Trener Timberwolves gani Anthony’ego Edwardsa za opuszczenie ławki rezerwowych po porażce z Hawks.

Napięcie w Minnesocie osiągnęło punkt krytyczny. Podczas niedawnej porażki z Atlanta Hawks, gwiazda Timberwolves, Anthony Edwards, wykazał się frustracją, która zaważyła na relacji z trenerem Chrisem Finchem. Zostawienie ławki rezerwowych i natychmiastowe udanie się do szatni to gest, który wywołał burzę dyskusji w świecie NBA – czy to koniec pewnej epoki w Timberwolves?

Dlaczego Anthony Edwards rzucił ręcznik i opuścił parkiet?

Przez ostatnie lata Minnesota Timberwolves byli wyraźnie „zespołem Anthony’ego Edwardsa”, ale to określenie zdawało się tracić na aktualności podczas kuriozalnej porażki 102:126 z Atlanta Hawks, odnotowanej w Sylwestra. Sytuacja zapaliła się na osiem minut przed końcem spotkania, kiedy to sternik Timberwolves, Chris Finch, podjął decyzję o zdjęciu z parkietu graczy pierwszej piątki i wprowadzeniu rezerwowych. Ten ruch, mający z reguły uspokoić emocje w meczu, który wymknął się spod kontroli, najwyraźniej głęboko dotknął Anta.

Szósty sezon w lidze shooting guard Timberwolves zareagował natychmiast – rzucił ręcznikiem i czym prędzej skierował się do szatni. Ten popis sportowej złości nie uszedł uwadze trenera, który po meczu nie przebierał w słowach. Finch otwarcie skrytykował Edwardsa za opuszczenie drużyny w kluczowym momencie:

„Oczywiście jest sfrustrowany wynikiem i słusznie, ale musi zostać na ławce i wspierać swoją drużynę.”

Edwards, który w dniu porażki przebywał w swoim rodzinnym mieście Atlanta, otoczony przez rodzinę, nie zaszczycił reporterów swoją obecnością i nie zabrał głosu w sprawie swojej nagłej ewakuacji. Mecz zakończył z imponującym dorobkiem 30 punktów, pięciu zbiórek i dwóch asyst w 33 minuty, ale wskaźnik +/- -21 mówi jasno o skali problemu. Minnesota spadła do bilansu 21-13, a morale drużyny wydaje się pod znakiem zapytania.

Ostatnie potknięcia i frustracja gwiazdy

To nie jest odosobniony incydent. Zaledwie kilka dni wcześniej, w świątecznym starciu z Denver Nuggets, w którym T-Wolves przegrali po dogrywce, Edwards został wyrzucony za dwa faule techniczne. W tamtym meczu zdobył 44 punkty, ale sprowokował drugą „techniczną” po próbie wybicia piłki z rąk Nikoli Jokicia w trakcie wprowadzania jej do gry po celnym rzucie Minnesoty.

W kontekście tych wydarzeń, komentarz Edwardsa po tamtej porażce nabiera dodatkowego ciężaru, wskazując na narastający problem:

„Stary, nie wiem, to zawsze te same odpowiedzi. Nie wiem, musimy coś zmienić. Nie wiem, co to jest.”

Timberwolves zanotowali ostatnio trzy porażki w czterech spotkaniach, ulegając bezpośredniej konkurencji: Nuggets, Brooklyn Nets, a teraz Hawks. Jedynym jasnym punktem było zwycięstwo nad Chicago Bulls. Statystyki Edwardsa – 29,1 punktu (8. miejsce w lidze), pięć zbiórek i 3,6 asysty przy niemal 50% skuteczności rzutów z gry – pozostają elitarne. Jednak drużyna osunęła się na szóste miejsce w Konferencji Zachodniej, zaledwie o półtora meczu od strefy Play-In. To już nie są czasy stabilnej czołówki; to czas na zastanowienie.

Poza dramatem na ławce: brak lidera i „dziura playmakerska”

Mimo serii słabszych występów, zmartwień zdrowotnych w Minnesocie było relatywnie niewiele, a problemy koncentrowały się głównie wokół niewydolności ofensywnej. Po porażce z Nuggets doniesiono o lekkim urazie barku Edwardsa, ale szybko zdementowano obawy, gdy Ant zagrał przeciwko Nets, notując 27 punktów. Na liście kontuzjowanych znalazł się Terrence Shannon, który doznał naciągnięcia lewego mięśnia przywodziciela palucha i czeka go rewalidacja za dwa tygodnie.

Jednak największym problemem, który spędza sen z powiek działaczom i trenerowi Finchowi, jest chroniczny brak klasowego rozgrywającego wchodzącego w rok 2026. Mimo obecności Mike’a Conleya, Roba Dillinghama i Bonesa Hylanda, żaden z nich nie wypracował jeszcze stabilnej, wieczystej roli „generała parkietu”.

Donte DiVincenzo przejął większą część obowiązków kreowania gry u boku Edwardsa, ale jego historia kariery nie wskazuje, by był to jego naturalny etat. Co szokujące, liderem drużyny pod względem asyst jest Julius Randle, notujący 5,8 podań na mecz, a DiVincenzo ma 4,1. Tylko te dwie postaci przekraczają barierę czterech asyst na mecz.

Spekulowano o zainteresowaniu ze strony Timberwolves transferem weterana Chrisa Paula, ale te plotki ucichły. Nawet jeśli Paul dołączyłby, jak Conley, nie jest już na etapie kariery, by stanowić znaczącą, jakościową różnicę na parkiecie. W obliczu zbliżającego się okna transferowego, Timberwolves będą musieli najprawdopodobniej poświęcić cenne aktywa, by załatać tę kluczową lukę w składzie i zapewnić Edwardsowi odpowiednie wsparcie w kreowaniu gry.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482