Gorączka handlowa w NBA nabiera rumieńców, a jeden nazwisko elektryzuje całą ligę: Giannis Antetokounmpo. Choć Milwaukee Bucks wydają się być na rozdrożu, a szanse na rychłe mistrzostwo maleją, na Florydzie rośnie wiara. Czy „Grecki Potwór” ostatecznie wyląduje w Miami, a podtytułowa walka Bam vs. Giannis zamieni się we współpracę?
Czy raje podatkowe przekonają MVP do opuszczenia Wisconsin?
Miami Heat zdaje się być cichym pretendentem w wyścigu o pozyskanie Giannisa Antetokounmpo, jeśli ten zdecyduje się na wymianę przed deadlinem. Podczas gdy Nowy Jork Knicks jest typowany na faworyta – bo kto nie chciałby grać w Wielkim Jabłku? – Heat mają pewne asy w rękawie, które mogą okazać się decydujące. I nie chodzi tu tylko o słońce i plaże.
Kluczem, jak donosi ceniony insider NBA Jake Fischer, może być element, o którym rzadko mówi się w kontekście transferów: finanse osobiste. Antetokounmpo w przeszłości, podczas wywiadu ze streamerem IShowSpeed, wyraził swoje preferencje co do stanów oferujących korzystniejsze warunki podatkowe. Mówiąc wprost: Floryda, w przeciwieństwie do Nowego Jorku czy Kalifornii, nie pobiera podatku dochodowego od stanu.
Fischer wskazał, że grupa menedżerska Giannisa analizowała już wcześniej jego kontrakt pod kątem korzyści płynących z życia i grania na Florydzie. Dla zawodnika zarabiającego astronomiczne sumy, różnica w podatkach to miliony dolarów. To potężny argument dla każdego, kto zastanawia się nad zmianą otoczenia, zwłaszcza gdy drużyna, z którą jest związany, wydaje się budować na chwiejnych fundamentach. Osoby z zarządu Heat wierzą, że ten czynnik, w połączeniu z innymi, daje im realną szansę na pozyskanie dwukrotnego MVP, jeśli ten faktycznie trafi na rynek transferowy.
Zapomniane sygnały: Miami zawsze było w głowie Giannisa
To nie jest nagły impuls. Historia pokazuje, że Miami Heat od dawna znajdowało się na liście potencjalnych destynacji dla Antetokounmpo. Jake Fischer ujawnił interesujący „co by było, gdyby” z 2020 roku. Zanim Bucks ostatecznie zabezpieczyli Giannisa nowym, lukratywnym kontraktem po zdobyciu mistrzostwa dzięki sprowadzeniu Jrue Holidaya, supergwiazda rozważała odejście.
Fischer relacjonował tę sytuację w następujący sposób:
„Zapewniam, że Heat nie zapomnieli o tym, że mówiło się o pewnym poziomie zainteresowania Antetokounmpo przenosinami do Miami w 2020 roku, zanim przejęcie Jrue Holidaya przez Bucks skłoniło Giannisa do podpisania pierwszej z dwóch przedłużających kontrakt w Milwaukee.”
Te publiczne i prywatne wypowiedzi wskazują na trwałe zainteresowanie Miami jako opcji numer dwa — lub może nawet numer jeden, jeśli sytuacja Bucks będzie się pogarszać. Heat posiadają aktywa, które mogłyby zainteresować Milwaukee, ale ostatecznie, ze względu na dominującą pozycję Giannisa w organizacji, to jego cicha akceptacja transferu uczyniłaby go możliwym. Bez zgody zawodnika, żaden trade nie dojdzie do skutku.
Spoelstra jako klucz do odblokowania potencjału Giannisa?
W kontekście sportowym, połączenie Giannisa z Miami Heat wydaje się wręcz idealnie skrojone. Analizując play-offy, Heat są jednym z niewielu zespołów, które regularnie potrafiły „zamknąć” Antetokounmpo na parkiecie. Statystyki są bezlitosne: Giannis ma bilans 1-2 w seriach przeciwko Heat, a oba wyeliminowania miały miejsce, gdy Bucks wchodzili do fazy pucharowej jako wyżej rozstawiona (i faworyzowana) ekipa.
Kto jest odpowiedzialny za tę anomalię? Erik Spoelstra.
Trener Heat jest powszechnie uznawany za taktycznego geniusza, a jego zdolność do znalezienia słabych punktów nawet największych dominatorów jest legendarna. Mówiąc otwarcie, Spoelstra jest prawdopodobnie najlepszym trenerem w lidze w defensywnym kontrolowaniu Giannisa. W tym tkwi ironia, ale i szansa.
Można argumentować, że to właśnie najlepszy coach do neutralizowania Giannisa, mógłby okazać się najlepszym coachem do jego rozwijania. Praca z kimś, kto rozumie niuanse obrony przeciwko Giannisowi, mogłaby podnieść jego grę na jeszcze wyższy, kosmiczny poziom, zwłaszcza w ofensywie.
Mimo że Knicks wydają się liderować w wyścigu, cała układanka zaczyna pasować dla Miami. Dźwignia podatkowa, historyczne zainteresowanie, genialny trener i potencjalnie atrakcyjniejszy pakiet transferowy – wszystko to sprawia, że Floryda staje się śmiertelnie poważną opcją. Ostateczna decyzja, jak zawsze w przypadku takich megagwiazd, będzie należała tylko i wyłącznie do niego, gdy definitywnie zdecyduje o końcu swojego rozdziału w Milwaukee.









