Quincy Olivari: od ulubieńca fanów Lakers do gwiazdy G League Pistons.

Pamiętacie Quincy’ego Olivari? Gdy w Los Angeles szepczano o kolejnym „niezłotowoznaczonym klejnocie”, presja rosła, a obietnice często zderzały się z brutalną rzeczywistością NBA. To, co zaczęło się jako ekscytujący początek nowej ery dla fana Lakers, szybko przygasło, zmuszając utalentowanego gracza do ponownego udowadniania swojej wartości. Gdzie podział się ten chłopak, który zachwycał energią i rzutem?

Od idola Los Angeles po mroki G League: Upadek i reset kariery Olivari

Quincy Olivari, niegdyś okrzyknięty przez trenera J.J. Redicka „wzorem” i zawodnikiem zmieniającym grę (game-changer), miał już zapewnione miejsce w sercach kibiców Los Angeles Lakers. Po tym jak nie został wybrany w drafcie 2024, podpisał kontrakt Exhibit-10, a następnie kontrakt Two-Way, co sugerowało, że Lakers widzą w nim materiał na solidnego zmiennika. Jego przebłyski podczas meczów pokazowych i momenty na boisku rozpalały wyobraźnię: waleczność, instynkt strzelecki i niesamowita energia – to był przepis na sukces amerykańskiej młodzieży.

Niestety, ta ekscytacja nie przełożyła się na stabilną pozycję. Sezon 2024/25 to głównie wyzwania w G League z South Bay Lakers. Kiedy pod koniec debiutanckiego sezonu został zwolniony ze swojego kontraktu Two-Way, a następnie opuścił organizację Lakers, dla wielu fanów Olivari po prostu zniknął z radaru. To klasyczny scenariusz w nowoczesnej NBA: błysk fleszy mija, a zawodnik musi na nowo polować na swoją szansę, często z dala od wielkiego blasku Los Angeles. Kibice, którzy szeptali o jego pełnym kontrakcie NBA, musieli przełknąć gorzką pigułkę rzeczywistości.

Gdzie aktualnie błyszczy Olivari? Nowy rozdział w Detroit

Po krótkim epizodzie podczas Summer League z Brooklyn Nets, kariera Quincy’ego Olivari przeszła kolejny zwrot akcji. Obecnie jest zawodnikiem Motor City Cruise, czyli stowarzyszonej drużyny G League dla Detroit Pistons. To klasyczna droga dla gracza, który nie chce pogodzić się z brakiem miejsca w głównym składzie ligi. G League to nie tylko „zaplecze”; to żywa hala przesłuchań, gdzie każdy punkt i asysta są warte miliony dolarów kontraktu.

Olivari najwyraźniej wziął sobie te słowa do serca. Jego ostatnie występy pokazują, że wciąż głęboko wierzy w swój potencjał. Szczególnie zapadł w pamięć mecz z 29 grudnia, w którym zanotował 27 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst w zwycięstwie nad Windy City Bulls (prowadzonymi przez Maca Clunga!). To było jego drugie najlepsze osiągnięcie punktowe w sezonie, tuż po 30 punktach zdobytych przeciwko Iowa Wolves w listopadzie. Ten niemalże triple-double przyczynił się do ustanowienia rekordu franczyzy Cruise pod względem liczby punktów w jednej kwarcie (aż 50 punktów!). Agencja motoru napędowego Motor City Cruise jest w tym sezonie niezaprzeczalna.

Statystycznie, przez 12 meczów w G League, Olivari notuje solidne 14,2 punktu, 3,5 zbiórki, 3,8 asysty i przechwyt na mecz. Jego efektywność strzelecka (44% z gry, ale tylko 31,9% za trzy) może budzić pytania, ale jak sam mówi, kluczowa jest determinacja. W wywiadzie, który pokazuje jego prostolinijne podejście, Olivari wyznał niegdyś: „Po prostu chcę mieć pracę w NBA” (cyt. tłum: „I just want a job in the NBA”). To zdanie podsumowuje całą jego obecną misję: odzyskanie statusu gracza zdolnego do wniesienia wartości na parkiety NBA.

Czy dni w Lakers to już tylko anegdota? Przyszłość poza Kalifornią

Droga Olivari’ego jest symbolem walki wielu młodych talentów, które po wielkiej chwale uniwersyteckiej (Olivari był gwiazdą) muszą przebijać się przez mury profesjonalizmu. Choć Lakers zafascynowali się nim podczas Letniej Ligi, dzięki czemu zdobył nawet wieloletni kontrakt obuwniczy z Curry Brand Under Armour – co samo w sobie jest ogromnym osiągnięciem i dowodem medialnej siły w tym czasie – to na parkiecie stabilność była problemem, częściowo spowodowanym kontuzjami.

Po zerwaniu więzi z Lakers, Pistons przejęli jego prawa w G League. To strategiczny ruch. Detroit, ekipa przebudowująca skład, oferuje idealne środowisko dla kogoś, kto desperacko potrzebuje minut i możliwości popełniania błędów (z których się uczy). Olivari musi udowodnić, że jego wszechstronność – umiejętność zdobywania punktów i kreowania gry – jest wystarczająca, by załatać dziurę w pełnym składzie NBA. Dla niego, każdy mecz w barwach Cruise to walka o zachowanie aktualności na liście obserwowanej przez menedżerów. Jego historia to mocne przypomnienie: w koszykówce widowisko trwa krótko, ale prawdziwa liga woli twardą, nieustępliwą pracę, nawet jeśli odbywa się ona w cieniu wielkiego światła Los Angeles.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435