Właściciel Suns przypomina Simmonsowi o nietrafionej prognozie.

Właściciel Phoenix Suns, Mat Ishbia, najwyraźniej nie zapomniał głośnych prognoz sprzed sezonu, które skazywały jego drużynę na niebyt w NBA. Kiedy bukmacherzy i eksperci ustawiali Suns w dolnej połowie Zachodniej Konferencji, Ishbia z pewnością notował te opinie. Dziś, z wynikiem tuż przed przerwa na All-Star Game, gubernator Suns publicznie wyznaczył cel i upomniał tych, którzy w jego zespół nie wierzyli.

Czy Suns udowadniają, że eksperci się mylą? Rachunek za niedowierzanie

Na początku sezonu 2025/26 Phoenix Suns spotkali się z falą sceptycyzmu. Linia over/under na liczbę zwycięstw została ustawiona na poziomie zaledwie 30,5, co wskazywało na sezon w dolnej części stawki w gorącej Konferencji Zachodniej. Tymczasem, wchodząc w przerwę All-Star, Suns legitymują się bilansem 32 zwycięstw przy 23 porażkach, co stawia go zaledwie jeden mecz za szóstym, gwarantującym udział w fazie posezonowej miejscu, zajmowanym przez Los Angeles Lakers. Ta dysproporcja między oczekiwaniami a rzeczywistością dała Ishbii doskonały pretekst do publicznego wywierania presji.

Gubernator Suns wykorzystał platformę X (dawny Twitter), by wbić szpilę Billowi Simmonsowi z The Ringer, znanemu z odważnych, czasem kontrowersyjnych analiz. Ishbia napisał:

„32 zwycięstwa Suns, a wszystko to przed przerwą All-Star… myślę, że to stawia nas powyżej waszej prognozy na sezon/zakładu na mniej niż 31,5 zwycięstwa, @BillSimmons! 👀 Zwykle macie świetną treść i dobre rzeczy do roboty… dziękuję za wszystko, co robicie. Ale miejcie też oko na Suns, jak wam mówiłem… mamy dziś w Phoenix inną kulturę i inny zespół. Wciąż mamy długą drogę do przebycia, ale ciężko pracujemy, by tam dotrzeć. Go Suns!”

To jest kwintesencja nowoczesnego zarządzania sportem: zawodnik (czytaj: właściciel) bierze udział w wojnie psychologicznej i wykorzystuje każdą statystykę, by wzmocnić narrację o podnoszeniu się z kolan. Ishbia wyraźnie komunikuje, że kultura w Phoenix uległa zmianie.

Od rozczarowania do rywalizacji: Fenomen przemiany Suns

Tegoroczna metamorfoza Suns jest zaskakująca, zwłaszcza w kontekście zeszłego sezonu. Drużyna, która w 2024/25 roku posiadała trójkę supergwiazd ofensywnych – Kevina Duranta i Bradleya Beala obok Devina Bookera – zakończyła rozgrywki z wynikiem 36-46. Mimo ogromnego potencjału w ataku, Suns byli 14. siłą ofensywną ligi i zabrakło im rytmu, by awansować nawet do turnieju play-in. Co gorsza, ich obrona, sklasyfikowana na 27. miejscu, czyniła ich drużyną podatną na kontrataki i pozbawioną twardości.

Zmiany, które zaszły latem, były radykalne i ukierunkowane właśnie na te słabości. Suns postawili na defensywnych specjalistów, pozyskując takich graczy jak Dillon Brooks oraz Mark Williams. Co równie istotne, młodsi zawodnicy, jak Collin Gillespie i Jordan Goodwin, dostali większą odpowiedzialność. Nie można także ignorować zmiany na ławce trenerskiej: przejście z Mike’a Budenholzera na Jordana Otta przyniosło natychmiastowy efekt. Widać, że nowy system – oparty na intensywności i zaangażowaniu od pierwszego gwizdka – działa.

Wojna na słowa: Jak Simmons odpowiedział na zaczepkę Ishbii

Choć Ishbia miał powody do satysfakcji, Bill Simmons nie pozostał dłużny i szybko wszedł w angażującą polemikę. Simmons postanowił przypomnieć Ishbii o jego własnym, spektakularnym niepowodzeniu sprzed roku, kiedy to Suns z Budenholzerem byli faworytami.

Simmons odpowiedział na tweeta Ishbii, celnie punktując:

„Dla jasności – obstawiałem w zeszłym sezonie, że Suns wygrają ponad 50 meczów i nigdy nie usłyszałem od ciebie ani słowa, kiedy skończyli 36-46. Więc pomyliłem się dwa razy,” napisał Simmons.

Ta wymiana zdań doskonale oddaje polaryzację opinii na temat Suns. Tymczasem, na boisku, bilans 32-23 został nadszarpnięty podczas ostatniego meczu przed przerwą, kiedy to Suns ulegli rewelacyjnym Oklahoma City Thunder (ówczesnym mistrzom NBA) 109-136. Po All-Star break czeka ich starcie z San Antonio Spurs.

Niemniej jednak, Suns już teraz zarysowali nowy standard. Nawet jeśli 50 zwycięstw nie zagwarantuje im miejsca w play-offach (co świadczy o sile Zachodu), to Ishbia i firma zbudowali fundament. Największe zasługi za tę transformację przypisuje się Dillonowi Brooksowi. Nawet trener Jordan Ott podkreśla jego wpływ:

„Pracowałem z niektórymi zawodnikami, którzy pokazują pełne zaangażowanie tylko podczas meczów – kontynuował Ott za pośrednictwem NBA.com. – Ale on wnosi to każdego dnia na treningach i myślę, że pociągnął za sobą kilka osób. Niektórzy gracze, których bym się nie spodziewał, trenują z taką intensywnością każdego dnia. On podnosi poziom każdego.”

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483