Sześćdziesiąt dni na ratunek: 76ers żegnają Payne’a przed play-in

Przed swoim piątkowym meczem wyjazdowym w Indianie, Philadelphia 76ers podjęli zaskakującą (choć może nie do końca!) decyzję kadrową, żegnając się z doświadczonym rozgrywającym Camem Payne’em. To posunięcie, choć dla samego gracza bolesne, wydaje się być koniecznym ruchem w kontekście zbliżającego się Turnieju Play-In, szczególnie po tym, jak Payne doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry w kluczowym momencie sezonu. Czy ta ryzykowna roszada rzeczywiście wzmocni Szóstki w walce o utrzymanie się w walce o mistrzostwo?

Krótki, lecz intensywny drugi rozdział Paynea w Filadelfii

Philadelphia 76ers, poszukując rutyny i wsparcia na pozycji rozgrywającego po odejściu Patricka Beverleya w sezonie 2023-2024, sięgnęła po boca Cam Payne’a. Był to powrót, wszak Payne miał już za sobą epizod w barwach Teksasu, a teraz miał stanowić solidne wsparcie dla gwiazd składu. W swoim drugim (i, jak się okazało, bardzo krótkim) etapie w Philly, Payne zagrał w 22 meczach, notując średnio 7,4 punktu na spotkanie, choć jego skuteczność za trzy punkty spadła do 33,0%.

Jego poprzedni, bardziej obiecujący etap zaowocował średnimi 9,3 punktu i 3,1 asysty w 31 meczach, z imponującym 38,2% skutecznością z dystansu. Co ciekawe, w trakcie przerwy między powrotami do 76ers, zdążył nawet pograć jeden sezon dla New York Knicks, zaliczyć testy preseason z Indianą Pacers, a nawet udać się za ocean, by reprezentować barwy Partizana Mozzart Bet w Serbii. Jak widać, kariera tego weterana bywa szalenie dynamiczna – „Payne zaliczył późny start z 76ers w tym sezonie i będzie miał wczesne odejście” – pisano w mediach, podsumowując jego efemeryczną obecność.

Ostatecznym sygnałem końca tej przygody było oficjalne podziękowanie opublikowane przez klub w mediach społecznościowych, zanim jeszcze drużyna starła się z Indiana Pacers:

[Sixers na X]: „dziękujemy,@campayne ❤️💙”

Decyzja o zwolnieniu Paynea podyktowana była faktem, że jego uraz uniemożliwiłby mu grę w nadchodzącym Turnieju Play-In, co sprawiło, że jego miejsce w składzie stało się czysto teoretyczne. W obliczu terminu Play-In, każdy slot musi być optymalnie zagospodarowany, a brak możliwości wsparcia na parkiecie nie usprawiedliwiał dalszego utrzymywania gracza w kadrze.

Kto wypełni lukę? Awans Dalena Terry’ego

Zwolnienie Paynea nie było po prostu usunięciem gracza, ale strategicznym manewrem, który natychmiast doprowadził do zakontraktowania kogoś innego. Jak poinformowano oficjalnie 10 kwietnia, 76ers podpisali standardowy kontrakt NBA z Dalenem Terrym, co oznaczało promocję dla zawodnika z kontraktu dwukierunkowego, na którym przebywał od lutego.

Terry to ciekawe nazwisko w kontekście poszukiwania głębi składu. Były to 18. wybór w drafcie 2022 roku, pierwotnie wybrany przez Chicago Bulls. Po czterech sezonach u Byków, Terry trafił do New York Knicks, skąd szybko przeszedł do New Orleans Pelicans, którzy ostatecznie go zwolnili.

W barwach Bulls, Terry prezentował się jako solidny, choć nie dominujący, skrzydłowy, notując średnie 3,5 punktu, 1,7 zbiórki i 1,2 asysty, przy niezłej efektywności 44,4% z gry. Jego awans na pełnoprawny kontrakt sugeruje, że sztab szkoleniowy widzi w nim większy potencjał lub lepiej pasującą dynamikę do obecnej rotacji niż w niestety kontuzjowanym solidnym zmienniku, jakim był Payne. Ta zmiana to jasny sygnał: skupiamy się na dostępnych zasobach, które mogą natychmiast pomóc w walce o Play-In.

Co dalej z Filadelfią bez weterana? Spojrzenie w przyszłość

Menedżment 76ers musiał podjąć trudną decyzję balansowania między lojalnością wobec weterana a wymogami play-offowej gorączki. W trakcie jego pierwszego pobytu w Philly, Payne pokazał, że potrafi być cennym strzelcem, zwłaszcza w obliczu presji play-offowej (gdzie trafiał 44,4% trójek w pięciu meczach, dokładając 5,6 punktu na mecz). Niestety, forma ta, jak i zdrowie, nie towarzyszyły mu w drugim podejściu.

Przejście na standardowy kontrakt Dalena Terry’ego oznacza, że 76ers stawiają na młodość i elastyczność atletyczną, co jest często pożądanym elementem w nowoczesnej NBA, zwłaszcza gdy trzeba szybko zareagować na kontuzje. Czy Terry okaże się „czarnym koniem”, który wniesie iskierkę do walki o awans do właściwej fazy play-off? Czy może będzie to tylko tymczasowe załatanie dziury? To pytanie pozostaje otwarte, ale jedno jest pewne: rewolucja w składzie tuż przed najważniejszymi meczami sezonu zasadniczego zawsze budzi emocje i skłania do dyskusji o dalekosiężnych konsekwencjach.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483