W NBA wrze, a najgłośniej teraz jest wokół graczy, którzy zamiast skupiać się wyłącznie na parkiecie, coraz śmielej wchodzą w świat „nowych mediów”. Fred VanVleet, rozgrywający Houston Rockets, właśnie dorzucił oliwy do ognia, publicznie krytykując nową modę na podcasty w trakcie sezonu. Czy to odwieczny konflikt ambicji sportowej z chęcią budowania własnej marki?
VanVleet: Koncentracja ważniejsza niż mikrofon po ostatnim gwizdku
Fred VanVleet, który obecnie dochodzi do siebie po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego (ACL), nie gra, ale jego głos niesie się po lidze. Niedawno w podcaście „All the Smoke” z Mattem Barnesem, VanVleet jasno zakreślił swoją filozofię dotyczącą nagrywania audycji w trakcie intensywnego sezonu NBA. Dla niego, media społecznościowe i własne platformy to drugorzędna sprawa, gdy gra toczy się na całego.
„Po prostu nie wyobrażam sobie, żebym przygotowywał się do meczu albo przechodził przez serię słabych występów i myślę sobie wtedy: 'O, teraz muszę wejść na antenę i nagrać podcast’ – powiedział VanVleet. – To nie kwestia możliwości technicznych. To kwestia chęci.”
Te słowa, choć nie wskazywały konkretnych nazwisk, uderzyły prosto w trend promowany przez takie gwiazdy jak Draymond Green. Green, zawodnik Golden State Warriors, jest znany z nagrywania odcinków swojego „The Draymond Green Show” niemal natychmiast po zakończeniu spotkań, ignorując często narastającą krytykę, że rozprasza to jego koncentrację. Podobną ambicję medialną demonstruje Paul George. VanVleet dystansuje się od tego podejścia, podkreślając, że dla niego to po prostu nie pasuje do mentalności zawodnika walczącego o najwyższe cele.
Budowanie marki kontra etos ciężkiej pracy na parkiecie
Wielu zawodników, w tym Kevin Durant, który stoi za medialną potęgą Boardroom, postrzega podcasty jako kluczowy element budowania własnego imperium medialnego – to model „Nowych Mediów”, gdzie sportowcy są właścicielami własnej narracji, a nie tylko jej przedmiotem w tradycyjnych mediach. Rozgrywający Rockets docenia ten ruch, ale stawia wyraźną granicę czasową. Zaznacza, że granica między graniem a gadaniem musi być utrzymana w trakcie rozgrywek.
Sam VanVleet prowadzi podcast „Unguarded”, ale używa go głównie poza kluczowym okresem rywalizacji, a nawet gościł w nim Kevina Duranta. Przyznaje, że lubi bezpośredni kontakt z kibicami, szczególnie w formie interakcji telefonicznych.
„Fajnie jest rozmawiać z fanami – dodał. – To, że mogę mieć dzwoniących i łączyć się z ludźmi, którzy mnie wspierają, jest świetne. Nie wiem jednak, czy chcę mieć opinię na każdy temat przez cały czas.”
Dla VanVleeta, koszykówka to przede wszystkim praca wymagająca stuprocentowego skupienia. Jego stanowisko sugeruje, że ciągła potrzeba komentowania bieżących wydarzeń i posiadania gotowej opinii na każdy temat jest nie do pogodzenia z intensywnością fizyczną i psychiczną wymaganą w NBA.
Uczciwość VanVleeta potwierdzona pochwałą dla trenera Udoki
Kontekstu dla stanowiska VanVleeta dostarcza jego opinia na temat trenera Houston Rockets, Ime Udoki. VanVleet porównał swojego szkoleniowca do legendarnego Gregga Popovicha, pod którego skrzydłami zdobywał mistrzostwa w Toronto. Mówiąc o Udoka, podkreśla jego zdolność do wymuszania dyscypliny i odpowiedzialności – wartości, które najwyraźniej przenosi na własne podejście do kariery.
„Otrzymuje on kredyt za to, że ma surową minę i wymaga odpowiedzialności od chłopaków – skomentował VanVleet. – Ale ja naprawdę nazywam go czarnym Popem. On wyszedł spod skrzydeł Popa.”
VanVleet opisuje trenera Udokę jako kogoś, kto łączy klasyczną strukturę z nowoczesnym zmysłem, będąc swoistą wersją Popovicha dostosowaną do dzisiejszej kultury. Ten szacunek dla dyscypliny i surowego podejścia potwierdza, dlaczego VanVleet stawia sprawę jasno: najpierw wygrywanie na parkiecie, a dopiero potem – być może – mikrofon. Rockets radzą sobie zaskakująco dobrze (ich bilans to 24–15 bez niego), co może tylko utwierdzać go w przekonaniu, że jego etos pracy przynosi efekty.









