Stephen Curry wraca po kontuzji, by ratować sezon Warriors.

Powrót Króla Zmian? Stephen Curry znów na parkiecie po długiej przerwie, ale czy to wystarczy, by uratować sezon Warriors? Fani wstrzymują oddech, bo powrót MVP może być ostatnią deską ratunku dla ekipy z San Francisco, która balansuje na krawędzi fazy Play-In.

Czy dwa zwycięstwa w Play-In to maksimum? Wizja Curry’ego na resztę sezonu

Po ponad dwóch miesiącach spędzonych poza boiskiem z powodu urazu kolana, Stephen Curry powraca do gry w kluczowym momencie dla Golden State Warriors. Ich niedzielny mecz przeciwko Houston Rockets ma być symbolicznym zwrotem akcji, choć bilans 36-41 jasno sugeruje, że Warriors niemal na pewno muszą przejść przez morderczy turniej Play-In, aby dostać się do właściwych rozgrywek posezonowych.

Gdy zapytano gwiazdę o to, co ekipa może osiągnąć z nim z powrotem na parkiecie w ostatnich meczach sezonu zasadniczego, Curry był pragmatyczny, ale pełen planów. Jak sam stwierdził, cytowany przez Anthony’ego Slatera: „Miejmy nadzieję, że wygramy dwa mecze w play-in, a potem będziemy mieli inną rozmowę. To jedyna rzecz, która jest teraz przed nami”. Ta deklaracja, choć z pozoru skromna, pokazuje, że Curry nie obiecuje medalu, ale skupia się na natychmiastowym, realistycznym celu: awansie.

To ważne, ponieważ Warriors po prostu utknęli w dolnej części drabinki. Nawet genialny powrót Curry’ego nie zmieniłby faktu, że reszta ligi nie spała, podczas gdy ich ikona leczyła uraz. Steve Kerr, główny trener Warriors, wielokrotnie podkreślał, że obecność Curry’ego to klucz do ewentualnego biegu po mistrzostwo, ale ten bieg musi zacząć się od wygrania dwóch „jednoodmianowych” spotkań w Turnieju Wstępnym.

Rozczarowanie kontuzją i „nowa normalność”

Sam Curry przyznał, że czas rekonwalescencji minął mu znacznie dłużej, niż początkowo zakładano. To była długa przerwa, podczas której zespół mocno osunął się w klasyfikacji. „Myślałem, że będę nieobecny tydzień, może dziesięć dni maksymalnie” – dodał, podkreślając skalę zaskoczenia przedłużającą się przerwą.

Co istotne z perspektywy biomechaniki i przyszłości, Curry zaznaczył, że jego kolano jest strukturalnie zdrowe, co zdejmuje presję związaną z długofalowym ryzykiem. Niemniej jednak, bolesna prawda brzmi: „To jest nowa normalność, chociaż”. To zdanie zwiastuje, że być może kontuzja pozostawiła jakiś niewidzialny ślad na psychice lub sposobie gry, do którego zawodnik musi się zaadaptować.

W obliczu zbliżającego się powrotu, Coach Kerr nie krył entuzjazmu, wystawiając Curry’emu najwyższe laurki. „On jest największą twarzą franczyzy, jaką kiedykolwiek widziałem” – powiedział Kerr, co jest mocnym słowem, biorąc pod uwagę jego karierę trenerską. Dodał, że klub ma swoisty dług wobec fanów: „Jesteśmy winni naszym fanom dać im szansę zobaczyć, jak Steph Curry gra w koszykówkę w tym roku. A Steph nawet się nad tym nie zastanawia. Tego chce. Tego chcemy my. Tego chcą nasi fani. Więc to zrobimy”.

Efekt Curry’ego: Po prostu więcej łatwych punktów

Najbardziej obrazowo o wpływie Curry’ego na ofensywę wypowiedział się Gary Payton II. To jest ta piękna, prosta matematyka, za którą kibice kochają koszykówkę na najwyższym poziomie – kiedy geniusz tworzy przestrzeń dla innych. Payton II stwierdził, ironicznie, ale z nutą prawdy: „Dostaję layupy. Szeroko otwarte layupy”.

Dane statystyczne tylko to potwierdzają. W tym sezonie, Curry w zaledwie 39 meczach notuje średnie 27,2 punktu, 3,5 zbiórki i 4,8 asysty, zachowując imponującą efektywność na poziomie 46,8% celności z gry i 39,1% za trzy. Jednak statystyki zespołu mówią głośniej: ofensywny rating Warriors z Currym na parkiecie wynosi 118,0, natomiast bez niego spada do 110,2. Różnica ośmiu punktów na 100 posiadań to przepaść w NBA.

Aktualny status powrotu: Czekając na zielone światło

Choć oczekiwania są gigantyczne, oficjalnie Curry na mecz przeciwko Rockets jest oznaczony jako „wątpliwy” (questionable) w raporcie kontuzji. Jednak źródła, w tym Shams Charania i Anthony Slater, donoszą, że po dwóch udanych sesjach scrimmage, powrót w niedzielę jest wysoce prawdopodobny. Slater doniósł, że po ostatnim treningu Steve Kerr skomentował występ Curry’ego krótko: „Wygląda jak Steph Curry”. To optymistyczne znaki, choć ostateczna decyzja ma zależeć od gwiazdy i szefa fizjoterapii, Ricka Celebriniego.

Zatem, mimo że lista kontuzjowanych Warriors jest długa i obejmuje zawodników takich jak Al Horford, Jimmy Butler, Moses Moody, Seth Curry i Quinten Post (co brzmi jak skład złożony z najlepszych rezerwowych całej ligi, a nie jednego zespołu), powrót lidera jest ostatnią iskrą nadziei w tym, co okazało się rozczarowującym sezonem dla mistrzów z poprzednich lat. Pytanie brzmi: czy jeden Curry jest wart więcej niż cała reszta ligi w trybie Play-In?

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 388