Sejsmiczne wstrząsy w Zatoce: Czy Kristaps Porziņģis jest kolejnym problemem dla Złotego Stanu? Najnowsze doniesienia wskazują na bolesny zgrzyt w maszynie Warriors, która i tak już walczy o przetrwanie w Play-In. Czy problemy z plecami Łotysza to tylko chwilowa niedyspozycja, czy może zwiastun kolejnej sinusoidy w sezonie pełnym rozczarowań?
Koszmary z pleców w San Francisco: Dlaczego Porziņģis opuścił parkiet?
Nocna porażka Golden State Warriors z Detroit Pistons 101:115 obfitowała w złe wiadomości, a ta dotycząca zdrowia Kristapsa Porziņģisa wydaje się być najpoważniejsza. Łotewski gigant, który miał stanowić kluczowy element układanki Steve’a Kerra, musiał opuścić parkiet już w drugiej kwarcie z powodu spazmów w dolnej części pleców. To nie był byle jaki uraz, a coś, co narastało powoli, ale systematycznie.
Porziņģis, mierzący 221 centymetrów, nie mógł ukryć dyskomfortu po meczu. Zdobył zaledwie pięć punktów, trafiając 1 z 5 rzutów, dołożył trzy zbiórki i dwa bloki w zaledwie 11 minut gry. Jak sam przyznał, problem pojawił się już w pierwszej kwarcie i narastał z każdą próbą dynamicznego ruchu.
„Poczułem to trochę w pierwszej kwarcie, zaczęło mi się lekko spinać, próbowałem się poruszać” – relacjonował Porziņģis po porażce. „Kiedy byłem rozgrzany, było w porządku, ale w tej jednej akcji poczułem mały skurcz”.
To właśnie ten „skurcz” zmusił go do udania się do szatni, zostawiając Warriors na lodzie w kluczowym momencie sezonu.
Czy „Łotewski jednorożec” zagra z Hawks? W Warriors panuje niepewność
Najważniejsze pytanie brzmi: jak długo potrwa ta niedyspozycja i czy wpłynie na najbliższy, niezwykle istotny dla układu tabeli, bój z Atlanta Hawks? Porziņģis wydaje się podchodzić do tematu z ostrożną rezerwą.
„Teraz jest trochę spięty, naprawdę trochę spięty” – stwierdził, dodając, że po ochłodzeniu organizmu mięśnie zaczną się jeszcze bardziej kurczyć. „Ale ruszę z tym niedługo. Zobaczymy. Może jutro się rozluźni, ale na razie plecy są dość sztywne”.
Nieoficjalne doniesienia sugerują, że Porziņģis „prawdopodobnie” odpuści mecz w Atlancie. Biorąc pod uwagę, że Warriors grają z tyłu (w konferencji Zachodniej) i starają się utrzymać w wyścigu o Play-In, każdy brak kluczowego zawodnika to cios wymierzony w morale drużyny. Weteran podkreśla jednak, że nie traktuje tego jako poważnego, długoterminowego problemu. W jego mniemaniu, to tylko krótki, aczkolwiek frustrujący epizod.
Gorzka rzeczywistość: Kontuzje kontynuują serię porażek
Uraz Porziņģisa to kolejny gwóźdź do trumny dla Golden State w tym trudnym okresie. Warriors przegrali siedem z ostatnich ośmiu spotkań i tkwią na 10. miejscu na Zachodzie, mając tylko jedno zwycięstwo przewagi nad Portland Trail Blazers i Los Angeles Clippers, którzy depczą im po piętach w walce o ósme miejsce. Oglądanie gry Warriors w piątek było bolesne. Popełnili aż 26 strat, które bezpośrednio przełożyły się na 32 punkty dla Pistons. Nawet 15 punktów Brandina Podziemskiego nie pomogło zespołowi podnieść się po wczesnych problemach.
Detroit, dowodzone fantastycznie przez Jalena Durena (23 punkty) i solidnego Danissa Jenkinsa (22 punkty, osiem asyst, siedem zbiórek), systematycznie wykorzystywało chaos w szeregach rywala. Pistons kontrolowali grę już od pierwszej połowy, budując 24-punktową przewagę przed ostatnią kwartą.
Warto przypomnieć, że Porziņģis, pomimo swoich problemów z regularnością w ostatnich latach (w poprzednim sezonie zagrał tylko w 42 meczach), zwykle jest ostrożny. Choć przyznał, że na początku kariery miewał problemy z plecami, twierdzi, że nauczył się je kontrolować i wzmacniać mięśnie korpusu.
„We wczesnych latach mojej kariery, trochę tak” – wyznał na temat problemów z plecami. „Ale oczywiście jestem całkiem dobry w zarządzaniu i utrzymywaniu pleców w sile. Więc (problemy) znikają dość szybko”.
Oby tym razem jego optymizm okazał się uzasadniony, bo bez niego frontcourt Warriors, walczący o każdy punkt i każdą defensywną zbiórkę, wygląda wyjątkowo krucho.
Co dalej? Kto wejdzie w buty Łotysza, jeśli nie zagra?
Jeśli Porziņģis faktycznie nie będzie zdolny do gry w starciu z Hawks, Kerr będzie musiał dokonać rotacji, która może mocno zagrozić stabilności zespołu. Dostępne opcje w tej wymagającej fazie sezonu są limitowane. Prawdopodobne jest, że w rotacji zobaczymy graczy na kontraktach 10-dniowych, takich jak Omer Yurtseven, oraz drugoroczniaka Quintena Posta, którzy będą musieli absorbować minuty pod koszem.
Co więcej, sytuacja komplikuje się przez fakt, że Jonathan Kuminga, niedawno wytransferowany z Golden State, zaczął odnajdywać swój rytm w Atlancie, notując 14,8 punktu i 7,5 zbiórki w swoich pierwszych sześciu meczach dla Hawks. Będzie to dodatkowy bodziec dla Warriors, aby wygrać ten mecz, nawet bez swojego wysokiego gracza. Zbliżamy się do decydującej fazy sezonu, a każda potknięcie teraz jest niemal równoznaczne z utratą szansy na spokojny awans.









