Rakiety z Houston pozyskały weterana Bogdana Bogdanovicia na roczny kontrakt.

Rozpoczęcie sezonu wolnej agentury w NBA zawsze generuje lawinę plotek i nieoczekiwanych ruchów kadrowych, ale ten transfer z pewnością przyciągnął uwagę fanów. Houston Rockets, ekipa z ambitnymi planami na Zachodzie, właśnie dokonała zaskakującego wzmocnienia. Po kilku burzliwych latach, celują w doświadczenie i… rzut.

Gorączka transferowa: Bogdan Bogdanović ląduje w Houston

Liga NBA otworzyła swoje podwoje dla wolnych agentów we wtorkowy wieczór, a jednym z najbardziej pożądanych nazwisk na rynku był skrzydłowy Bogdan Bogdanović. Zawodnik ten, po wizycie w Los Angeles Clippers, gdzie zanotował statystyki na poziomie 7,4 punktu, 2,6 zbiórki i 2,2 asysty na mecz, z procentem rzutów z gry wynoszącym 38,8% i 34,7% za trzy punkty w zaledwie 23 spotkaniach, postanowił poszukać nowego wyzwania. A tym wyzwaniem będzie Teksas.

Według Shamsiego Charanii z ESPN, Bogdanović podpisał roczną umowę z Houston Rockets. Jak donosił dziennikarz: „Wolny agent Bogdan Bogdanović osiągnął porozumienie w sprawie rocznego kontraktu z Houston Rockets, przekazują źródła ESPN. Kierownictwo Rakiet rekrutowało Bogdanovicia tej nocy i teraz pozyskują uznanego, przetestowanego w play-offach strzelca na swój dziesiąty sezon w NBA”. To jest kluczowe – „przetestowany w play-offach strzelec” na dekadę doświadczenia w lidze.

Czy to powrót mistrzowskiego rzutu? Statystyki pod lupą

Bogdanović to weteran, który w trakcie swoich dziewięciu sezonów w NBA reprezentował barwy Sacramento Kings i Atlanta Hawks. Warto pamiętać o jego szczycie formy z 2021 roku, kiedy to w barwach Hawks notował średnio 16,4 punktu na mecz, trafiając zabójcze 43,8% zza łuku w 44 meczach. Choć jego ostatni sezon z Clippers nie był tak błyszczący, Rockets liczą na powrót tej efektywności.

Statystyczny trend pokazuje, że jego ostatnie 34,7% z trójki może być tylko chwilowym spadkiem formy. Houston prawdopodobnie liczy na jego career average, czyli 38,1% skuteczności z dystansu. W kontekście młodego trzonu Rakiety, zakontraktowanie gracza, który potrafi rozciągnąć obronę rywala, jest ruchem taktycznie rozsądnym.

Przecież Houston Rockets zakończyli poprzedni sezon jako piąta siła Konferencji Zachodniej z bilansem 52-30, odpadając niestety w pierwszej rundzie z Los Angeles Lakers. Jak zauważył jeden z analityków, ta zdobycz ma być uzupełnieniem, a nie fundamentem.

Jak społeczność NBA przyjęła ruch Rockets? Koniec sezonu przestoju

Reakcje w mediach społecznościowych były natychmiastowe i zróżnicowane. Niektórzy kibice z Teksasu entuzjastycznie przyjęli transfer, widząc w nim brakujące ogniwo do otwarcia parkietu dla młodych gwiazd. Inni podchodzą do tego z rezerwą, sugerując, że Bogdanović jest już po szczycie swoich możliwości.

Jeden z komentatorów, Adam Spolane, ujął to pragmatycznie: „Nie wyobrażam sobie, aby Rockets podpisali Bogdanovicia z oczekiwaniem, że będzie on ważnym ogniwem, ale jest weteranem, który miał dobrą karierę i ma w sobie pewną zaciętość”. Ta „zaciętość” może być nieoceniona w walce o wyższe rozstawienie.

Z drugiej strony, fani domagający się strzelców byli zadowoleni. Przykładem jest wpis użytkownika @JeremyChuggs: „No to jedziemy!!! Potrzebowaliśmy kogoś, kto rozszerza parkiet, a pozyskujemy to z podpisaniem Bogdanovicia”. To jasno wskazuje na rolę, jaką ma pełnić – klasyczny floor spacer.

Konto @SleeperRockets podsumowało oczekiwania: „Bogdanović zdobywał średnio 7,4 punktu na mecz i trafiał tylko 34,7% z dystansu w zeszłym sezonie, ale jego średnia w karierze to 38,1%, na czym prawdopodobnie bazują Houston. Jak zapatrujecie się na ten transfer, fani Rockets?”. Ostatecznie, Rockets stawiają na sprawdzonego rzemieślnika, a nie na wielką gwiazdę, co może być receptą na stabilność w młodej konstrukcji drużyny.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482