Sytuacja New Orleans Pelicans jest katastrofalna: fatalny bilans 3-22 i brak kontroli nad przyszłym wyborem w drafcie, co wymusza desperackie ruchy. Na parkiecie brakuje gwiazdy, a szanse na play-offy topnieją z każdym dniem, co skłania ekspertów do snucia radykalnych wizji ratunkowych. Czy sprzedaż Ziona Williamsona to jedyna droga do wymazania tego koszmarnego sezonu?
Czy Zion Williamson pogodzi się z losem i opuści Nowy Orlean? Radykalna propozycja Simmonsa
New Orleans Pelicans znalazły się w matni. Rozpoczęli sezon z aspiracjami do walki o fazę posezonową, lecz rzeczywistość zweryfikowała te plany brutalnie – obecnie drużyna szczyci się najgorszym bilansem w całej lidze (3-22). Problem pogłębia fakt, że Pelicans nie mają kontroli nad własnym wyborem w pierwszej rundzie nadchodzącego draftu, co jest bezpośrednim następstwem ryzykownych decyzji zarządu. Zion Williamson, serce i jednocześnie największa zagadka tego projektu, opuścił już dziesięć z dwudziestu pięciu dotychczasowych spotkań i z pewnością nie wróci na parkiet w najbliższych tygodniach. W obliczu tej kryzysowej sytuacji, analitycy tacy jak Bill Simmons zaczynają głośno proponować drastyczne rozwiązania.
Simmons, w swoim podcaście, przedstawił konkretny pomysł na wymianę, która miałaby odmienić oblicze co najmniej jednego z zespołów. Idealnym partnerem dla Pelicans w tej transakcji miałaby być drużyna Los Angeles Clippers. Proponowany pakiet od Clippers to wahadłowiec Bogdan Bogdanović, John Collins oraz, co najważniejsze, niezabezpieczony wybór w drafcie w 2030 roku. O ile kontrakty Collinsa i Bogdanovicia idealnie bilansują pensję Williamsona, to ten przyszły wybór drafcie jest „prawdziwą pokusą”. Dla Clippers, zmagających się ze starzejącym się składem, taki aktyw za pięć lat może okazać się bezcennym narzędziem przebudowy.
Dlaczego Clippers mieliby chcieć zaryzykować na zdrowie Ziona?
Kwestia ryzyka i nagradzania za nie jest kluczowa w dyskusji Simmonsa. Clippers, notujący dotychczas nędzne 6-18, również mierzą się z problemem braku własnego, nadchodzącego wyboru w pierwszej rundzie – ten, jak się wydaje, spokojnie powędruje do Oklahoma City Thunder. Zespół ten, oparty na duecie Kawhi Leonard – James Harden, miał walczyć o mistrzostwo, a tymczasem balansuje na krawędzi loterii.
Simmons argumentuje, że Clippers muszą „iść na całość” i znaleźć elitarny talent, którego wartość rynkowa jest obecnie zaniżona. Tutaj wchodzi Williamson: wygląda fenomenalnie, kiedy jest zdrowy, ale jego występy definiuje historia kontuzji. Logika Simmonsa jest prosta: Clippers mogą zaryzykować, licząc na to, że ewentualne „uderzenie w dziesiątkę” z Zionem radykalnie podniesie ich sufit możliwości. Nawet gdyby Williamson zagrał na poziomie 65% swoich potencjalnych możliwości, mógłby pomóc Clippersom przemycić się do play-offów, jednocześnie zyskując młodszy, obiecujący element do budowy w kolejnych latach. To hazard, ale w sytuacji, gdzie obecny projekt nie działa, hazard bywa jedyną sensowną opcją.
Dlaczego Pelikany miałyby pójść na tę kontrowersyjną wymianę?
Decyzja Pelicans o poświęceniu własnego, przyszłego wyboru w drafcie, aby „wskoczyć” po Derika Queena (który na razie prezentuje się obiecująco jako jeden z najlepszych debiutantów), okazała się pyrrusowym zwycięstwem bilansu. Sezonowa kompromitacja staje się tym bardziej bolesna, gdy „zwykły ratunek” w postaci dobrego wyboru w loterii ucieka do kogoś innego – w tym przypadku do Atlanta Hawks.
Propozycja Simmonsa zakłada, że w szatni Nowego Orleanu wreszcie pęka tama rezygnacji. Przy stanie 3-22, z mglistymi perspektywami na znaczącą poprawę, drużyna musiałaby wziąć na siebie „kulkę” związanej z tym sezonem porażki oraz faktu, że ich pick 2030 prawdopodobnie będzie cenny dla Clippers. Jednakże, jasnym punktem w tym mrocznym tunelu byłaby możliwość odwrócenia sytuacji, gdyby problemy zdrowotne Williamsona ciągnęły się w nieskończoność, a Clippers utknęli z tym wyborem w 2030 roku, patrząc na powolną degradację swojego składu. Wymiana ta byłaby ostatecznym przyznaniem się do błędu i próbą wymazania bieżącego, nieudanego rozdziału, licząc na długoterminową korzyść z odłożonego w czasie aktywa.









