Redick krytykuje niemoc obronną Lakers po laniu od Suns.

Konsternacja w Mieście Aniołów po Nokaucie od Słońc! Trener JJ Redick najwyraźniej nie krył swej frustracji po tym, jak Los Angeles Lakers zostali zdeklasowani przez Phoenix Suns. Czy seria słabych występów w obronie to symptom głębszego kryzysu, czy tylko chwilowa zadyszka przed prawdziwą walką? Przyjrzyjmy się dogłębnie, co działo się za kulisami tej bolesnej porażki.

Szokujący Blamaż Obrony Lakers: „Są Jak Zastygli w Błocie”

Kiedy grasz o miano pretendenta do tytułu, a pozwalasz rywalowi na rzucenie 132 punktów w domowym starciu – to jest problem. Porażka Lakers z Suns (132-108) w miniony wtorek była definicją, co to znaczy „blowout”. Statystyki mówią same za siebie: rywale trafiali 59% rzutów z gry, w tym 62 punkty zdobyte bezpośrednio z pomalowanego. Dla zespołu, który w ostatnich dziesięciu meczach i tak notował fatalną średnią 121,6 punktu traconych na mecz, to był gwóźdź do trumny.

JJ Redick, w swoim drugim sezonie jako szkoleniowiec, nie owijał w bawełnę. Po meczu jego słowa grzmiały, a nagrania z konferencji prasowej obiegły sieć.

„Nabierali punkty w pierwszych 13 posiadaniach po przerwie” – wściekał się Redick. – „Mieli około 140 punktów na 100 posiadań, kiedy docierali do farby, a docierali tam w każdej akcji, a my nie byliśmy w stanie ich powstrzymać przed wjazdem w pole trzech sekund.”

Redick przyznał, że sztab trenerski testował różne schematy obronne – strefę, zmiany krycia jeden na jeden – ale nic nie przyniosło rezultatu. Nawet rezerwowy Jamaree Bouyea, który przecież dopiero co zameldował się w zespole, siał postrach, notując 7/10 z gry.

„Próbowaliśmy strefy, oni zdobywali layupy i otwarte trójki” – kontynuował Redick. – „Nie zamykaliśmy po zasłonach w pick and rollu. W drugiej akcji w strefie złapali środek boiska, nie zeszliśmy pod kosz, i dostali łatwy kosz. Kiedy nie wykonujesz rzeczy, które próbujemy zaimplementować, aby chronić boki i utrzymać piłkę na zewnątrz, zostajesz wykorzystany.”

Dla Redicka kluczem do porażki była postawa mentalna i brak wysiłku w kluczowych momentach. W mediach społecznościowych krążyło nagranie, w którym jasno podkreślał różnicę między tym, co zamierzają, a tym, co faktycznie robią zawodnicy na parkiecie.

„Są skróty, których można się chwycić, albo można zrobić trudną rzecz i wykonać drugi wysiłek, albo tego nie zrobić. Można podbiec do obrony, albo nie. To po prostu wybór” – stwierdził gorzko Redick, sugerując brak zaangażowania tam, gdzie liczy się determinacja.

Lakers „Stoją w Miejscu” w Obliczu Dynamicznych Rywali

Co jest niepokojące, to fakt, że ta specyficzna słabość obronna nie jest nowością. Redick zauważył, że Lakers mają gigantyczne problemy w starciach z młodymi drużynami, które bazują na mobilności i penetracji kosza przez szybkich rozgrywających. Prawda jest taka, że w ostatnich tygodniach na Lakers „polowali” niemal wszyscy dynamiczni gracze na Zachodzie.

Tyrese Maxey (76ers), trio Spurs z De’Aaronem Foxem, Stephonem Castlem i Dylanem Harperem, a teraz Keyonte George z Jazzu – wszyscy ci gracze widzieli w Lakersach łatwy cel. To wszystko skumulowało się w miażdżącym występie Suns.

„Wydaje mi się, że motywem przewodnim naszej drużyny jest to, że te młode, ruchliwe zespoły… po prostu nie potrafimy się ruszać. Wygląda to tak, jakbyśmy byli zastygli w błocie” – użalał się Redick.

Kiedy w drugiej połowie próbowano przejść na pełne krycie „switch everything” (zmiana krycia na każdej pozycji), co miało zapobiec łatwym penetracjom, to również zawiodło.

„Strefa nie zadziałała, przeszliśmy na krycie 1 na 5 w drugiej połowie, to też nie zadziałało. W tym momencie brakuje ci opcji” – podsumował Redick, wskazując na swoje ograniczone pole manewru w obliczu takiej defensywnej katastrofy.

Obrońca z Topu, a Liga Ucieka? Czy Defensywa Lakers Jest Zepsuta?

Statystyki ligowe są bezlitosne. Po tej porażce wskaźnik efektywności obronnej Lakers spadł do poziomu 24. miejsca w całej lidze NBA. Co jest przerażające, to fakt, że sześć drużyn plasujących się niżej w tym zestawieniu ma budowane składy pod wybory w drafcie i jest daleko poza play-offami. Lakers, z aspiracjami mistrzowskimi, balansują na granicy przeciętności w defensywie.

Wtorek był także dniem, w którym drużyna zanotowała pierwszą dwumeczową serię porażek w sezonie, po tym jak wcześniej ulegli LA Clippers. To naturalne, że po takim zderzeniu z rzeczywistością, morale mogłoby siąść, ale Redick stara się ratować sytuację, wskazując na problemy kadrowe.

Mimo wszystko, trener starał się budować morale przed nadchodzącym klasykiem.

„Chłopaki świetnie reagowali na wyzwania, czy to były kontuzje, porażka, czy słaby występ” – mówił Redick o reakcji zespołu. – „Mamy jeszcze mnóstwo meczów, więc musimy kontynuować ten trend i trzymać się razem. Po tych dwóch meczach nie będziesz mieć dobrego smaku w ustach, będziesz myślał o tym, jak grałeś i jak gra zespół.”

Na zakończenie, Redick dał drużynie chwilę oddechu, by zresetować umysły przed hucznym starciem świątecznym.

„Powiedziałem im, żeby odcięli się od tego jutro, spędzili czas z rodzinami, cieszyli się świętami, a w Boże Narodzenie wszyscy przyjdziemy z właściwą mentalnością.”

Lakers (bilans 19-9) zmierzą się 25 grudnia z Houston Rockets (17-10) w pierwszym starciu w tym sezonie. Co ciekawe, w obliczu nadchodzącego wyzwania, pozytywne wieści mogą nadejść z boksu medycznego, gdyż spekuluje się o powrocie do gry kontuzjowanych gwiazd, takich jak Luka Dončić i Rui Hachimura. Czy powrót kluczowych graczy załata dziury w obronie, czy też problem leży głębiej – w filozofii gry zaszczepianej przez Redicka? Czas pokaże, czy Lakers zdołają wydostać się z tego błota.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482