Stephen A. Smith odpowiada Trumpowi po wizycie na meczu finałowym NBA.

Finały NBA 2026 pomiędzy New York Knicks a San Antonio Spurs zapamiętamy nie tylko ze względu na zaciętą rywalizację na parkiecie, ale i z powodu precedensowego zamieszania poza boiskiem, a kluczową rolę odegrał w nim Donald Trump. Najnowsze wydarzenia, w tym nieoczekiwana wizyta byłego prezydenta w Madison Square Garden, doprowadziły do eskalacji medialnej, której głównym kontrapunktem stała się wściekła reakcja Stephena A. Smitha na antenie ESPN.

Kontrowersyjny gość i koszykarska porażka: Co wydarzyło się w Game 3?

Finały NBA w 2026 roku dostarczyły kibicom mnóstwo spektakularnych momentów, lecz Game 3 w słynnym Madison Square Garden (MSG) przeszło do historii z zupełnie innego powodu. Donald Trump, stając się pierwszym urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który pojawił się na meczu Finałów NBA, wywołał chaos. Jego przybycie skutkowało gigantycznymi korkami, odwołaniem zaplanowanych stref kibica (watch parties), a na samym Jumbotronie obiektu wybrzmiała kakofonia gwizdów skierowana w jego stronę.

Tego wieczoru Knicks przegrali 115-111, co dało Spursom prowadzenie 2-1 w serii. Zanim jednak padł ostatni gwizdek, Stephen A. Smith publicznie zaznaczył, że jeśli Knicks przegrają, całą winą obarczy Trumpa. Po meczu, gdy były prezydent wracał do Waszyngtonu, postanowił odpowiedzieć Smithowi, kwestionując jego inteligencję i predyspozycje do ewentualnej kandydatury na prezydenta. Dla showmana ESPN była to iskra zapalna.

Stephen A. Smith odpala mediową petardę, celując w niski iloraz inteligencji Trumpa

Następnego dnia na antenie „First Take” Stephen A. Smith nie owijał w bawełnę, odnosząc się bezpośrednio do słów Trumpa. Analizując wydarzenia z poprzedniego wieczoru, Smith skrupulatnie punktował wszystkie negatywne konsekwencje wizyty, od paraliżu komunikacyjnego na 6. do 9. Alei, po frustrację tysięcy kibiców, którym nie udało się dotrzeć pod MSG. Kulminacyjny moment nadszedł, gdy skoncentrował się na wyglądzie polityka podczas meczu.

„Dzień dobry państwu. Jak się macie? Nasz prezydent pojawił się wczoraj w Nowym Jorku. I, nie trzeba było zgadywać, to, czego się obawiałem, się wydarzyło. New York Knicks przegrali. Oczywiście, obwiniam go” – powiedział Smith.

Następnie, przechodząc do sedna sporu, odwrócił ironicznie popularny epitet, którym Trump przez lata atakował Joe Bidena:

„Jeśli to było dla ciebie aż tak ważne, żeby tam być, to dlaczego wyglądałeś, jakbyś spał? Czyż nie nazywałeś naszego byłego prezydenta Joe Bidena 'Śpiącym Joe’? Cóż, jak my mielibyśmy nazwać ciebie?”

Ten natychmiastowy ripost i wykorzystanie słynnej inwektywy, obróconej przeciwko samemu Trumpowi, wywołało w studiu i w mediach społecznościowych lawinę reakcji, z czego szczególnie emocjonalne były okrzyki publiczności.

Dlaczego wizyta Trumpa, według Smitha, zaszkodziła Knicks i Nowemu Jorkowi?

Stephen A. Smith nie ograniczył swojej krytyki tylko do jednego meczu. Zestawił obecność Trumpa z historycznym kontekstem franczyzy Knicks, co dla każdego fana drużyny było szczególnie bolesne w kontekście 53-letniej posuchy.

„New York Knicks nie zdobyli tytułu od 1973 roku. W tamtym czasie nasz prezydent miał 26 lat. Nie był maluchem. Nie był dzieckiem. On tam był. Był tam w ’70, kiedy Willis Reed wszedł do tunelu. Był tam w 1973 roku, kiedy Walt 'Clyde’ Frazier zdobył ponad 30 punktów w meczu numer siedem” – argumentował Smith.

Kluczowym punktem w jego narracji było to, że sam Trump jest mieszkańcem Queens, a ponad 3,5 miliona nowojorczyków oddało na niego głos, co sprawiało, że jego wizyta, mająca być rzekomo wsparciem, odebrana została jako spektakl dla egoistycznych celów. Smith ostro skrytykował skupienie uwagi na osobie byłego prezydenta, kosztem sportowego wydarzenia.

„I teraz New York Knicks muszą wracać do San Antonio. Dlaczego? Na mecz numer pięć. Dlaczego? Bo wtrąciłeś się tam ze swoimi egocentrycznymi, narcystycznymi pobudkami” – skwitował analityk.

Mimo że serię Finałów czeka Game 4 w MSG, szum medialny wywołany politycznym zamieszaniem związanym z wizytą Trumpa z pewnością podbił temperaturę serii, oddalając na chwilę uwagę od parkietu i gwiazd takich jak Jalen Brunson.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483