Tatum po powrocie po kontuzji zachwyca w play-offach przeciwko 76ers.

Zapomnijcie na chwilę o rekonwalescencji po zerwaniu Achillesa. Jayson Tatum znów udowadnia, dlaczego jest atomem w drużynie Boston Celtics, totalnie despσιμοfikując rywali w play-offach. Czy powrót po tak poważnej kontuzji może wyglądać tak efektownie? Ostatnie występy gwiazdy Zielonych sugerują, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych, nawet w obliczu historycznej presji. Przyjrzyjmy się, jak Tatum demontuje Philadelphia 76ers, krok po kroku, rzut po rzucie.

Tatum: Czy on w ogóle zna pojęcie strachu? Powrót po „Achillesie” jak przejażdżka po parku

Niech nikomu nie przyjdzie do głowy, że Jayson Tatum mógł odczuwać tremę podczas swojego pierwszego wyjazdowego meczu play-offowego po rekonstrukcji ścięgna Achillesa. Uczmy się, by nigdy więcej nie wątpić w tego człowieka. Zeszłej nocy, w sercu wręcz aroganckiej publiczności w Filadelfii, Tatum po prostu wszedł i zdominował parkiet. Widzieliśmy zagranie, w którym z gracją przebiegł całe boisko, olśniewając dryblingiem typu „in-and-out” (zmiana kierunku z udawaną zmianą ręki), a następnie wykończył to finezyjnym obrotem, co dało mu łatwe dwa punkty. Łatwe? On to tak upraszcza!

Co więcej, sprawia, że zerwanie ścięgna Achillesa – kontuzji, która zakończyła kariery wielu sportowców – wygląda jak drobne potknięcie. Boston Celtics znów rozbili Philadelphia 76ers, tym razem różnicą ponad 30 punktów. Parafrazując Anthony’ego Edwardsa: „Sixers mogą mieć Joela Embiida, ale Celtics mają Jayson Tatuma”. Mamy sprężystego, radosnego Tatuma, gotowego poprowadzić Boston poza rywali i kontynuować trend z 1982 roku, zgodnie z którym Celtics nie przegrywają serii play-offowej z Szóstkami. Prowadząc 3-1, Celtics wyglądają na gotowych do drugiego etapu i kolejnego wyzwania. Tylko ta wersja Tatuma może to zapewnić.

Osiągnięcia Tatuma: Statystyki, które piszą historię Bostonu

W Meczu numer 3, przy remisie 1-1 w serii, Tatum pogrążył Sixers, notując 25 punktów i trafiając dwa kluczowe rzuty za trzy punkty w końcówce regulaminowego czasu gry. Wygląda na to, że uznał, iż to za mało, więc w czwartym meczu zamierzał zrobić nieco więcej.

Na wyjeździe w Filadelfii, Tatum posłał 30 punktów przy 50% skuteczności zarówno z gry, jak i zza łuku. Do tego dorzucił jeszcze eleganckie 11 asyst. Nic wielkiego (czyż nie?). Te 30 punktów umieściło go w pierwszej trzydziestce wszech czasów pod względem punktów zdobytych w play-offach, wiążąc go z przyszłym członkiem Galerii Sław, Russellem Westbrookiem, na 28. miejscu. Wykręcanie takich kamieni milowych w play-offach po powrocie po zerwaniu Achillesa to coś, co młodzież określa jako „szalone!”.

Ale to nie wszystko. Po meczu NBA ogłosiła, że Tatum zapisał się również w historii Celtics. Sześciokrotny All-Star (gwiazda Meczu Gwiazd) został pierwszym graczem w zielono-białych barwach, który zanotował w meczu posezonowym 30 punktów, 10 asyst i pięć celnych rzutów za trzy punkty. Pytanie do młodych: czy taki linijka statystyczna, to materiał na „glazurę” (czyli coś godnego podziwu)?

Czy on otrzymuje należne uznanie? Zgłoś się, hejterze!

Musimy przyznać, że Tatum bywał w przeszłości na ostrzu krytyki fanów, jeśli chodzi o odbiór medialny. Od echa okrzyku Kevina Garnetta „Zrobiliśmy to!” po zdobyciu Finałów, po fakt, że Celtics wyglądają na zdolnych do rywalizacji nawet bez niego w tym sezonie – niektórzy po prostu nie „zakumali” Tatuma.

Niech fani mówią, co chcą o tamtym momencie po zdobyciu mistrzostwa. Jasne, Boston wygrał ponad 50 meczów bez niego w tym sezonie i widział, jak jego kolega z drużyny staje się kandydatem do MVP. Ale on nadal jest Tatumem: pięciokrotnym wyborem All-NBA (i to nie koniec!), sześciokrotnym All-Star (i to nie koniec!) oraz stałym kandydatem do MVP, gdy jest zdrowy – co, poza tym sezonem, działo się często. Pozwólmy, aby geniusz Tatuma trwał tej wiosny.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483