Golden State Warriors, mimo niestabilnej formy w NBA, intensywnie przygląda się swojemu zapleczu w G League, gdzie rozgrywają się naprawdę intrygujące historie. Podczas gdy debiutant Deivon Smith błyszczy serią znakomitych występów, a transfer Nate’a Williamsa na kontrakt typu two-way zaczął wyglądać na strzał w dziesiątkę, na scenę powraca postać, która może być zarówno kluczem do sukcesu, jak i źródłem frustracji – Charles Bassey. Czy Warriors zdołają utrzymać swojego weterana, czy znów zobaczą, jak inny zespół kradnie im gotowy produkt z Santa Cruz?
Powrót Bassey’ego: Czy G League to tylko przystanek dla „Wojowników”?
Golden State Warriors, choć mierzą się z wyzwaniami na najwyższym szczeblu, konsekwentnie monitorują rozwój talentów w Santa Cruz Warriors. W grudniu 2023 roku do składu cicho dołączył doświadczony centr Charles Bassey, znacząco wzmacniając strefę podkoszową. Bassey, mimo niekonsekwentnego sezonu na parkietach NBA, wnosił do G League sprawdzoną jakość, ale jego pobyt w Kalifornii został brutalnie przerwany. Był niczym krótki, ale efektowny epizod – Philadelphia 76ers wchłonęła go dwukrotnie na kontraktach 10-dniowych, wykorzystując jego dyspozycję. Teraz, gdy jego krótkoterminowe umowy w Philly wygasły, Bassey formalnie powrócił do organizacji Warriors, lecz jego długoterminowa sytuacja pozostaje niepewna.
Santa Cruz przejęło prawa do jego powrotu w wymianie z Delaware Blue Coats, co pozwoliło mu wrócić do systemu Warriors. A Bassey, jakby chciał udowodnić, co stracili, niemal od razu zaczął dominować. We wtorkowym meczu przeciwko Rip City Remix dostarczył imponujące liczby: 24 punkty, 10 zbiórek, dwie asysty, dwa przechwyty i jeden blok w 33 minuty, trafiając 11 z 18 rzutów z gry. To nie był jednorazowy przebłysk. Pięć dni później, w minimalnie przegranym spotkaniu 130-126 z San Diego Clippers, Bassey ponownie zanotował 24 punkty, choć tym razem na nieco niższej skuteczności (9/20), dorzucając do tego dwie celne „trójki”. Co jednak najważniejsze, absolutnie zdominował deskę, zbierając 18 piłek, w tym siedem ofensywnych, solidnie pracując też w defensywie (jeden asysta, jeden przechwyt, dwa bloki). Jak donoszą statystyki pomeczowe, w tym samym spotkaniu Nate Williams notował 26 punktów, a Deivon Smith wnosił stabilność z ławki, notując 14 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst.
Kontraktowa pułapka długa cieniem nad przyszłością Bassey’ego
Statystyki Bassey’ego w Santa Cruz są po prostu imponujące. Po 12 meczach notuje średnio 19,5 punktu, 11,2 zbiórki i 2,1 bloku, przy skuteczności rzutów z gry wynoszącej aż 57,8% i co zaskakujące w przypadku wysokiego gracza – 35,7% za trzy. Nawet jego krótki mikro-popas w Filadelfii potwierdził jego realną wartość na poziomie G League; w trzech występach dla Blue Coats notował 21 punktów, 15,3 zbiórki, 1,6 przechwytu i 1,6 bloku, poprawiając skuteczność do 62,5% z gry, trafiając 5 z 9 prób z dystansu. Czy to nie sygnał, że ten facet poprawił swój rzut na poziomie, który już dawno przestaje wystarczać dla G League?
Weteran ten wnosi nieoceniony bagaż doświadczenia. Od momentu wejścia do ligi jako wybór drugiej rundy w 2021 roku, zanotował aż 116 występów w NBA, w tym trzyletni epizod z San Antonio Spurs. Ta rutyna jest towarem deficytowym wśród graczy podkoszowych w lidze juniorskiej. Eksperci często podkreślają, że takie doświadczenie daje zupełnie inny poziom gotowości na parkiecie.
I tu dochodzimy do sedna problemu – sytuacji kontraktowej. Mimo fenomenalnej formy i doświadczenia, Bassey wciąż operuje na standardowym kontrakcie G League. Dlaczego to jest problemem? Ponieważ zgodnie z regulacjami, nie kwalifikuje się już do kontraktu typu two-way. Oznacza to, że nie jest związany z Golden State i każda ekipa NBA może podpisać z nim kontrakt natychmiast, bez konieczności płacenia rekompensaty Warriors.
Philadelphia udowodniła, jak szybko inne front office potrafią reagować na gorący towar. Utrzymująca się dominacja Bassey’ego pod koszem z pewnością przyciągnie uwagę innych dyrektorów generalnych poszukujących niezawodnego wzmocnienia pod obręcz. Im bliżej końca sezonu, tym większe pojawiają się okazje dla graczy G League, którzy prezentują taką dyspozycję. Biorąc pod uwagę jego obecną formę, Bassey wydaje się być na prostej drodze do kolejnego „call-upu”, wystawiając Golden State Warriors na realne ryzyko utraty jednego ze swoich najbardziej efektywnych „rozwijających się” zawodników. Jeżeli Warriors go nie zabezpieczą, mogą znów obserwować, jak inny zespół korzysta z ich inwestycji.









