Wojownicy przyspieszają powrót Moody’ego w obliczu kryzysu kontuzji.

Sezon dla Golden State Warriors przypomina jazdę kolejką górską – mnóstwo wzlotów i dramatycznych upadków, a teraz, gdy era play-offów zagląda w oczy, każda minuta i każdy zdrowy zawodnik są na wagą złota. W obliczu kontuzji kluczowych graczy, jak Stephen Curry, powrót Mosesa Moody’ego staje się nie tyle opcją, co koniecznością dla kalifornijskiej drużyny desperacko walczącej o utrzymanie się na powierzchni.

Czy Wojownicy mają jeszcze asa w rękawie? Napięcie wokół lewego nadgarstka Moody’ego

Golden State Warriors od 19 stycznia przeżywają koszmar. Najpierw stracili Jimmy’ego Butlera z powodu zerwania więzadła krzyżowego (choć artykuł błędnie wskazuje na Butlera, w kontekście Warriors mowa jest o Currym i jego zerwaniu więzadła rzepki, co sugeruje błąd w oryginalnym tekście źródłowym; trzymamy się kontekstu i skupiamy na faktach dotyczących GSW), a niecałe dwa tygodnie później sam Stephen Curry doznał kontuzji ścięgna rzepki. Do tego dochodzą problemy z utrzymaniem zdrowia nowo nabytego centra, Kristapsa Porzingisa, po jego transferze z Hawks. W tym chaosie, na scenę wkracza Moses Moody – jeden z najbardziej stabilnych elementów rotacji GSW.

Moody doznał kontuzji prawego nadgarstka 2 marca w meczu z Clippers i progres w rekonwalescencji był frustrująco wolny. Jednakże, kiedy drużyna ma problemy ze składem, procedury powrotu przyspieszają. W sobotę Warriors ogłosili, że Moody zostanie włączony do sesji treningowych na żywo, z koleją oceną zaplanowaną na wtorek. Ale najwyraźniej nie chcieli czekać! Już w niedzielę Warriors podjęli kroki, które mogą ustawić go na parkiecie już w poniedziałek przeciwko Dallas Mavericks.

Co ciekawe, te ostatnie dni ujawniły zaskakujący element w jego terapii. Steve Kerr, szkoleniowiec GSW, przyznał, że z powodu braku postępów w leczeniu prawego nadgarstka, Moody zaczął trenować uderzenia i rzuty lewą ręką, aby skrócić czas powrotu. To pokazuje poziom desperacji i determinacji w Zatoce San Francisco, by odzyskać jakikolwiek element stabilności przed finałowym sprintem.

Od „Wątpliwy” do „W akcji”: Dlaczego Warriors potrzebują Moody’ego natychmiast?

W poniedziałek Warriors oficjalnie podnieśli status Moody’ego do „wątpliwy” na mecz w Dallas. Jak donosił dziennikarz z Brooklynu, Anthony Slater, za pośrednictwem serwisu X: „Warriors podnoszą status Mosesa Moody’ego do wątpliwego na jutrzejszy mecz w Dallas. Skrzydłowy, który pełnił rolę startowego, opuścił ostatnie 10 meczów z powodu skręcenia nadgarstka. Potrzebowali pomocy w rotacji z powodu zdziesiątkowanej kadry”.

Zgodnie z zasadami NBA, status „wątpliwy” oznacza, że zawodnik ma około 50% szans na grę. Dla Moody’ego, który stał się cennym zawodnikiem typu „3-and-D”, to podniesienie statusu jest kluczowym sygnałem. W tym sezonie notował imponujące 44,1% skuteczności z gry i 40,2% za trzy punkty, notując średnio 11,9 punktu w 54 meczach. Od początku grudnia to on był podstawowym małym skrzydłowym. Jego powrót, nawet częściowo ograniczony, jest zbawieniem dla drużyny, która straciła osiem z ostatnich dziewięciu spotkań.

Zbudować nawyki, zanim Curry wróci: Strategia bez kompromisów

Warriors, z bilansem 33-38, gwałtownie spadają w tabeli, desperacko próbując uniknąć najgorszego scenariusza. Fakt, że Moody może wrócić, mimo że wciąż odczuwa ból w nadgarstku, świadczy o pilnej potrzebie odbudowania złapanych wcześniej fundamentów, zanim do gry wróci Stephen Curry.

Trener Steve Kerr jasno określił priorytety. Choć Porzingis ma wrócić do gry w Dallas, a Moody ma szansę dołączyć, Kerrowi chodzi o coś więcej niż pojedyncze zwycięstwo w tym meczu:

„W ten czy inny sposób znajdziemy się w play-in. Musimy się przygotować, musimy być gotowi na to, kiedy odzyskamy chłopaków, kiedy wróci Steph, a także Moses i Al [Horford, choć Horford obecnie nie gra w GSW, co sugeruje nieprecyzyjny cytat w tekście źródłowym; w kontekście GSW i powrotów, mowa o Horfordzie lub Alfonzo McKinnie, ale pozostajemy przy cytacie]. Jeśli będziemy przygotowani, kiedy oni wrócą, możemy narobić zamieszania, możemy iść na serię zwycięstw”.

Jednak Kerr podkreśla, że sam powrót największych gwiazd nie wystarczy. Muszą zostać poprawione podstawy gry, które ucierpiały w ostatnich tygodniach:

„Ale nie możemy popełniać błędów w planie gry. Musimy budować lepsze nawyki. Wypychanie rywala spod kosza, dbanie o piłkę w kontrataku, dbanie o piłkę w kontrataku – tego typu rzeczy”.

Przywrócenie Moody’ego, nawet z nietypowym „lewomanożeniem”, to próba natychmiastowego wzmocnienia defensywnego skrzydła i wymuszenia lepszej dyscypliny w ataku, co jest absolutnie kluczowe, zanim sezon definitywnie wymknie się spod kontroli.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482