Rynkiem transferowym NBA wstrząsnęły plotki, a Golden State Warriors jawią się jako jeden z najbardziej aktywnych graczy, gotowych na odważne posunięcia tuż przed zbliżającym się terminem. Czy Wojownicy, pomimo swojego statusu i legendy, rzeczywiście desperacko szukają wzmocnień, czy to tylko typowa przedświąteczna gorączka i zbieranie informacji? Przeanalizujmy, kogo mają na celowniku i dlaczego Jonathan Kuminga może być kluczem do przebudowy kadry.
Wojownicy na polowaniu: Kto jest na celowniku Steve’a Kerra?
Od momentu, gdy 15 grudnia otworzyły się „okna” transferowe, Golden State Warriors ponoć działają jak prawdziwe maszyny – agresywnie zbierają dane odnośnie dostępności zawodników. Jak donosi Brett Siegel z ClutchPoints, Warriors aktywnie rozmawiali z Brooklyn Nets, New Orleans Pelicans i Chicago Bulls. Cel? Znalezienie atletycznego skrzydłowego i solidnego wsparcia w strefie podkoszowej przed 5 lutego.
Siegel podsumował to zwięźle: „Wojownicy byli jednymi z bardziej agresywnych drużyn na rynku od początku grudnia, zbierali informacje o tym, którzy gracze są, a którzy nie są osiągalni przed terminem transferowym”. To jasno sugeruje, że front office ma poczucie pilności. Nie chodzi im o drobne korekty; potrzebują realnej siły, zwłaszcza że problemy z fałami i zbiórkami stają się coraz bardziej widoczne.
Co więcej, raport wskazuje na konkretny budżetowy próg: Warriors preferują graczy, których wynagrodzenie nie przekracza 15 milionów dolarów rocznie. Priorytetem jest wzmocnienie zbiórki i ochrona obręczy. Biorąc pod uwagę, że Curry i spółka walczą o utrzymanie się w czołówce Zachodu, nie mogą sobie pozwolić na słabość w kluczowych statystykach defensywnych.
Czy Jonathan Kuminga to karta przetargowa w wymianie Warriors?
Wszystkie ambitne plany transferowe Warriors muszą poczekać na 15 stycznia – to data, kiedy Jonathan Kuminga stanie się uprawniony do wymiany. I tu pojawia się kluczowy element układanki: według wspomnianego raportu, rozmowy z Pelicans i Bulls mogą być budowane wokół wymiany z udziałem utalentowanego, choć wciąż niedocenianego, skrzydłowego.
Niestety, dla GSW, ani Chicago, ani Nowy Orlean nie postrzegają Kumingi jako absolutnego filaru przyszłości. Jak zauważył Siegel: „Zarówno Chicago, jak i Nowy Orlean wciąż wykazują zainteresowanie Kumingą, jednak żadna z organizacji nie jest w pełni przekonana, że jest on potencjalnym budulcem na długą metę”.
To otwiera ciekawe pole manewru dla Wojowników. Kuminga ma opcję drużyny (Team Option) na sezon 2026-27. To oznacza, że drużyna, która go przejmie, może teoretycznie po prostu pozwolić mu odejść latem. Dla kogoś jak Bulls czy Pelicans, Kuminga może być więc ryzykownym zakładem, który opłaca się tylko wtedy, gdy Warriors dorzucą do transakcji aktywa w postaci wyborów w drafcie, pomagając im jednocześnie uprościć finanse. To typowa transakcja typu „zyskujemy czas, ryzykujemy talent”.
Poszukiwanie atletycznego centra, by ulżyć Draymondowi Greenowi
Wszystkie te doniesienia o aktywności Warriors idealnie pokrywają się z niedawnym raportem Chrisa Haynesa, który wymienił konkretne nazwiska na radarze GSW: Daniela Gafforda z Dallas Mavericks, Roberta Williamsa z Portland Trail Blazers oraz nic nieznaczącego dla nich Nicha Claxtona z Brooklyn Nets.
Wymienieni gracze to typowi „rim-runnerzy” – czyli atletyczni, silni środkowi, których Warriors desperacko potrzebują. Haynes na antenie “NBA on Prime” jasno przedstawił problem: „Wojownicy są kupującymi. Powiedziano mi, że szukają wzrostu i atletyzmu”.
Statystyki mówią same za siebie. Warriors są w dolnej połowie ligi pod względem zbiórek i bloków, a co gorsza, są absolutnie ostatni pod względem punktów zdobywanych w „pomalowanym”. W praktyce oznacza to, że ich ofensywa często sprowadza się do rzutów za trzy, a brakuje im realnej presji wewnętrznej. Haynes dodał, że Warriors „robią wszystko”, by pomóc Stephenowi Curry’emu, Draymondowi Greenowi i Jimmy’emu Butlerowi (choć obecność Butlera w tym kontekście jest intrygująca) w walce o play-offy.
Co najważniejsze, jest też oczywisty powód personalny. Po niedawnym starciu Draymonda Greena z trenerem Steve’em Kerr’em, pojawiły się doniesienia, że sam Green jest sfrustrowany koniecznością gry na pozycji centra. Marc J. Spears z Andscape podsumował to tak: „Słyszę, że Draymond jest trochę sfrustrowany tym, że musi kryć centra i mierzyć się z zawodnikami, którzy są od niego starsi o 40 do 50 funtów (około 18-23 kg) noc po nocy”. Znalezienie atletycznego, silnego biga to nie tylko korekta taktyczna, to ratowanie zdrowia i morale ich kluczowego, choć niestabilnego, defensora. Wzmocnienie pod koszem może być najszybszą drogą do przywrócenia Wojowników na poziom pretendenta do mistrzostwa.









