Trener Spurs oburzony pominięciem Foxa i Castle’a w głosowaniu na All-Star.

Zbliżający się Meczu Gwiazd NBA budzi skrajne emocje, a dla San Antonio Spurs, pomimo znakomitego bilansu, atmosfera wokół wyboru rezerwistów wydaje się być daleka od sprawiedliwości. Jak to możliwe, że zespół z drugim najlepszym wynikiem na Zachodzie ma tylko jednego reprezentanta, podczas gdy inne, słabsze ekipy, wysyłają całe delegacje? Trener Mitch Johnson ma dość i nie boi się głośno krytykować proces selekcji, widząc tu ewidentne faworyzowanie pewnych ośrodków ligi.

Czyżby NBA miała „Lakers Bias”? Kosmiczna niesprawiedliwość wobec Spurs

Fakt jest brutalny: aż siedem drużyn – Oklahoma City Thunder, Houston Rockets, Los Angeles Lakers, Denver Nuggets, Detroit Pistons, Toronto Raptors i New York Knicks – doczekało się co najmniej dwóch swoich graczy na niedzielnym Meczu Gwiazd. Lecz spójrzmy prawdzie w oczy, tylko dwa z tych zespołów mogą pochwalić się lepszym bilansem niż San Antonio Spurs (37-16). Ta dysproporcja, ten ewidentny brak uznania dla twardej pracy, doprowadza do frustracji sztab szkoleniowy Ostrog.

Głównym zarzutem trenera Mitcha Johnsona jest pominięcie De’Aarona Foxa oraz Stephon Castle’a na liście rezerwowych. Johnson nie przebierał w słowach po zmienieniu Lakers grających u siebie wynikiem 136-108 we wtorek, cytowany przez Tima MacMahona z ESPN:

„Naprawdę uważam za bardzo ciekawe, że De’Aaron Fox i Stephon Castle nie zostali mianowani All-Starami” – powiedział Johnson. „Odpowiem na pytanie, o które nikt nie pytał. Siedem drużyn w tej lidze ma więcej niż jednego All-Stara, a my graliśmy całkiem nieźle przeciwko wielu czołowym ekipom w tej lidze.”

To nie tylko kwestia liczb. Porównajmy twarde dane. Lakers (z Luką Donciciem i LeBronem Jamesem), Knicks (Jalen Brunson, Karl-Anthony Towns), Raptors (Brandon Ingram, Scottie Barnes), Nuggets (Nikola Jokic, Jamal Murray) i Rockets (Alperen Sengun, Kevin Durant) – wszyscy oni mają gorszy bilans, zarówno ogólny, jak i w bezpośrednich starciach ze Spurs, ale ich reprezentacja w Meczu Gwiazd jest liczniejsza. Jak to racjonalnie wytłumaczyć? Johnson jest zbity z tropu.

„Nic nie odbieram nikomu z tych, którzy zostali wybrani na All-Starów, bo to znakomici gracze” – kontynuuje Johnson. „Ale jedyny powód, dla którego nasz zespół zasługuje na [tylko] jednego All-Stara, musi oznaczać, że jest cała masa ludzi, którzy mają Victora Wembanyamę w gronie głównych kandydatów do MVP. Dziękuję, że zapytaliście.”

Wembanyama, jak wiemy, zdobył miejsce w wyjściowej piątce dzięki głosom kibiców, graczy i mediów. Jednak rezerwowi są wybierani przez 30 głównych trenerów w lidze. Czyżby „weterani” tacy jak LeBron James czy Kevin Durant otrzymali głosy czysto sentymentalne, kosztem graczy, którzy realnie napędzają wygrywanie ich zespołów? To jest sedno sporu.

Trzy szanse na naprawienie błędu, które odeszły w zapomnienie

Warto zauważyć, że NBA miała co najmniej trzy okazje, by skorygować to, co wielu postrzega jako rażący błąd 30 szkoleniowców, którzy nie widzieli Foxa czy Castle’a wśród rezerwowych.

Po pierwsze, komisarz Adam Silver powołał Kawhi’a Leonarda, doprowadzając sumę amerykańskich All-Starów do minimum wymaganego. Następnie, gdy kontuzji doznał Shai Gilgeous-Alexander, Silver wskazał Alperena Senguna jako jego zastępstwo. Wreszcie, we wtorek, nadszedł czas na kontuzję Stephena Curry’ego, a jego miejsce zajął Brandon Ingram.

Tu leży kluczowy argument: kontuzja Curry’ego otworzyła lukę dla gracza z USA. Zamiast Foxa lub Castle’a – graczy z drużyny walczącej o najwyższe lokaty – otrzymaliśmy reprezentanta Pelicans. Choć kontuzja SGA nie wpływałaby na składy USA, to odejście Curry’ego stworzyło idealną szansę na włączenie kogoś z listy pominiętych.

Nawet w obozie Spurs panuje zdziwienie. Weteran Harrison Barnes podkreśla absurdalność sytuacji, cytowany przez Jeffa Scotta z San Antonio Express-News:

„Byłoby zbrodnią, gdyby on [Castle] lub Fox nie dostali szansy na [bycie All-Starami]” – powiedział Barnes. „Jesteśmy numerem 2 na Zachodzie – mówię o naszym składzie 37-16. Drużyny niżej od nas mają po dwóch All-Starów. Nie znam argumentu, który mówiłby, że jeśli chodzi o wpływ na wygrywanie, to którykolwiek z nich nie powinien zostać wybrany lub przynajmniej być brany pod uwagę.”

NBA może jeszcze mianować kolejnego zastępcę w związku z urazem Giannisa Antetokounmpo przed niedzielnym meczem. Problem polega jednak na tym, że Castle i Fox nie kwalifikują się do zastąpienia gracza z „Drużyny Świata”, co skazuje ich na oczekiwanie na kolejny uraz Amerykanina. Pozostaje wrażenie, że liga stawia na narrację i sentyment, a nie na surowe wyniki i zasługi sezonu zasadniczego.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482