Wojownicy Golden State kartą przetargową w grze o wagę dla agentów zawodników?

W świecie NBA szaleństwo transferowe osiągnęło punkt wrzenia, a plotki o rzekomym przejściu Anthony’ego Davisa i LeBrona Jamesa do Golden State Warriors brzmią jak scenariusz z najlepszego filmu akcji. Jednak im głębiej kopaliśmy w te rewelacje, tym bardziej zaczęły one przypominać skomplikowaną grę pozorów, w której Warriors mogą być jedynie pionkami. Czy to realne plany ligi, czy mistrzowska zagrywka agentów, by podbić wartość swoich klientów?

Dlaczego matematyka się nie zgadzała: Porzingis pogrzebał marzenia o „Wielkiej Trójce”?

Od samego początku koncepcja, zgodnie z którą Golden State Warriors mieliby przeprowadzić serię oszałamiających ruchów, by ściągnąć do Bay Area jednocześnie LeBrona Jamesa i Anthony’ego Davisa, wydawała się obarczona fundamentalnym problemem: rachunki stanki – i to dosłownie. To, co robiono – nie tylko w obozie Warriors, ale także w Lakers i Wizards – nie wydawało się pasować do wizji natychmiastowych, trzęsących ligą manewrów.

Podczas gdy media z zapartym tchem donosiły, że Warriors są gotowi wymienić Davisa z Wizards i podpisać Jamesa na kontrakcie obejmującym wyjątek dla średniej ligowej (midlevel exception), sam klub z San Francisco konsekwentnie utrzymywał, że nie zamierza handlować kontuzjowanym Jimmym Butlerem (tutaj pewne nieścisłości w transferze z podanego materiału, ale trzymamy się kontekstu walki o zasoby), a Wizards jasno dawali do zrozumienia, że nie są zainteresowani Butlerem. Najbardziej betonowym dowodem na to, że te marzenia nie miały szans w świecie realiów finansowych, było podpisanie przez Golden State środkowego Kristapsa Porzingisa. Stein zgarnął dwuletni kontrakt opiewający na 40 milionów dolarów, co de facto zniszczyło zdolność Warriors do sfinalizowania ewentualnego ruchu na Jamesa, jeśli chodzi o zachowanie przestrzeni pod pierwszym progiem luksusowym. Mówiąc krótko: jeśli Warriors faktycznie planowali te spektakularne ruchy, to najwyraźniej ktoś zapomniał o tym poinformować sam klub.

Czy to szukanie dźwigni przez Davisa i Jamesa: Agenci na scenie

Rodzi się fundamentalne pytanie: co się właściwie dzieje? Dlaczego cykl dwudziestu czterech godzin przynosi nam doniesienia o transakcjach, które Warriors rzekomo chcieli wykonać, a które sami uniemożliwili?

Jeden z dyrektorów z Konferencji Zachodniej rzucił światło na sytuację, spekulując: „To wszystko wydaje się być nastawione na dźwignię. Nie chodzi o to, co stanie się z jedną drużyną, ale o to, czego zawodnicy chcą od swoich obecnych ekip”.

To jest sedno sprawy! Anthony Davis, który w sierpniu kwalifikuje się do monstrualnego przedłużenia kontraktu o wartości 275 milionów dolarów na cztery lata, chce więcej od swoich obecnych pracodawców z Wizards. Washington ma niewielką motywację do płacenia Davisowi, który ma 33 lata i zagrał zaledwie 20 meczów w zeszłym sezonie (71 w ostatnich dwóch latach), kolosalnej sumy, która będzie obowiązywać do jego 37. roku życia. Choć Davis, rzecz jasna, tego chce. Analogicznie, LeBron James oczekuje solidnego kontraktu z Lakers, ale Los Angeles wydaje się zwlekać z decyzją o jego zatrzymaniu. Lakers umieścili Jamesa nisko na liście priorytetów tego offseasonu – co z pewnością nie podoba się samemu Jamesowi.

Wojownicy: Wykonawcy czy pośmiewisko agentów?

Biorąc pod uwagę, że zarówno James, jak i Davis są reprezentowani przez tę samą agencję, Klutch Sports, a agentem jest Rich Paul, nie jest przypadkiem, że paliwo dla plotek transferowych wokół Warriors zaczęło narastać po tym, jak Paul spotkał się z Wizards, aby omówić sytuację Davisa.

Jednakże, jak zauważyliśmy, istniały poważne przeszkody: Warriors nie handlują Butlerem, Golden State finalizuje ruch z Porzingisem, a Wizards nadal badają opcje dotyczące Davisa. Może ekipa z Bay Area ostatecznie przetasuje skład, może znajdzie sposób na sign-and-trade dla Jamesa, a może złamie obietnicę daną Butlerowi, aby wymienić go na Davisa. To nie jest niemożliwe. Ale równie prawdopodobne jest to, że Warriors są tutaj jedynie kozłami ofiarnymi.

Jak podsumował jeden z prominentnych źródeł ligowych: „Wygląda to na zasłonę dymną. Myślę, że to świetny pomysł i byłoby ekscytujące dla ligi. Ale jest w tym tak wiele rzeczy, które się nie kleją, że wygląda to bardziej jak podstępna zasłona dymna ze strony agentów”.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482