Warriors nie chcą spalić przyszłości dla Portera Jr., ale przymierzą się do Murphy’ego.

Złote Stany Wojenne tkwią w trudnym dylemacie przed ruchomym okienkiem transferowym NBA. Czy są gotowi poświęcić przyszłość za natychmiastowe wzmocnienia, czy może zachowają karty dla prawdziwego supergwiazdora? To starcie ambicji z realizmem, a na pierwszy ogień idzie Michael Porter Jr. z Brooklynu.

Wojna cenowa o Portera Jr.: Brooklyn chce fortuny, Warriors negocjują

Golden State Warriors, jak donoszą liczne źródła, nie zamierzają biernie przyglądać się zbliżającemu się deadline’owi transferowemu. Chęć wzmocnienia składu, by jeszcze raz zaatakować mistrzostwo, jest widoczna, ale mistrzowie z Chase Center mają twardą granicę, jeśli chodzi o oddawanie przyszłych aktywów. I właśnie tutaj dochodzimy do sedna sporu z Brooklyn Nets dotyczącego Michaela Portera Jr.

Nets, bazując na fantastycznym ofensywnym sezonie Portera Jr. – aktualnie lidera ich ataku – wystawili bardzo wysoki rachunek. Mówimy o żądaniu dwóch wyborów pierwszej rundy draftu. Taka wycena wyraźnie ostudziła zapał Wojowników. Jak relacjonował Brett Siegel z ClutchPoints:

„Michael Porter Jr., Trey Murphy III i Herb Jones to obecnie trzej główni celownicy Warriors. Wycena Portera jest jednak najbardziej sporna. Chociaż Warriors byliby skłonni oddać dwa wybory pierwszej rundy za Murphy’ego, Golden State jest świadome potrzeby zachowania aktywów draftu w przyszłości. Wczesne sygnały z obozu Warriors wskazują, że nie chcą oddać więcej niż jednego wyboru pierwszej rundy za Portera, zwłaszcza, że taki ruch musiałby obejmować wymianę Jonathana Kumingi i Mosesa Moody’ego.”

Co ciekawe, ta różnica w podejściu jest kluczowa. O ile Golden State jest otwarte na transakcję z udziałem Moody’ego przed deadline’em, a nawet rozważało schemat z Kumingą, Moody’m i Buddy Hieldem plus wybór pierwszej rundy – to koniec ich hojności w kontekście Portera Jr. Evan Sidery z Forbes potwierdził stanowczość Nets:

„W trwających dyskusjach transferowych dotyczących Michaela Portera Jr., panuje przekonanie, że Nets oczekują dwóch wyborów pierwszej rundy z lat 2026 i 2028 od Warriors.”

Na ten moment, ta przepaść między oczekiwaniami a ofertą pozostaje nie do zasypania.

Dlaczego Murphy wydaje się droższy, niż jest warty? Struktura potrzeb Warriors

Można by pomyśleć, że Porter Jr., ze swoimi statystykami (25,9 punktu, 7,5 zbiórki, ponad 40% za trzy), powinien być priorytetem. Jednak liga sugeruje, że Warriors postrzegają Treya Murphy’ego III z New Orleans Pelicans jako bardziej kompletnego i, co ważniejsze, trwalszego gracza w kontekście play-offów.

Murphy oferuje statystyki bliskie kariery (21,9 punktu, 6,2 zbiórki, 3,5 asysty, 1,6 przechwytu), ale jego prawdziwa wartość leży gdzie indziej. Mamy tu do czynienia z elitarną obroną perymetrów, wszechstronnością pozycyjną i drugorzędnym kreowaniem gry – atrybutami, które pasują do systemu Steve’a Kerra i wymagań fazy pucharowej znacznie lepiej. W zasadzie, Murphy ucieleśnia hybrydowy profil skrzydłowego typu „two-way”, którego Golden State kiedyś spodziewało się zobaczyć w rozwoju Jonathana Kumingi.

Krótko mówiąc: sufit ofensywny Portera Jr. jest wyższy, ale bezpieczny próg dwukierunkowej gry Murphy’ego (bezpieczeństwo na parkiecie) jest wart więcej dla obecnej struktury Warriors. To dlatego raporty sugerują, że są bardziej skłonni do dołączenia dwóch wyborów pierwszej rundy do oferty za Murphy’ego niż za Portera. To klasyczny wybór między fajerwerkami a solidnym fundamentem.

Pelicans bronią swoich skarbów i pilnują zasobów dla supergwiazd

Oczywiście, pojawia się problem: New Orleans Pelicans absolutnie nie mają obowiązku wymieniać ani Murphy’ego, ani Herba Jonesa. Obaj zawodnicy mają kontrakty, które są nie tylko korzystne finansowo, ale i idealnie wpasowują się w nowoczesny koszykarski schemat play-off. Marc Stein w grudniu donosił, że Pelicans celowo ustawili cenę zaporową:

„Wycena, która mogłaby przekonać New Orleans do rozstania się z Murphym lub Jonesem – oboma skrzydłowymi, którzy oprócz swoich wysoce pożądanych umiejętności posiadają korzystne kontrakty – jest celowo bardzo wysoka i ma na celu zniechęcanie do pytań.”

Ta polityka nie uległa zmianie. Choć Warriors monitorują sytuację, Pelicans nie zamierzają oddać kluczowych elementów bez otrzymania w zamian prawdziwego majątku.

Co do Warriors, technicznie mają do dyspozycji cztery wybory pierwszej rundy, ale powszechna jest opinia, że zarząd nie chce wydać całego tego arsenału, chyba że na absolutnie zmieniającego oblicze ligi superstara – często w teorii wymienianym jako Giannis Antetokounmpo. Ta powściągliwość ma sens. Warriors są obecnie „underdogs”, a szanse na tytuł wynoszą około +3500. Nawet dodanie Murphy’ego czy Portera Jr. może ich ulepszyć, ale nie przeniesie ich do elitarnego kręgu mistrzowskiego. Dlatego deadline traktują nie jako desperacki rzut, ale jako przemyślaną optymalizację okna mistrzowskiego Stephena Curry’ego. Polują na ulepszenia, ale nie poprzez spalanie przyszłości. A dopóki cena nie zrówna się z tą filozofią, Golden State wydaje się zadowolone z czekania.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 338

Leave A Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *