Seria porażek boli, a koszykarze Miami Heat mają powody do zmartwień po ostatnim wyjeździe. Lider zespołu, Erik Spoelstra, nie owijał w bawełnę, oceniając postawę swoich zawodników, zwłaszcza pod kątem mentalności. Czy ta drużyna, znana z hartu ducha, straciła swój słynny „Heat Culture”?
Spoelstra bez litości: „Potrzebujemy większej twardości”
Miami Heat właśnie zakończyli swoją wyjazdową serię meczów bez zwycięstwa, co jest dla organizacji o takim profilu powodem do głębokiej analizy, a wręcz alarmu. Ostatnim gwoździem do trumny tej wycieczki była porażka 112-124 z Oklahoma City Thunder, trzecia z rzędu przegrana różnicą dwucyfrową. Trener Erik Spoelstra, człowiek słynący z żelaznej dyscypliny, był po meczu wyjątkowo szczery w swojej krytyce.
„Po prostu musimy być ogólnie twardsi we wszystkim. Nie chodzi tylko o fizyczną twardość” – stwierdził Spoelstra, cytowany przez media. Najważniejszy akcent położył na aspekt psychologiczny gry. „Czułem, że wykazaliśmy się fizyczną twardością, ale zawiodła nas mentalna odporność, gdy akcja zaczynała przechylać szalę zwycięstwa na drugą stronę. Nie musi to być seria 14-2, wystarczy połowa tego. Nie zareagowaliśmy dobrze, ale z pewnością się pod tym względem poprawimy.”
Fakty nie kłamią. Mimo że Heat prowadzili 59-54 do przerwy, po trzeciej kwarcie, którą Thunder wygrali różnicą 13 punktów, gra wymknęła się spod kontroli. Różnica w drugiej połowie sięgała miejscami dwudziestu punktów, zanim ławka rezerwowych dokończyła mecz, gdy wynik był już przesądzony.
Gdzie podziała się ofensywna moc Heat? Zmora Bama Adebayo
Problemy kadrowe z pewnością nie pomogły. Norman Powell, z powodu bólu dolnego odcinka pleców, nie pojawił się na parkiecie, a jego brakująca produktywność nie została zastąpiona. Najbardziej niepokojąca jest jednak postawa Bam Adebayo. Środkowy, który przechodzi obecnie jeden z najgorszych okresów strzeleckich w swojej karierze, zanotował zaledwie 6 punktów przy fatalnej skuteczności 3/10 z gry (pomijając mecze, w których zszedł z parkietu z powodu kontuzji). Taki występ lidera jest nie do przyjęcia na tym poziomie rozgrywek.
W obliczu problemów Adebayo, błysnął Andrew Wiggins, który poprowadził drużynę, zdobywając 23 punkty, trafiając imponujące 7 na 10 prób zza łuku. Mimo to, nawet to nie wystarczyło.
Po stronie Thunder dominował Shai Gilgeous-Alexander z 29 punktami i 8 asystami, wspierany przez efektywnego Jalena Williamsa, który dołożył 18 punktów, pudłując tylko trzykrotnie (9/13 z gry).
Ponury bilans wyjazdu i nadzieja na powrót do domu
Trzy porażki z rzędu na wyjeździe przeciwko Oklahoma City Thunder, Indiana Pacers i Minnesota Timberwolves, ze łączną różnicą 64 punktów, to druzgocący bilans. Skoro seria się skończyła, Spoelstra, mimo wszystko, szuka iskierki nadziei.
„Wiemy, że mamy przed sobą bardzo ważny tydzień” – kontynuował trener. „Ten wyjazd nie potoczył się tak, jak chcieliśmy, z wielu różnych powodów. Mamy jednak świetną szansę w tym tygodniu na własnym parkiecie. Trzech dobrych, konkurencyjnych przeciwników.”
Heat powracają do Kaseya Center, gdzie czeka ich starcie z Phoenix Suns, następnie zmierzą się z Boston Celtics, a potem czeka ich rewanż z Thunder. Przełamanie tej serii przeciwko drużynom walczącym o play-off może być niezbędne do odzyskania rytmu i morale. Jak sugerował strażnik Heat, Pelle Larsson: „Po prostu musimy docenić wszystkie dobre rzeczy, które zrobiliśmy dzisiaj i przenieść je dalej. Oczywiście, chcemy zdobywać więcej punktów, więc musimy więcej biegać, lepiej dbać o piłkę i zatrzymywać rywali.”
Fatalne statystyki, które przejdą do historii (ale nie tej dobrej)
Co ciekawe, w pojedynku z Thunder nie zawiodła ofensywa Heat. Wręcz przeciwnie – ich skuteczność była historycznie dobra, co tylko podkreśla ironię tej porażki. To pierwszy mecz Miami Heat od 1991 roku, w którym przegrali różnicą dwucyfrową, notując jednocześnie co najmniej 50% skuteczności z dystansu, podczas gdy ich przeciwnik trafił poniżej 30% zza łuku. Drużyna z Florydy osiągnęła 54% skuteczności z gry oraz 53% z trzech punktów, co stanowiło ich najwyższy procent trójek w jednym meczu w tym sezonie. Osiągnięcie tak spektakularnych liczb przy jednoczesnej utracie tak dużej przewagi punktowej jest szokującym dowodem na brak konsekwencji i mentalnego okopu, o którym mówił Spoelstra.









