Zaledwie wczoraj Donovan Atwell nie znalazł swojego miejsca w drafcie NBA 2026, a dziś już ma nowy dom w Zatoce! Czyżby Wojownicy z Golden State znów zagrali w loterii z wolnymi agentami, znajdując ukryty skarb? Ten strzelec z Teksasu ma liczby, które zapowiadają fajerwerki, a to może być klucz do odrodzenia legendy Dubs.
Nieoczekiwany Hiob w Golden State: Dlaczego Atwell nie został wybrany?
Środa wieczorem okazała się gorzką pigułką dla Donovana Atwella, który nie usłyszał swojego nazwiska wyczytanego podczas ceremonii draftu NBA 2026. To zaskakujący obrót spraw, biorąc pod uwagę jego statystyki z ostatniego sezonu w barwach Texas Tech. Najlepszy strzelec w składzie Raiders notował średnio 13,5 punktu, 3,2 zbiórki i 1,2 przechwytu, a jego skuteczność za trzy punkty (niesamowite 45,8% przy 46,3% z gry) aspiruje do miana elitarnych. Jak to się dzieje, że gracz z tak imponującą celnością ląduje poza draftem? Odpowiedź często leży w analizie skautów, którzy widzą nie tylko celny rzut, ale i kompletność gry, aspekty defensywne lub atletyzm, których może brakować. Niemniej jednak, dla drużyn potrzebujących natychmiastowego zastrzyku „splash,” Atwell to czysta benzyna.
Wojownicy z Golden State i umowa Exhibit-10: Po co im kolejny „snajper”?
Paradoksalnie, bo wydawałoby się, że po katastrofalnym sezonie, w którym Warriors ominęli play-offy po porażce w turnieju play-in z Phoenix Suns, oczekuje się wzmocnień na gwiazdorskim poziomie, to właśnie klub ze stanu Kalifornia podjął szybkie działania. Dushawn London z 247Sports doniósł, że Golden State Warriors natychmiast po drafcie podpisali z Atwellem umowę typu Exhibit-10. To ciekawe posunięcie ze strony ekipy, która nadal opiera swój rdzeń na weteranach pokroju Stephena Curry’ego, Draymonda Greena i, co ciekawe, Jimmy’ego Butlera (pomimo doniesień o braku zainteresowania Lonzo Ballem, skład to wciąż mieszanka doświadczenia i potencjału).
Co oznacza kontrakt Exhibit-10? Jest to elastyczna umowa, która zazwyczaj służy do zaproszenia zawodnika na obóz treningowy (training camp) lub do rozwoju w G League, często z opcją konwersji na pełny kontrakt po spełnieniu określonych warunków. Dla Warriors, znanych z kultu strzelectwa, to swoista „ubezpieczalnia” na wypadek, gdyby ich młodszemu trzonowi brakowało rzutowej precyzji w preseason.
Jeden z analityków na platformie X, @acfilmroom, natychmiast podchwycił temat:
„Golden State Warriors dostają SNIPERA w Donovanu Atwellu. Trafiał 46% za trzy w zeszłym sezonie w Texas Tech. Karierowo to 41,5% z dystansu w college’u. Kolejny elitarny strzelec przybywa do Bay Area.”
To jasno pokazuje, że środowisko koszykarskie dostrzega największy atut zawodnika – twarde rzuty.
Statystyki, które mówią głośniej niż decyzje draftu: Czy Atwell to prawdziwy diament?
Prześledźmy dane, które sprawiają, że podpisanie umowy z Atwellem jest dla Warriors tak kuszące. W Teksasie pokazał, że potrafi nie tylko rzucać, ale i robić to pod presją. Jego efektywność 45,8% z dystansu w ostatnim roku akademickim to wynik klasyfikujący go w ścisłej czołówce NCAA. Warto pamiętać, że to nie był jednorazowy wyskok; w ciągu 128 meczów w swojej karierze uniwersyteckiej (wliczając trzy sezony w UNC Greensboro), utrzymał solidne 41,5% celności za trzy.
@vincewolfram15 na X ujął to tak:
„Obrońca Texas Tech Donovan Atwell podpisał kontrakt Exhibit-10 z Golden State Warriors, jak informują źródła. Prawdopodobnie najlepszy czysty rzut z dystansu w drafcie, Atwell notował 45,8% za trzy, mając średnio 13,5 punktu na mecz i 3,2 zbiórki.”
Określenie „najlepszy czysty strzelec” (best pure shooter) to potężny komplement w erze, gdzie przestrzeń na parkiecie jest walutą cenniejszą niż złoto. Drużyny takie jak Warriors, opierające swoją filozofię na rzucie (jeśli Curry i spółka nadal są w stanie generować tę moc), zawsze będą poszukiwać kogoś, kto może trafić w otwartych sytuacjach, które powstają dzięki ruchom gwiazd. Nawet jeśli Atwell nie jest gotowy na regularną rotację już teraz, jego umiejętność izolowania obrony rzutem jest nie do przecenienia podczas intensywnych treningów przedsezonowych. Wielu ekspertów sugeruje, że jego forma z Teksasu (gdzie w pewnym momencie sezonu prezentował się fenomenalnie) sprawia, że niepowodzenie w drafcie było bardziej błędem popełnionym przez inne zespoły, niż jego winą.









