Sezon dla Golden State Warriors wisi na włosku, a cała nadzieja ponownie skupia się na ramionach Stephena Curry’ego, który w Play-In pokazał, że nie zamierza oddać tego, co uważa za swoje! Po zaciętym boju z Los Angeles Clippers, GSW zapewnia sobie pojedynek o życie z Phoenix Suns. Czy weterani znów podniosą dzwon, czy ta podróż zakończy się w Arizonie?
Curry i weterani vs. Słońce: Mecz o wszystko w Play-In
Golden State Warriors weszli do turnieju Play-In jako dziesiąty zespół Konferencji Zachodniej, mierząc się z rozpędzonymi Los Angeles Clippers. Choć Clippers, po trudnym początku sezonu, złapali fantastyczną serię w drugiej połowie rozgrywek, Warriors udowodnili, że w decydujących momentach mają w sobie coś nieuchwytnego. „Wojownicy” wygrali to starcie wynikiem 126-121, posyłając LA na definitywne wakacje.
Kluczową postacią tego zwycięstwa był oczywiście Stephen Curry. Jego występ można określić jako „vintage” – zdobył 35 punktów, trafiając 12 z 23 rzutów z gry, w tym siedem trójek. Wspierał go dynamicznie Kristaps Porzingis, notując 20 punktów przy efektywności 8/12 z gry w zaledwie 28 minut. To było symboliczne zwycięstwo dla ekipy; pokonali faworyzowanych Clippers i teraz patrzą prosto w oczy Phoenix Suns.
Z drugiej strony, Suns zaliczyli bolesną wpadkę, przegrywając wcześniej z Portland Trail Blazers, mimo że Blazers mieli niskie oczekiwania na ten sezon, a teraz zajmują siódme miejsce i meldują się w fazie play-off. Dla Warriors to jest szansa na zrehabilitowanie się za cały ten nieudany sezon, który obiecywał więcej, a przyniósł walkę o utrzymanie się w elicie.
Gwintowanie składu: Kto wybiegnie przeciwko Słońcu?
Decyzja kadrowa na piątkowy wieczór w Phoenix jest kluczowa. Warriors nie zamierzają kombinować – rzucą w bój sprawdzoną armię. Piątka, która ma dać im bilet do prawdziwych playoffów, to: Stephen Curry, Brandin Podziemski, Gui Santos, Draymond Green oraz Kristaps Porzingis.
Po raz kolejny, ciężar ofensywy spoczywa na barkach Curry’ego. Niezależnie od tego, że 37-letni weteran opuścił znaczną część sezonu z powodu kontuzji kolana, z którą wciąż się zmaga, wydaje się, że jego motywacja do uratowania tego sezonu dla kolegów i dla siebie jest ogromna. Statystyki mówią jasno: w 43 meczach Curry notował przeciętnie 26,6 punktu na 46,8% skuteczności z gry, dokładając do tego 39,3% celnych rzutów za trzy punkty. To jest wciąż elita ligi, ale czy wystarczy, by przełamać Suns wyjazdowym meczem?
Znak zapytawczy wisi również nad tym, czy Draymond Green utrzyma intensywność, jaką zaprezentował w defensywie przeciwko Clippers. Ten 36-letni skrzydłowy musi być kotwicą po stronie obrony przeciwko rozpędzonej maszynie Phoenix. Jest to mentalny pojedynek, a Green zawsze dostarcza emocji, zarówno pozytywnych, jak i – cóż, kontrowersyjnych.
Czy historia regularnego sezonu ma znaczenie tu i teraz?
Kiedy Warriors mierzyli się z Suns czterokrotnie w sezonie zasadniczym, bilans był korzystny dla Złotych Stanów – 3-1. Jedyna porażka, minimalna, bo tylko jednym punktem, miała miejsce 18 grudnia. Jednak to są statystyki z czasów, gdy stawki były inne. Play-In to totalnie inna dyscyplina sportu – to jest walka o byt, gdzie każda pomyłka jest karana natychmiastową eliminacją.
Starcie obu drużyn zaplanowano w Arizonie na godzinę 10 PM czasu wschodniego (ET). Dla Warriors każdy punkt będzie na wagę złota, a dla Suns to szansa, by udowodnić, że zasłużyli na wyższą pozycję i zneutralizować zagrożenie ze strony dynastii, która od lat zmusza fanów do drżenia serca. Czy GSW udowodni, że doświadczenie w starciu z młodością i impetem potrafi wywrócić koszykarskie tabele? To jest pytanie, na które poznamy odpowiedź już wkrótce.









