Porzingis powraca: Warriors wierzą w "koszmar dla rywali" po przerwie.

Golden State Warriors zmagają się z plagą kontuzji, a brak kluczowych graczy, takich jak Stephen Curry czy właśnie pozyskany Kristaps Porzingis, dosłownie spycha ich na skraj przepaści. Ostatnia porażka z San Antonio Spurs, zanim drużyna uda się na przerwę All-Star, uwypukliła desperacką potrzebę wzmocnień. A przecież to właśnie Porzingis ma być brakującym elementem układanki. Czy „Łotewski Łot” zdoła odmienić losy Warriors?

Czy kryzys kadrowy w Warriors to tylko zasłona dymna przed „Królem Łotyszem”?

Golden State Warriors wkroczyli w środowy wieczór na Chase Center z fatalnym stanem kadry. Stephen Curry w dalszym ciągu leczy urazy, Jimmy Butler III (którego obecność w kontekście GSW jest zaskakująca w oryginalnym tekście, ale musimy się trzymać dostarczonych informacji) jest wykluczony do przyszłego sezonu, a transferowany Kristaps Porzingis – nabyty w wymianie za Jonathana Kumingę i Buddy’ego Hielda – wciąż nie zadebiutował! To absurdy, które bolą kibiców. Mimo to, osłabiona drużyna walczyła jak lwy, utrzymując dwucyfrowe prowadzenie przez znaczną część spotkania przeciwko San Antonio Spurs, zanim talent rywali ostatecznie ich przytłoczył, kończąc się wynikiem 126-113. Po tej porażce padły kluczowe słowa od zawodników – i wszyscy patrzą na powrót tego jednego, wysokiego Europejczyka.

De’Anthony Melton: Dlaczego Porzingis to „Koszmarne Wyzwanie” dla przeciwników?

Kiedy po przegranym meczu zapytano obrońcę Warriors, De’Anthony’ego Melton, co do składu wniesie Porzingis, gdy już wróci do gry, odpowiedź była jednoznaczna i pełna nadziei. Melton, który sam zanotował świetny występ, wie, jaka jest stawka.

Cytując słowa Meltonu: „Kristaps potrafi zrobić tak wiele. Stanowi koszmarne wyzwanie dla wielu drużyn. To będzie dla nas kolosalnie ważne”.

To nie są puste frazesy. Warriors wymienili perspektywicznych graczy na Porzingisa, bo potrzebują konkretów, których brakowało im przez cały sezon: autentycznej obecności pod koszem i, co równie istotne, zawodnika, który potrafi regularnie trafiać trójki z dystansu. W Bostonie „Królewski Łotysz”, kiedy był zdrowy, rozwiązywał te problemy jednocześnie. Warriors liczą na identyczny efekt. W tej chwili Golden State brakuje zarówno wewnętrznej siły, jak i gracza zdolnego rozciągać obronę rywala.

Steve Kerr rzuca światło na stan zdrowia gwiazd

Trener Warriors, Steve Kerr, podchodząc do tematu kontuzji po środowej porażce, udzielił kilku obiecujących aktualizacji. Jeśli chodzi o Porzingisa, Kerr był wyraźnie zadowolony z dotychczasowego postępu.

Kerr stwierdził tak: „Kristaps dzisiaj zagrał i poruszał się lepiej niż wczoraj. Zdawało się, że jest w dobrym rytmie”.

Przypomnijmy, że ostatni raz Porzingis pojawił się na parkiecie NBA 7 stycznia, jeszcze w barwach Atlanty. Powikłania związane z zapaleniem ścięgna Achillesa, połączone z chorobą, wykluczyły go z gry. Zapadła decyzja, by do przerwy All-Star trzymać go na uboczu, aby uniknąć pośpiechu i ryzyka nawrotu kontuzji. Wracamy na parkiet 19 lutego w Bostonie – to potencjalnie pierwszy mecz Porzingisa w barwach Złotych Stanów.

Kerr odniósł się także do swojego największego asa, Stephena Curry’ego. „Rozmawiałem dziś ze Steph’em i powiedział, że czuje się lepiej – mówił Kerr. – Kieruje się we właściwym kierunku. Kiedy wróci, będzie klasyfikowany jako 'dzień po dniu’”.

Obecność Curry’ego i Porzingisa po przerwie to szansa na fundamentalną zmianę oblicza i potencjału tej drużyny, która po ostatnim meczu zrównała się bilansem 29-26, zajmując ósme miejsce na Zachodzie. Zdecydowanie nie jest to pozycja, która gwarantuje spokojny udział w play-offach.

Występ Melinda za mało, by zatrzymać młode Wilki z San Antonio

De’Anthony Melton, jak na lidera w zastępstwie przystało, zanotował jeden ze swoich najlepszych występów w sezonie, trafiając sześć z siedmiu rzutów z gry, notując 7 asyst i 17 punktów. Jego efektywność i kreowanie gry trzymało Warriors w grze. Draymond Green również zagrał na wysokim poziomie: 17 punktów, 12 zbiórek i 8 asyst. Moses Moody dorzucił swoje 17 punktów.

Niestety, pomimo tych heroicznych wysiłków rezerwowych, naprzeciwko stanęli młodzi i głodni gracze Spurs – Victor Wembanyama i De’Aaron Fox. Wembanyama zanotował 26 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty. Fox był liderem strzelców całego meczu z 27 punktami i 8 asystami. Te ostatnie 12 minut gry brutalnie obnażyły braki w głębi składu Warriors, gdy ich gwiazdy odpoczywają. Drużyna trzymała się przez 36 minut, ale czwarta kwarta pokazała, kogo im brakuje.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483