Thunder po raz pierwszy od dwóch lat nie są faworytem w meczu play-off.

Oto jest ten moment. Oklahoma City Thunder, numer jeden Konferencji Zachodniej, staje na krawędzi historycznej sytuacji, której nie doświadczyli od lat. Mowa o Finałach Konferencji, gdzie nagle, po 33 meczach playoffowych z rzędu jako faworyt, stają w cieniu rywala. San Antonio Spurs, pozornie rozbici, okazali się kryptonitem dla dominującego Thunder, a Game 3 zapowiada prawdziwy test charakteru.

Czy Spurs są prawdziwą kryptonitową skałą dla Thunder?

Szalona dominacja Oklahoma City Thunder w sezonie 2025-26, zwieńczona najlepszym wynikiem w lidze (64-18), wydawała się gwarancją niepowstrzymanego marszu po tytuł. Seria ośmiu wygranych z rzędu w pierwszej i drugiej rundzie playoffów podtrzymywała tę narrację. Aż do Game 1 Finałów Konferencji Zachodniej, gdzie San Antonio Spurs zaserwowali im bolesną lekcję, wygrywając po podwójnej dogrywce 122-115. To było pierwsze playoffowe potknięcie Thunder od dwóch lat.

Seria przenosi się teraz do San Antonio, a bukmacherzy, kierując się dotychczasową historią, postawili Thunder w niecodziennej roli – underdoga. Według FanDuel Sportsbook, OKC jest typowane na 1,5 punktu słabsze w Game 3. To przełom, ponieważ, jak donosi ESPN David Purdom, dla Thunder oznacza to wejście w mecz jako niżej notowany zespół po raz pierwszy w 33 kolejnych starciach fazy posezonowej. W erze nowożytnej, ustępują pod tym względem tylko legendarnym składom: Golden State Warriors z lat 2015-16 (36 gier) i Chicago Bulls z lat 1995-97 (34 gry). Zatem na Thunder ciąży nie tylko presja serii, ale i historyczna łatka faworyta.

Co więcej, Spurs byli jedynym regulowanym cyklicznie problemem OKC przez cały sezon zasadniczy. W pięciu bezpośrednich starciach, to San Antonio triumfowało czterokrotnie. Wygląda na to, że ten młody, dynamiczny zespół ma naturalnego, niewygodnego rywala.

Fenomen Wembanyamy: Statystyki, które krzyczą

Ogromny udział w skuteczności Spurs przeciwko Thunder ma oczywiście Victor Wembanyama. Obrońca Roku 2026 prezentuje na parkietach NBA zjawisko, jakiego dotąd nie widziano. Jeśli spojrzymy na statystyki z pięciu meczów sezonu zasadniczego, Wembanyama notował średnio 18,4 punktu, 9,2 zbiórki, 2,0 asysty i 1,2 bloku, jak podaje StatMuse. Choć liczby te mogą wydawać się „przytłumione”, należy pamiętać, że Spurs ograniczali jego czas gry do zaledwie 25,1 minuty na mecz.

Gdy przeliczymy to na 40 minut gry, zgodnie z zaawansowanymi statystykami ESPN, Wembanyama notuje kosmiczne 34,3 punktu, 15,8 zbiórki i 4,3 asysty.

Ta dominacja materializuje się w kluczowych momentach. W Game 1, grając 49 minut, ten 7-stopowy i 4-calowy gigant zanotował 41 punktów, 24 zbiórki, trzy asysty i trzy bloki. Pamiętny jest jego rzut za trzy punkty, który doprowadził do remisu na 26,3 sekundy przed końcem pierwszej dogrywki. W Game 2, mimo porażki drużyny, jego wkład był znów imponujący: 21 punktów, 17 zbiórek, sześć asyst i cztery bloki. Wembanyama to nie tylko talent, to siła, która burzy fundamenty każdej defensywy, a dla OKC jest trudna do skontrowania.

Kto stoi na pogotowiu? Kontuzje, które komplikują scenariusz

Nawet pomimo tego, że mamy do czynienia z walką gigantów Konferencji Zachodniej, seria ta została naznaczona kluczowymi absencjami po obu stronach parkietu.

W obozie Thunder sytuacja jest napięta wokół Jalena Williamsa. Ten wszechstronny skrzydłowy ponownie naciągnął kontuzję ścięgna podkolanowego w Game 2. Ekspert ESPN, Shams Charania, określił jego status jako „dzień po dniu”, co stawia pod znakiem zapytania jego dostępność w kluczowych momentach serii.

San Antonio również ma powody do zmartwień, zwłaszcza na pozycji rozgrywającego. De’Aaron Fox wciąż leczy skręcenie prawego stawu skokowego, kontuzji, której nabawił się w Game 4 półfinałów przeciwko Minnesota Timberwolves. Nie pojawił się jeszcze na parkiecie w Finałach Konferencji.

Dodatkowo, Spurs muszą radzić sobie z urazem Dylana Harpera, rewelacyjnego pierwszoroczniaka. Harper doznał kontuzji przywodziciela w porażce w Game 2. Początkowo wydawało się, że zdoła wrócić na środowe spotkanie, ale został odesłany do szatni i wykluczony z reszty meczu. Obaj rozgrywający, Fox i Harper, są określani jako „decyzje na ostatnią chwilę” przed Game 3. To chaos kadrowy, który może sprawić, że Thunder niespodziewanie odzyskają kontrolę nad narracją.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483