Cała opinia publiczna w Bostonie wstrzymała oddech – Jayson Tatum, architekt sukcesów Celtics, wciąż pozostaje poza parkietem z powodu kontuzji ścięgna Achillesa. Czy powrót supergwiazdy nastąpi lada chwila, czy też będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość, obserwując, jak jego koledzy z drużyny toczą boje we wschodniej części ligi? Te niepewności polaryzują kibiców, którzy desperacko pragną zobaczyć swojego lidera w pełnej krasie przed decydującą fazą sezonu.
Kiedy kosmiczny tandem Tatum-Brown znów zagości na parkiecie? Zero powrotu przeciwko Smużkom
Fani Boston Celtics muszą uzbroić się w kolejną dawkę cierpliwości. Najważniejsza informacja jest jedna: Jayson Tatum nie pojawi się na boisku podczas środowego starcia z Charlotte Hornets 4 marca. Obecnie jest on jedynym nazwiskiem widniejącym w zespole w rubryce „raport kontuzji”, co z jednej strony jest pozytywnym sygnałem dla głębi składu, ale z drugiej – tylko potwierdza, jak ważny jest jego status dla układanki Joe Mazzulli.
Tatum zeszłego sezonu nie zakończył najlepiej, a uraz dopadł go w kluczowym momencie – podczas czwartego meczu półfinałów Konferencji Wschodniej, gdzie Celtics ostatecznie ulegli New York Knicks (4-2). Statystyki z tamtego play-offowego zrywu mówią same za siebie: niesamowite 28,1 punktu, 11,5 zbiórki, 5,4 asysty i 2,1 przechwytu na mecz. Jego skuteczność, choć momentami nierówna (46,4% z gry dwupunktowej i 37,2% zza łuku), pokazywała, że jest na krawędzi wejścia na wyższy poziom.
Co ciekawe, mimo absencji lidera, Celtics radzą sobie zaskakująco dobrze. Drużyna zajmuje drugie miejsce w tabeli Wschodu, tracąc pięć gier do Detroit Pistons, ale mając jednocześnie dwa zwycięstwa przewagi nad wspomnianymi Knicks. To dowód na świetną pracę sztabu szkoleniowego i głębię talentu, ale bez Tatuma to jest tylko gra na zwolnionym tempie. Środowe spotkanie z Charlotte, które drugiego dnia serii back-to-back nie będzie miało pewnie statusu priorytetowego, to tylko przedsmak emocji, bo Celtics zmierzą się z Hornets jeszcze dwukrotnie – 29 marca i 7 kwietnia.
Czy Piątek w Dallas to ten święty moment? Proroctwa Billa Simmonsa
W środowisku analityków sportowych roi się od prognoz, a te najbardziej elektryzujące pochodzą od weterana Billa Simmonsa. Według niego, powrót Tatuma może nastąpić już w najbliższy piątek, 6 marca, w meczu przeciwko Dallas Mavericks, rozgrywanym na własnym parkiecie TD Garden. To byłby strzał w dziesiątkę, zważywszy na wcześniejsze deklaracje samego zawodnika, który sugerował, że chciałby zadebiutować w obecnym sezonie po przerwie przed publicznością w Bostonie.
Simmons, znany ze swoich niekiedy kontrowersyjnych, lecz często trafnych analiz, na antenie swojego podcastu oznajmił:
„Tatum, mam wrażenie, że to będzie piątek w Dallas. Wszystkie znaki na to wskazują, piątek w Dallas. Zastanawiałem się, czy nie będzie to ten weekend, ale do piątku. Myślę, że nie było mowy o tym weekendzie.”
Jeśli faktycznie dojdzie do tego pojedynku, zapowiada się hit nie tylko ze względu na konfrontację drużyn, ale i osobisty dramat na parkiecie. Tatum, wychowanek Duke, zmierzyłby się z rookie Cooperem Flaggiem, również byłym graczem tej samej uczelni. To dodaje starciu historycznego smaku.
Niepewność ze strony zawodnika: Decyzja zawieszona w powietrzu
Mimo optymizmu ekspertów, z obozu samego Tatuma dochodzą sygnały o daleko idącej ostrożności, a nawet niepewności co do natychmiastowego powrotu w obecnym sezonie. Już 17 lutego Ramona Shelburne z ESPN donosiła, że gwiazda nie podjęła ostatecznej decyzji.
Shelburne relacjonowała:
„Wiem, że wszyscy widzieli, jak ten mecz został przeniesiony na antenę NBC w prime time. Jest tam też dokument produkowany przez stację NBC. Łączą się kropki. Ale sprawdziłam to z Jaysonem Tatumem, a on powiedział: ‘Nadal nie podjąłem decyzji, czy wracam w tym roku’.”
Ta wypowiedź rzuca cień na scenariusz szybkiego powrotu, nawet jeśli lekarze sygnalizują zielone światło. Czterokrotny wybierany do pierwszej piątki All-NBA trzyma się rygorystycznego programu rehabilitacyjnego. Ostatnie doniesienia mówiły o tym, że został dopuszczony do kontrolowanych ćwiczeń pięć na pięć z sztabem trenerskim i zawodnikami z głębi rotacji.
Jeżeli medyczne zezwolenia nadejdą w najbliższych dniach, Tatum będzie musiał podjąć ostateczną decyzję. Pamiętajmy, że do końca sezonu zasadniczego zostało wystarczająco dużo spotkań, by mógł on spokojnie wejść w rytm meczowy przed play-offami. Jedno jest pewne: to starcie ze Smużkami w środę go ominie. Kibice Celtics muszą uzbroić się w wiarę, obserwując, jak dzień po dniu zbliża się moment, kiedy ich największa gwiazda znów wybiegnie na ligowe parkiety.









