Rookie Derik Queen błyszczy, zdobywając rekordowe 30 punktów, mimo porażki Pelikanów.

Najnowsza porażka New Orleans Pelicans, siódma z rzędu, mogła być kolejnym gwoździem do trumny, ale wśród cieni i 2 zaledwie 13 zwycięstw, na horyzoncie majaczy prawdziwy klejnot. Choć Zion Williamson wraca do gry, to świeżak Derik Queen w starciu z Nuggets wykradł całe show, notując kosmiczny występ. Czym dziś naprawdę stoi ta drużyna z Luizjany, skoro nawet porażki przynoszą tak spektakularne indywidualne błyski?

Gwiazda wschodząca: Derik Queen i jego 30 punktów chwały

New Orleans Pelicans przegrali z Denver Nuggets 118 do 125, mimo heroicznej pogoni w czwartej kwarcie, kiedy to strata 14 punktów skurczyła się do zaledwie sześciu. To nie był piękny mecz dla bilansu (obecnie 2-13), ale dla koneserów talentu, był niczym uczta. Owszem, powrót Ziona Williamsona po przerwie i 29 minut na parkiecie to sygnał pozytywny. Trey Murphy III kontynuował dobrą passę, dorzucając 23 punkty przy solidnej skuteczności 50% z gry i pięciu trafieniach z dystansu. Ale prawdziwym i niekwestionowanym bohaterem wieczoru był pierwszoroczniak, Derik Queen.

Queen, wybrany z trzynastym numerem w drafcie 2025 roku po tym, jak Pelicans zapłacili niemałą cenę, by go wybrać z Maryland, udowadnia, że inwestycja ta może okazać się strzałem w dziesiątkę. Środowy wieczór to absolutne apogeum jego dotychczasowej kariery. Zdobył rekordowe w karierze 30 punktów, doprawiając to dziewięcioma zbiórkami, czterema asystami, dwoma blokami i dwoma przechwytami – statystyki, które krzyczą: „Jestem tu, by zostać!”.

Jak to wygląda na tle historii zespołu? Te 30 punktów Queen’a to trzynasty wynik pod względem liczby punktów zdobytych przez debiutanta w historii franczyzy Pelicans. Warto zauważyć, że w zestawieniu wyprzedzają go tylko tacy gracze jak sam Williamson (który notował mecze na 31, 32 i 35 punktów w swoim debiutanckim sezonie) czy Murphy (32 punkty w kampanii 2021/22). Co ciekawe, spośród tych, którzy zapisali się wyżej na liście, skuteczność rzutowa Queen’a w tym meczu była piąta najlepsza, a jego dziewięć zbiórek to wynik porównywalny z najlepszymi wynikami kolegów z tej elitarnej grupy.

Ten 20-latek nie tylko robi wrażenie, on aktywnie wchodzi do debaty o najlepszego debiutanta ligi. Według najnowszych rankingów NBA.com, Queen zajmuje siódme miejsce wśród pierwszoroczniaków. Jego 30-punktowy wybuch to wystarczający argument, by w kolejnym notowaniu pobić się o wyższą lokatę – to jest właśnie to, na co fani czekają w tragicznym sezonie.

Czy to jest fundament? Młoda armia na pokładzie

Choć na ten moment bilans Pelicans budzi jedynie smutek, spoglądając na kadrę z perspektywy przyszłości, rysuje się obraz znacznie jaśniejszy, a może nawet ekscytujący. Oprócz Queen’a, w drafcie 2025 roku Nowy Orlean wybrał Jeremiaha Fearsa z numerem siódmym. Fearsi nie odstaje od kolegi – notuje średnio 15,3 punktu, 2,9 zbiórki i 2,7 asysty na mecz, zajmując w tym samym rankingu NBA.com pozycję tuż nad Queenem.

Mamy więc dwóch młokosów, którzy już teraz potrafią tworzyć widowisko. Dodajmy do tego 25-letniego Murphy’ego i, jeśli zdrowie pozwoli, wciąż utalentowanego Ziona Williamsona. Ta czwórka – Queen, Fears, Murphy i Williamson – tworzy rdzeń, który ma potencjał, by wyciągnąć tę organizację z marazmu. Jeśli tylko uda się utrzymać Williamsona na parkiecie na dłużej niż kilka tygodni, to pytanie o zdrowie staje się kluczowe.

Ale to nie koniec. Weteran, 29-letni Dejounte Murray, jest na ostatniej prostej po zerwaniu ścięgna Achillesa i jego powrót, prognozowany tuż po Nowym Roku, powinien dodać potrzebnej stabilności i doświadczenia na obwodzie.

Zmiana warty: Czy Borrego to rozwiązanie, czy tylko przystanek?

Decyzja o zwolnieniu trenera Willie Greena była symptomatyczna; pokazała, że zarząd Pelicans jest gotów na radykalne kroki, by odwrócić zły kurs. Kolejny słaby początek sezonu musiał skończyć się dymisją. James Borrego przejął stery jako tymczasowy szkoleniowiec i na razie musi zarządzać tym chaosem, jednocześnie integrując zawodników z draftu. Borrego ma swoje zasługi, ale pytanie, które wisi w powietrzu nad Nowym Orleanem, brzmi: czy jest to człowiek, który ma poprowadzić tę młodą, utalentowaną ekipę do rzeczywistego sukcesu? W organizacji, która zainwestowała tak mocno w przyszłość, potrzebne jest stabilne i wizjonerskie kierownictwo na ławce trenerskiej. W tym zespole dzieje się za dużo, by pozostawać na etapie „tymczasowego rozwiązania”.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435