Golden State Warriors znowu w tarapatach, a seria kontuzji nie odpuszcza! Czy drużyna Doca Riversa jest na straconej pozycji, kiedy kluczowi gracze, tacy jak Draymond Green, balansują na krawędzi wykluczenia? Zobaczmy, jak wyglądał fatalny maraton z Detroit i co czeka Wojowników przed starciem z Atlantą Hawks.
Draymond Green i inni – kadrowa saga Golden State
Golden State Warriors utknęli w naprawdę trudnym położeniu. Przed sobotnim meczem przeciwko Atlanta Hawks, ekipa ta musi zmierzyć się ponownymi problemami kadrowymi. Wszystko to sprowadza się do feralnego back-to-back, rozpoczętego porażką na wyjeździe z Detroit Pistons. To właśnie w Michigan zaczęły się kolejne kłopoty zdrowotne, które potęgują wrażenie, że ten sezon to dla Warriors pasmo rozczarowań.
W piątkowej porażce Warriors najwięcej walczył Brandin Podziemski. W ciągu 30 minut na parkiecie zanotował 15 punktów, trafiając 4/10 z gry i 5/6 z rzutów wolnych – solidna postawa, ale niewystarczająca. Tuż za nim plasował się De’Anthony Melton, który w 23 minuty zdobył 14 punktów, notując 5/14 z gry. Niestety, ta część statystyk blednie w obliczu kolejnych urazów.
Weteran, jakim jest Draymond Green, zagrał zaledwie 22 minuty i nie błyszczał efektywnością. Jego gra została niespodziewanie skrócona, co natychmiast postawiło go pod znakiem zapytania na sobotni mecz z Hawks. Co gorsza, Kristaps Porzingis po zaledwie 11 minutach musiał opuścić parkiet z powodu kontuzji pleców i sam dawał do zrozumienia, że jego udział w kolejnej potyczce jest wysoce prawdopodobny. W kontekście walki o Play-In, każda absencja staje się dramatem.
Oficjalnie: Skład Warriors na Atlantę – Green gra, Porzingis nie!
Wiemy już, kto wybiegnie na parkiet przeciwko drużynie z Georgii. Warriors ogłosili skład startowy, a decyzja dotycząca Draymonda Greena, mimo obaw po urazie pleców, okazała się pozytywna.
„Warriors rozpoczną mecz przeciwko Hawks w składzie: Brandin Podziemski, De’Anthony Melton, Gui Santos, Draymond Green oraz Quinten Post.”
Na liście skreślonych, oznaczonych jako „kwestionowani” (questionable), widniało pięć nazwisk, co świadczy o skali problemów. Draymond Green, pomimo monitorowania urazu dolnej części pleców, który kosztował go absencję w meczach z Minnesota Timberwolves i New York Knicks, ostatecznie otrzymał zielone światło. Green zagrał w trzech ostatnich spotkaniach, ale jego efektywność pozostaje pod baczną obserwacją sztabu medycznego.
De’Anthony Melton również boryka się z problemami, zarządzając kontuzją kolana. Melton notuje w tym sezonie solidne 13,2 punktu i 2,3 zbiórki w 39 meczach. Wśród niepewnych byli także Quinten Post, Malevy Leons i Gary Payton II. Na szczęście dla Riversa, gracze Post, Leons, Melton i Green zostali ostatecznie dopuszczeni do gry. Absencja Porzingisa jest jednak gwoździem do trumny, jeśli chodzi o opcje pod koszem.
Jak wyglądała spirala problemów Warriors w tym sezonie?
Zanim w klubie pojawiły się pierwsze poważne wstrząsy, jak chociażby saga z utratą Jimmy’ego Butlera – o ile to można nazwać „pierwszym dominiem” – drużyna i tak czuła się co najwyżej przeciętna. Wchodząc w sezon 2025-2026 z aspiracjami mistrzowskimi, status ten szybko stał się kompletną fantazją.
Kiedy do listy nieszczęść dołączyła kontuzja Stephena Curry’ego, która wyklucza go z gry od 30 stycznia, sytuacja wykrystalizowała się jako kryzys. Statystyki są brutalne: z Currym na parkiecie Warriors wygrywali 59,0% spotkań, natomiast bez niego w składzie ten wskaźnik spada do żałosnych 32,3%. To pokazuje, jak kluczowy jest ten były MVP dla całego systemu.
Oprócz Butlera, Curry’ego oraz graczy, którzy zmagali się z marginalnymi urazami w ostatnim czasie, Warriors muszą radzić sobie także bez Ala Horforda, Mosesa Moody’ego i Setha Curry’ego. W efekcie, Warriors zajmują obecnie dziesiąte miejsce w Konferencji Zachodniej z bilansem 33-37. Wygrywając zaledwie dwa z dziesięciu ostatnich meczów, jasne jest, że droga do fazy pucharowej wiedzie wyłącznie przez szaleństw Play-In Tournament. Ten stan rzeczy jest nie do pomyślenia dla organizacji kalibru Golden State.









