ten scenariusz, to Bobby Portis, skrzydłowy Milwaukee Bucks. W niedawnym wywiadzie Portis bez ogródek ujął to, co wielu szeptało za plecami:

„Nikt nie zagłosuje na Jokicia [w walce o MVP], ponieważ ma już trzy takie nagrody, i prawdopodobnie nie chcą dać mu czwartej” – stwierdził Portis.

Portis, choć docenia klasę innych pretendentów, jasno wskazał, że głównym hamulcem dla Jokicia nie jest spadek formy po zdobyciu mistrzostwa w sezonie 2023-24, lecz czysta wola odebrania mu kolejnego lauru. To klasyczne zjawisko w amerykańskim sporcie – po pewnym czasie ligowa „władza” dąży do dywersyfikacji nagród, aby promować nowych liderów i unikać łatwej przewidywalności. O ile koszykarze tacy jak Portis nie mają praw głosu w ostatecznej decyzji, ich opinie rezonują w szatniach i wśród dziennikarzy.

Nikola Jokić: Statystyczny potwór, którego nie da się zatrzymać

Jeśli istniałby medal za najbardziej obiektywnie dominujący sezon na parkiecie, Jokić powinien odebrać go bezdyskusyjnie. Liczby z sezonu 2025-26 prezentują się wręcz absurdalnie, nawet na tle jego poprzednich, historycznych kampanii. Średnie na poziomie 27,7 punktu, 12,9 zbiórki i 10,7 asysty, osiągnięte przy fenomenalnej efektywności rzutowej (67% True Shooting!), biją jego własne rekordy z sezonu MVP 2023-24.

Jokić nie tylko dominował w tradycyjnych kategoriach – prowadził ligę w zbiórkach i asystach, a także uplasował się w pierwszej dziesiątce pod względem punktów. Co więcej, ustanowił kolejny rekord, notując najwięcej triple-double w sezonie, dołączając tym samym do Russella Westbrooka jako jedyny gracz, który dokonał tego dwukrotnie z rzędu. Mówimy tu o graczu, który redefiniuje sens pozycji center w nowoczesnej NBA, przesuwając granice tego, co jest możliwe dla wysokiego gracza na parkiecie.

Mimo to, najnowsze tabelce Kia MVP Ladder i liczne sondaże sugerują, że Jokić oscyluje wokół trzeciego miejsca. Czy nagroda MVP ma nagradzać najbardziej wartościowego gracza, czy może jest to nagroda za „najlepszą historię” danego roku? Dla Portisa odpowiedź jest prosta: jeśli to nagroda za dominację, Jokić powinien wygrać.

Walka o tron: SGA i Wembanyama na scenie

Rywalizacja w tym roku jest wyjątkowo zacięta. Victor Wembanyama, o którym mówi się, że dokonał niesamowitego „MVP surge” w ostatnich tygodniach sezonu zasadniczego, prezentuje argumenty bazujące na nowości i spektakularnym wzroście formy, co zawsze działa na wyobraźnię głosujących. Z kolei Shai Gilgeous-Alexander, obecny MVP, nie tylko utrzymuje swój poziom, ale poprowadził Oklahoma City Thunder do najlepszego bilansu w lidze, co jest potężnym atutem w tradycyjnym rozumieniu MVP.

Umiejscowienie Jokicia na trzecim miejscu, mimo marginalnie lepszych indywidualnych statystyk i historycznych osiągnięć, jest dowodem na to, że „efekt nowości” i obawa przed utrwaleniem jego hegemonii mogą przeważyć nad chłodną analizą jego koszykarskiej wydajności. Serbski maestro prawdopodobnie rozegrał najbardziej kompletny sezon w karierze, ale obecne sygnały wskazują, że liga może chcieć przetestować, jak radzi sobie z presją bycia „tym, który musi ustąpić”. Oficjalne ogłoszenie laureata Michaela Jordana Trophy nastąpi najprawdopodobniej po drugiej rundzie fazy play-off.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482