Problem Wembanyamy: San Antonio Spurs tracą przewagę pod jego nieobecność na parkiecie.

Seria między San Antonio Spurs a Oklahoma City Thunder nabiera rumieńców, a niewygodne pytania dotyczące dominacji Victora Wembanyamy stają się coraz głośniejsze po kolejnych porażkach. Początkowy entuzjazm i znakomity start w czwartym meczu szybko zderzyły się z brutalną rzeczywistością ligowej rywalizacji. Czy młodość Spurs jest skazana na porażkę, jeśli ich supergwiazda musi odpocząć?

Czy 48 minut Wembanyamy to jedyny klucz do zwycięstwa Spurs?

San Antonio Spurs rozpoczęli czwarty mecz od runu 15-0. Był to idealny scenariusz, by podtrzymać nadzieje na wyrównanie stanu serii, napędzani energią własnej publiczności. Niestety, Oklahoma City Thunder, mistrzowie doskonale wiedzący, jak przetrwać burzę, przypomnieli, dlaczego bronili tytułu. Zarysował się problem – fundamentalny patafiks, który spędza sen z powiek trenerowi Mitchowi Johnsonowi.

Według Jeffa McDonalda z San Antonio Express News, sedno problemu leży w nieuniknionym: Victor Wembanyama, choć fenomenalny, nie jest w stanie grać 48 minut. W 39 minutach, które francuski fenomen spędził na parkiecie w Game 4, Spurs byli lepsi od Thunder różnicą czterech punktów. Brzmi obiecująco? Absolutnie nie, gdy spojrzymy na dziewięć minut, podczas których Wembanyama musiał odpocząć. W tym czasie Thunder zmiażdżyli rywali wynikiem 19-0. Ta dysproporcja jest druzgocąca.

To, co Wembanyama pokazał w pierwszym meczu, teraz wydaje się odległą przeszłością. Seria dwoma zwycięstwami Thunder odjechała, a obrońcy tytułu znaleźli skuteczną odpowiedź na to, co młody strzelec oferuje. W ostatnich dwóch starciach mistrzowie wykazali się mentalnością, której Spurs, jako młody skład, jeszcze się nie nauczyli – chodzi o odporność na potknięcia.

Kiedy Wembanyama jest na boisku, Spurs stają się zupełnie innym, groźnym zespołem. Ale jak skwitował to trener Johnson: „Nie możemy grać nim przez 48 minut”. McDonald podaje jeszcze bardziej niepokojące statystyki z całej serii: w minutach bez Wembanyamy Thunder wyprzedzają Spurs aż o 42 punkty. Jeśli niedzielny mecz numer 4 okaże się ostatnim dla San Antonio w tym roku, historia zapamięta pewien uporczywy motyw.

Czy ławka rezerwowych Thunder deklasuje rezerwowych Spurs?

Oklahoma City Thunder cierpliwie czekała na momenty słabości rywala i wykorzystywała je metodycznie. Spurs próbowali narzucić swój rytm, ale to drużyna z Oklahomy okazała się bardziej skuteczna w zarządzaniu kryzysami. A klucz do tej skuteczności często leżał na ławce.

Kiedy Wembanyama schodzi na odpoczynek, drużyna z Teksasu przestaje istnieć w polu rażenia. Trener Johnson podsumował to ostro: „Nie możesz przegrywać dwudziestoma punktami w tych minutach (bez Wembanyamy). Nawet jeśli jesteś tak świetną drużyną jak oni [Thunder], i stawiają ci tak duży opór, zmuszając cię do trudnych decyzji po stronie defensywnej, musimy sobie pomagać”.

W praktyce oznaczało to, że gdy jeden zawodnik Thunder opuszczał parkiet z ósmym punktem i trzema przechwytami, na jego miejsce wchodził inny, który notował dziewięć punktów i cztery przechwyty. Ta głębia składu, ta nieustanna presja, to jest właśnie przewaga mistrzów nad utalentowanymi, ale wciąż niedoświadczonymi Ostrogami.

Ostatnia deska ratunku: Pojedynek na śmierć i życie dla młodych wilków

Spurs, pomimo swojej świeżości, doskonale zdają sobie sprawę, że Game 4 to najważniejsze starcie sezonu. Victor Wembanyama, zaledwie 22-letni w swoim pierwszym play-offowym maratonie, wydaje się przyjmować rolę weterana. Po porażce w Game 3 rzucił słowa, które muszą teraz wybrzmieć w szatni: „Oczywiście, że będą próby. Zobaczymy, z czego jesteśmy zrobieni”.

Thunder są niepokonani w czwartych meczach pod wodzą trenera Marka Daigneaulta (bilans 8-0). Mają impet i, co najważniejsze, znaleźli schemat gry, w którym czują się komfortowo, nawet jeśli na początku dostają lanie. Seria przenosi się z powrotem do San Antonio na starcie, które zadecyduje o wszystkim. Czy Spurs znajdą sposób, by zniwelować te krytyczne minuty bez swojego centralnego punktu, czy też Thunder udowodnią, że ich dziedzictwo mistrzowskie jest silniejsze niż indywidualny geniusz debiutanta?

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483