W powietrzu Philadelphia wisiało napięcie niczym przed burzą, gdy 76ers wchodzili w ostatni mecz sezonu regularnego. Cel był jasny jak słońce: uniknąć ścieżki Play-In Tour. Ale jak to często bywa w NBA, los rzadko bywa łaskawy, a droga do play-offów okazała się bardziej kręta, niż ktokolwiek by sobie życzył. Czy podopieczni Doca Riversa zdołali zrealizować swój plan minimum, czy też czeka ich teraz walka w turnieju eliminacyjnym?
Sixers wykonali swoje, ale czy to wystarczyło w Wielkiej Konferencji Wschodniej?
Philadelphia 76ers przed finałowym spotkaniem z Milwaukee Bucks w niedzielę 12 kwietnia mieli nadzieję na zajęcie szóstego miejsca w Konferencji Wschodniej, co pozwoliłoby im na bezpośredni awans do fazy play-off. Kluczowe było zwycięstwo nad silnymi Bucks – i ten element udało się zrealizować z imponującą przewagą. Mecz w Południowej Filadelfii zakończył się triumfem Szóstek 126 do 106. To był pokaz siły, zwłaszcza w ofensywie.
W tym starciu błyszczał Tyrese Maxey, autor 21 punktów w zaledwie 27 minut – gwiazda zespołu pokazała, że jest gotów na decydujące momenty. Ale to nie tylko on ciągnął wózek. Drugoroczniak Justin Edwards zanotował imponujący występ z ławki, trafiając 5 na 8 rzutów za trzy, co dało mu 17 punktów. Dołożył się także doświadczony rozgrywający Quentin Grimes, który w 28 minut zdobył 20 punktów, trafiając 7 z 13 rzutów z gry. Wszystko wskazywało na to, że 76ers zrobili, co do nich należało.
Jednak koszykówka to gra wyników i zależności, a w Konferencji Wschodniej nie było mowy o „przyjacielskich przysługach”. Aby Sixers wskoczyli na szósty stopień, potrzebne były jeszcze dwa korzystne rezultaty dla nich. Niestety, jedna z tych układanek nie ułożyła się po ich myśli.
Ważna była porażka Toronto Raptors lub Orlando Magic. Raptors jednak nie okazali litości dla Brooklyn Nets, deklasując ich wynikiem 136 do 101. Ta druzgocąca wygrana Kanadyjczyków natychmiast pozbawiła 76ers szansy na uniknięcie turnieju Play-In. „Toronto Raptors zniszczyli Brooklyn Nets wynikiem 136-101” — ten wynik był bolesnym ciosem w nastroje kibiców w Filadelfii.
Kiedy Celtics dyktują warunki: Szykujemy się na mecz w domu
Mimo fiaska w uniknięciu barażu, sytuacja nie była beznadziejna, ponieważ drugi warunek nadal był w grze. Zwycięstwo Boston Celtics nad Orlando Magic dawało Szóstkom cenne prawo do rozegrania pierwszego meczu Play-In na własnym parkiecie, walcząc o siódme miejsce w drabince. I tu los się uśmiechnął, choć w nieco gorzkim kontekście, bo był to triumf osłabionych rywali.
Celtics, grając w okrojonym składzie (co sugeruje informacja o kontuzjach u przeciwników), zanotowali zwycięstwo nad Magic. Dzięki temu 76ers zapewnili sobie prawo do ugoszczenia swojego play-inowego rywala. Zatem, dla podopiecznych Riversa, to nie koniec sezonu w Xfinity Mobile Arena, a dopiero preludium do prawdziwej bitwy.
„Celtics odnieśli zwycięstwo bez kluczowych graczy nad Magic. Dzięki temu 76ers będą mieli okazję rozegrać swój mecz Play-In w tym tygodniu” – wiadomość ta potwierdziła, że gra o rozstawienie ma znaczenie.
Nadchodzące dni będą kluczowe. Mecz o 7. miejsce pomiędzy 76ers a Magic odbędzie się w środę 15 kwietnia, z rozpoczęciem o godzinie 19:30 czasu wschodniego (ET). Przegrany tego spotkania nie schodzi z parkietu na dobre; czeka go ostatnia szansa na awans do play-offów w piątek 17 kwietnia, również o 19:30 ET, w walce o ósme miejsce.
Powrót do koszmaru: Play-In, czyli powtórka z historii
To nie pierwszy raz, kiedy franchise z Filadelfii musi przechodzić przez mecze eliminacyjne, aby zapewnić sobie miejsce w turnieju mistrzowskim. To już drugi raz w ciągu trzech lat, kiedy Sixers muszą „przebijać się” do play-offów przez Play-In Tournament.
Przypomnijmy sobie sezon 2023-2024. Wtedy, aby ugrać siódme miejsce, zmierzyli się z Miami Heat we własnej hali. Udało się – wygrana dała im prawo do starcia w pierwszej rundzie play-off z New York Knicks. Niestety, ta seria zakończyła się porażką 4-2.
W kolejnym sezonie, tym, który nastąpił potem, 76ers nie zdołali nawet zakwalifikować się do Play-In, co pozwoliło im zachować wybór w drafcie. Ten wybór zaowocował pozyskaniem rozwojowego talentu VJ Edgecombe’a z Baylor. Teraz, po tej historii, drużyna ma nadzieję, że Edgecombe i reszta składu zdołają odmienić los i zapewnić sobie miejsce w pełnym wymiarze play-off. Presja jest ogromna, a rywale – z Magic na czele – z pewnością nie zamierzają ułatwiać zadania. Czas pokaże, czy Maxey i spółka nauczyli się, jak wygrywać pod największą presją.









