Golden State Warriors szukają wzmocnień, na horyzoncie majaczy transfer LeBrona Jamesa, ale uwaga parkietów NBA na chwilę musi ustąpić czemuś… z kijem golfowym w dłoni? Największa gwiazda Dubs, Steph Curry, szykuje się do powrotu na jedno z najgorętszych celebryckich wydarzeń sportowych roku, gdzie jego cel jest równie ambitny, co rzut za trzy: wrócić na szczyt! Czy czeka nas zmiana dyscypliny?
Czy Steph Curry znów podbije Lake Tahoe? Powrót na American Century Championship
O ile świat koszykówki przeżywa gorące lato transferowe, a Golden State Warriors podobno pracują nad sprowadzeniem nawet LeBrona Jamesa, uwaga tej ikony klubu, Stephena Curry’ego, skupia się na zupełnie innym wyzwaniu. Mowa o American Century Championship, corocznym, najbardziej prestiżowym turnieju golfowym dla celebrytów, który odbędzie się w dniach 10-12 lipca 2026 roku na polu Edgewood Tahoe Golf Course w Nevadzie. To nie jest zwykły rekreacyjny wypad; to arena, na której Curry chce udowodnić, że jego dryg do precyzji nie kończy się na linii rzutów za trzy.
Curry, lat 38 i już uznany za jednego z największych strzelców w historii NBA, czterokrotny mistrz i dwukrotny MVP, z roku na rok coraz mocniej sygnalizuje swoje przyszłe plany. Obecnie ma jeszcze rok kontraktu z Warriors, ale jego pasja do golfa jest legendarna, a ambicje sięgają dalej niż tylko mecze pokazowe po zakończeniu kariery w NBA.
Na tegoroczne zawody, oprócz samego Curry’ego, zamelduje się solidna ekipa koszykarska. Obok niego zobaczymy między innymi Alexa Caruso z Oklahoma City Thunder, Zacha LaVine’a z Sacramento Kings oraz Austina Reavesa z Los Angeles Lakers. Co ciekawe, na polu pojawi się również jego brat, Seth Curry. Wśród weteranów koszykówki nie zabraknie legend takich jak Dell Curry (ojciec Stephena), Charles Barkley, Ray Allen, Vince Carter, Grant Hill, Doc Rivers, a także niedawno emerytowanego Kyle’a Lowry’ego. To będzie prawdziwe starcie gwiazd, ale spojrzenia skierowane będą głównie na Curry’ego.
Epicka rewanża: od spektakularnego triumfu do sportowej posuchy
Pamiętacie rok 2023? To był absolutny spektakl. Steph Curry zdominował 92 celebrytów i sportowców, wygrywając American Century Championship w najbardziej dramatyczny możliwy sposób – „walk-off eagle” na 18. dołku. To było zagranie, które przeszło do historii i dało mu upragnione zwycięstwo po prawie dekadzie prób.
Po swoim triumfie, Curry nie krył emocji:
„Zawsze marzyłem o sytuacji takiej jak ta na 18. greenie, przed taką publicznością, żeby wykonać to puttowanie,” powiedział Steph po wygranej, cytowany przez PGA Tour. „Po prostu trzymasz się rutyny, masz ogromne zaufanie do siebie i żyjesz z wynikami. Na szczęście wpadło, co jest niesamowite. Gram w tym turnieju prawie dekadę i wiedzieć, że w końcu mam wygraną, to coś wyjątkowego.”
Niestety, obrońca tytułu nie zdołał obronić go w 2024 roku z powodu „innych zobowiązań” – co dla fanów NBA oznaczało prawdopodobnie skupienie się na parkiecie. W 2025 roku powrócił, ale zajął dopiero piąte miejsce. Teraz, w 2026, Curry staje przed szansą dołączenia do elitarnego grona dziewięciu zawodników, którzy wygrali mistrzostwa American Century więcej niż raz. Presja na powrót na szczyt będzie ogromna.
Po koszykówce: Czy profesjonalny golf to realny cel Stepha Curry’ego?
Zanim jednak Curry powróci na zielone murawy Lake Tahoe, pojawia się fundamentalne pytanie: co dalej po parkiecie? Gwiazda Warriors nie ukrywa, że po zakończeniu kariery w NBA jego ambicją jest przekwalifikowanie się na golfistę. To nie są tylko luźne przechwałki. Potwierdził to niedawno w podcaście Azzi Fudd Fudd Around and Find Out.
Curry jasno zadeklarował swoje priorytety pozasportowe:
„Docelowo przejdę do golfa,” wyjawił Curry. „Ostatecznie, istnieje bardzo niszowa społeczność, która będzie wiedziała, o czym mówię; chcę zakwalifikować się do US Open jako amator. To byłby kolejny cel.”
To bardzo poważne deklaracje. Kwalifikacja do US Open jako amator to cel dla zdeterminowanych, niezwykle utalentowanych graczy, a nie po prostu dla „gwiazd celebryckich”. Oznacza to, że Curry traktuje swój golf na poważnie. Jego obecny kontrakt w NBA kończy się za rok, choć jest niemal pewne, że przedłuży współpracę z Golden State. Jednak coraz wyraźniej widać, że sportowa legenda planuje swoją drugą karierę, a rzucanie za trzy punkty to tylko faza przejściowa przed rzucaniem piłeczek do dołka z profesjonalnym zacięciem.









