Relacje między gigantami parkietu bywają napięte, a konflikt Shaquille’a O’Neala z Joelem Embiidem to klasyczny przykład. Legenda Lakers od lat krytykuje rozgrywającego 76ers za styl gry, domagając się od niego bycia tradycyjnym centrem. Ostatnie wydarzenia na Wschodzie pokazały jednak, że Embiid potrafi zagrać tak, że nawet jego najwięksi krytycy muszą zamilknąć, dowodząc swojej wszechstronności.
Przeciąganie liny: O’Neal kontra Embiid – kto ma rację co do definicji centra?
Shaquille O’Neal, ikona koszykówki i jeden z najbardziej dominujących centrów w historii NBA, od dawna nie szczędził Joelemowi Embiidowi słów krytyki. Punktem spornym jest ewolucja pozycji centra w nowoczesnej lidze. Shaq, uosobienie gry pod koszem, twardej walki w „pomalowanym” i niekwestionowanej dominacji fizycznej, oczekuje od gwiazdy Philadelphia 76ers, że będzie grał bardziej klasycznie. Z drugiej strony, Embiid to współczesny „big man”, który z powodzeniem operuje na wszystkich trzech poziomach boiska – pod koszem, ze średniego dystansu i za łukiem. Ta różnica perspektyw generuje ciągłe spięcia, podsycane przez media. Kiedykolwiek Embiid nie dominuje w strefie podkoszowej, krytyka ze strony O’Neala nabiera siły.
Fenomenalny powrót: Embiid przełamuje skazę na wizerunku
Siedem meczów przeciwko Boston Celtics w drugiej rundzie Konferencji Wschodniej (choć źródło podaje, że walka była w półfinałach, faktyczna seria zakończyła się zwycięstwem 76ers w Game 7, co było historycznym powrotem z 0-3) stało się laboratorium, w którym Embiid udowodnił, że potrafi dostosować swój styl gry do wymagań walki na najwyższym poziomie. Choć opuścił początek serii (debiutując w Game 4), jego wpływ na wynik był natychmiastowy i decydujący. Po tym, jak Sixers przegrywali 1-2, zespół dowodzony przez kameruńskiego centera wygrał pozostałe mecze, dokonując niesamowitego comebacku.
W Game 7, Embiid zagrał 39 minut, notując 34 punkty, 12 zbiórek i 6 asyst, co przypieczętowało zwycięstwo 109-100. Przez całą tę serię (cztery mecze), Embiid notował średnie na poziomie 28,0 punktu, 9,0 zbiórki i 7,0 asysty, trafiając 44,3% rzutów z gry. To właśnie ta wszechstronność, podszyta determinacją, wydobyła na światło dzienne pochwały od O’Neala.
Wielkie uznanie od „Najwyższego Pana”: Shaq salutuje Embiidowi
Ten historyczny moment, niemal dwutygodniowy powrót po niedawnej operacji, by poprowadzić siódmego rozstawionego zespołu do zwycięstwa nad rozstawionym z numerem dwa rywalem, wywołał reakcję, na którą fani Embiida czekali. Shaquille O’Neal, znany ze swojej ciągłej sceptyczności, tym razem nie mógł powstrzymać uznania dla fizycznej i mentalnej postawy centra.
Podczas transmisji przed meczem Raptors-Cavaliers, O’Neal publicznie oddał hołd Embiidowi, cytując: (tłumaczenie) „Joel, wiem, że ty i twój syn oglądacie. O tym właśnie mówię. Od 'Najwyższego Pana’ sojuszu centrów, oddaję ci hołd, duży chłopcze. Zagrałeś jak prawdziwy duży chłopiec”. To zdumiewające odwrócenie ról – krytyk uznający mistrzostwo w grze, którą sam zdefiniował. Embiid pokazał, że bycie „prawdziwym dużym chłopcem” nie musi oznaczać ograniczenia się do gry pod koszem; może oznaczać dominację na boisku, niezależnie od dystansu, z którego oddaje rzut. Teraz przed 76ers stoi nowe wyzwanie – starcie z New York Knicks w kolejnej rundzie.









