Golden State Warriors, zespół znany z budowania dynastii, stoi u progu decydującego okresu. Choć wciąż mierzą się z dziedzictwem Curry’ego, dysponują zaskakująco mocnym arsenałem aktywów, by dokonać znaczących roszad kadrowych. Czy organizacja z San Francisco postawi na wymianę za supergwiazdę, czy może zdecyduje się na ostrożne budowanie młodej siły?
Wojownicy w ogniu plotek: Jakie karty leżą na stole przed offseasonem?
Golden State Warriors, pod wodzą generalnego menadżera Mike’a Dunleavy’ego Jr., wydają się być w komfortowej pozycji, by dążyć do fundamentalnych ulepszeń składu, gdy tylko otworzy się rynek transferowy. To, co wyróżnia ich na tle innych pretendentów, to zgromadzone aktywa draftowe. Jak sam Dunleavy podkreślał, organizacja kontroluje cztery wybory w pierwszej rundzie i liczne wymiany praw do wyboru zawodników na przestrzeni najbliższych siedmiu lat. To kopalnia złota dla każdego GM-a szukającego paliwa do dużych transakcji.
Co ciekawe, analitycy tacy jak Bobby Marks z ESPN zwracają uwagę nie tylko na przyszłe wybory, ale także na obecny personel podpisany na rozsądnych warunkach. Salaria Mosesa Moody’ego i Brandina Podziemskiego, łącznie opiewające na około osiemnaście milionów dolarów, mogą stanowić atrakcyjny „pakiet kontraktów” w potencjalnych wymianach. Nie można też zapomnieć o Kristapsie Porzingisie – choć jego rola będzie zależna od jego zgody, scenariusz sign-and-trade z jego udziałem jest niewykluczony.
Kapitał ten, choć oczywisty, otwiera dwie skrajnie różne ścieżki. Z jednej strony, Warriors mogliby rzucić wszystko na jedną kartę, próbując włączyć się do wyścigu po absolutną supergwiazdę, być może nawet rozważając mityczny transfer Giannisa Antetokounmpo. Z drugiej strony, równie sensownym ruchem, biorąc pod uwagę ich filozofię, jest inwestycja w młody, kontrolowany kosztowo talent, który ma szansę ewoluować w systemie u boku weteranów.
Czy Warriors celują w dynamit z Alabamy? Nowe nazwisko na radzie draftu
Wielu ekspertów zastanawia się, czy Warriors, zamiast iść na całość w wymianie, zdecydują się na wybór prospekta obdarzonego ogromnym potencjałem. W lutym analityk Bleacher Report, Jonathan Wasserman, w swojej symulacji mock draftu umieścił ich z 15. wyborem na – uwaga – Labaronie Philonie Jr., rozgrywającym z Uniwersytetu Alabama.
Philon to gracz, który zaliczył spektakularny przeskok formy. Po solidnym pierwszym roku, gdzie notował 10,6 punktu i 3,8 asysty, w obecnym sezonie (w momencie pisania artykułu) rozkwitł, stając się jednym z najefektywniejszych strzelców w koszykówce uniwersyteckiej. Mierząc się z najlepszymi, 20-letni Philon notuje fantastyczne 22,0 punkty na mecz, co plasuje go w czołówce krajowej statystyki. Co więcej, jego efektywność jest druzgocąca: 51,1% celności z gry i imponujące 40,3% za trzy punkty przy wysokiej próbie (5,8 za trzy). Do tego dokłada 3,4 zbiórki, 4,8 asysty i 1,2 przechwytu. Występ w pierwszej rundzie turnieju March Madness, gdzie eksplodował, zdobywając 29 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst przeciwko Hofstrze, tylko umocnił pozycję jako pewnego kandydata do loterii draftowej.
Wasserman zauważa kluczową zmianę w ocenie prospekta: „Konsekwencja i poprawa rzutów pomogły przekonać skautów do kupienia tego przełomu Philona i jego perspektyw w NBA. Trafia ponad dwa rzuty za trzy na mecz, wykańcza akcje pod koszem z lepszą techniką i wykorzystuje swój charakterystyczny drybling i kontrolę przy rzutach z półdystansu.” Choć dodaje, że będzie preferowany przez drużyny potrzebujące „młodszego rozgrywającego, który jest bardziej naturalnym kreatorem gry”, to właśnie ta wszechstronność może być siłą zbawczą dla Warriors.
Czy Philon Jr. jest idealnym uzupełnieniem dla ery post-Curry’ego?
I tu dochodzimy do sedna, dlaczego ten dynamiczny strzelec mógłby stać się idealnym wyborem dla organizacji, która nie chce nagle popaść w marazm po odejściu jej największej legendy. Jeremy Woo z ESPN, oceniając Philona, stwierdza: „Philon jest jednym z najbardziej zwinnych strzelców w tej klasie. Wykazał ogólne postępy w tym sezonie, utrzymując się w pierwszej rundzie i oferując umiejętności kreowania rzutów jako ball-handler.”
Jednak Woo ma pewne zastrzeżenia, które dla Warriors mogą okazać się zbawienne: „Bez czołowej siły fizycznej czy eksplozywności na swojej pozycji, jest lepiej postrzegany jako combo guard, który może dać drużynie dodatkowy cios z ławki, a nie jako pełnoprawny rozgrywający na stałe.”
I to jest właśnie idealne dopasowanie do ekosystemu Golden State. W systemie, gdzie Stephen Curry wciąż dyktuje tempo i rozkłada obronę, Philon nie musiałby od pierwszego dnia brać na siebie ciężaru kreowania gry dla całego ataku. Zamiast tego, mógłby błyszczeć jako dynamiczny strzelec spoza zasłony i wtórny kreator, stopniowo rozwijając swoje umiejętności w kontrolowanym środowisku. Dla Warriors, którzy balansują między przetrwaniem w walce o mistrzostwo teraz a planowaniem przyszłości, pozyskanie takiego gracza z draftu, który może natychmiast dodać ofensywnej mocy z ławki, wydaje się ruchem o podwójnej wartości – natychmiastowej i strategicznej.









