Trener Knicks dziękuje fanom za wsparcie w San Antonio i Nowym Jorku.

Wielki wyjazd New York Knicks na finały NBA i gorące słowa trenera Mike’a Browna – to mieszanka, która rozpala parkiety! Czy Nowy Jork naprawdę ma domowy grunt, nawet tysiące mil od Madison Square Garden? Ostatnie występy podopiecznych Browna sugerują, że odpowiedź może być zaskakująco twierdząca, a kibice stają się tajną, siódmą bronią tej drużyny, jednocześnie budząc kontrowersje w metropolii.

Kto powiedział, że San Antonio to teren wroga? Tłum Knicksów na wyjeździe

Trener New York Knicks, Mike Brown, doskonale zdawał sobie sprawę, że jego drużyna poczuła smak domowego wsparcia w środę, podczas Game 1 Finałów NBA rozgrywanych w San Antonio przeciwko San Antonio Spurs. To nie była typowa delegacja; podróżujący fani Knicksów dali o sobie znać, a drużyna odpłaciła się zwycięstwem 105-95. Nawet transmisja ESPN Radio podkreślała obecność nowojorskich kibiców, zwłaszcza w kluczowych momentach, gdy Jalen Brunson i spółka zamykali mecz.

Brown, po spotkaniu, nie zignorował tego fenomenu. Wyraził publiczne uznanie dla wspierających:

„Nasi fani byli fantastyczni. Byli fantastyczni na wyjazdach. Widzieć ich w San Antonio i słyszeć ich na arenie, muszę to podkreślić.”

Początek meczu wcale nie wyglądał na „domowy” dla Knicks – Spurs szybko wypracowali przewagę 27-19 w pierwszej kwarcie. Jednak Knicks opanowali nerwy w drugiej i wyrównali w trzeciej. Ostatecznie, decydująca czwarta kwarta, wygrana 29-19, dała im prowadzenie w serii i, co istotne, tymczasową przewagę własnego parkietu. Teraz knicksi mają szansę na bolesne 2-0 w piątek, znów na terenie rywala. Ich bilans w play-offach to już imponujące 7-1, a siódme z rzędu zwycięstwo na wyjeździe stawia ich na progu historycznego osiągnięcia.

New York, NYPD i szaleństwo pod MSG: Fani vs. Władze Miasta

Mike Brown nie poprzestał na pochwałach dla tych, którzy dotarli do Teksasu. W swoim pomeczowym monologu z reporterskim gremium, trener skierował słowa uznania także do tych, którzy zostali w Nowym Jorku i stworzyli masową strefę kibica przed Madison Square Garden. Było to szczególnie istotne, ponieważ miasto, po wcześniejszych problemach, faktycznie pozwoliło na organizację tych zgromadzeń.

Brown wdzięcznie podziękował nowojorskiej policji, która zarządzała tłumem:

„Przede wszystkim, dziękuję Departamentowi Policji Nowego Jorku. Macie bardzo, bardzo, bardzo trudną pracę. Ale słyszałem, że pozwoliliście na te strefy kibica i ludzie bawią się na ulicach… Ogromne wsparcie dla NYPD. Dużo miłości, i doceniam to, że pozwoliliście fanom kontynuować niesienie tej energii do Nowego Jorku.”

Następnie dodał, uderzając w struny emocji:

„A dla tych, którzy są tutaj [w San Antonio], to jest niesamowite. Człowieku, niesamowite jest słuchać, jak oni skandują.”

Warto pamiętać, że zgoda na te zewnętrzne imprezy kibiców nie była oczywista. Wcześniej miasto zdelegalizowało je po incydentach podczas zwycięstwa Knicks nad Cleveland Cavaliers w Finałach Konferencji Wschodniej, gdzie odnotowano aresztowania. Miasto, pod presją i w obliczu historycznego sukcesu, musiało ustąpić – co Brown umiejętnie wykorzystał w swoim przekazie.

Wspinaczka na szczyt: New York na drodze do elitarnego klubu zwycięzców wyjazdowych

Dominacja Knicksów na obcych parkietach stawia ich w szranki z najlepszymi drużynami w historii ligi. Kolejne zwycięstwo na wyjeździe w San Antonio uczyni ich jedną z zaledwie siedmiu ekip w historii NBA, które zanotowały osiem lub więcej wygranych na wyjazdach w jednych play-offach.

Ironia losu? To właśnie San Antonio Spurs dwukrotnie tego dokonali – w sezonach 2002-2003 i 1998-1999. Ostatnia z tych kampanii jest szczególnie gorzka dla fanów Knicks, ponieważ tamta drużyna Spurs, prowadzona przez legendy Davida Robinsona i Tima Duncana, pokonała New York, w którym grał Patrick Ewing. Ryzyko jest realne.

Co ciekawe, lista “road warriorów” jest elitarna. Los Angeles Lakers osiągnęli to dwa lata później (2000-2001), a Golden State Warriors w 2018-2019. Miami Heat poszli ich śladem w sezonie 2019-2020, a Boston Celtics domknęli ten krąg w 2021-2022. Historyczny rekord należy do Houston Rockets, którzy ustanowili go, wygrywając dziewięć razy na wyjeździe w sezonie 1994-1995, po tym jak stali się pierwszą ekipą z ośmioma wygranymi w 1980-1981. Knicks są o krok od dołączenia do tego panteonu.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483