Sezonowa tragedia, jaką było zerwanie więzadła krzyżowego przedniego (ACL) Jimmy’ego Butlera, mogłaby zmusić Golden State Warriors do defensywnej postawy i kalkulacji. Ale czy ktokolwiek zna Warriors, by grali na pół gwizdka? Najnowsze doniesienia zza kulis ligi sugerują, że organizacja z Zatoki planuje ruchy, które wywrócą koszykarskie środowisko do góry nogami, celując w absolutne supergwiazdy.
Czy Warriors naprawdę myślą o zjednoczeniu Curry’ego z LeBronem?
Mimo że kontuzja Butlera stawia pod znakiem zapytania ich najbliższe plany play-off, insajderzy donoszą, że front office Warriors nie zamierza się wycofywać. Wręcz przeciwnie – rozważają najbardziej elektryzujące opcje na rynku. Jake Fischer z NBA insider doniósł, że Warriors mają zamiar aktywnie uczestniczyć w każdej potencjalnej wymianie dotyczącej Giannisa Antetokounmpo, jeśli ten stanie się dostępny w okresie pozasezonowym. Ale to nie koniec szalonych spekulacji. Równolegle mają badać scenariusz, który przez lata wydawał się czystą fantazją: łączenie sił LeBrona Jamesa i Stephena Curry’ego po tym, jak LeBron 30 czerwca stanie się nieograniczonym wolnym agentem.
Fischer podsumował sytuację krótko i dosadnie w swoim ostatnim felietonie: „Źródła podają, że Warriors naturalnie planują odgrywać znaczącą rolę w mieszance transferowej po Antetokounmpo, jeśli ten faktycznie stanie się dostępny tego lata, jednocześnie badając możliwość zestawienia Jamesa ze Stephenem Currym, wreszcie, gdy LeBron zostanie wolnym agentem 30 czerwca”.
Interes Warriors w sprawie LeBrona to nic nowego, ale kontekst jest inny
Zainteresowanie Wojowników gwiazdą Lakers nie jest nowością. W trakcie sezonu 2023/2024 rozważano nawet opcję transferu Jamesa, choć te dyskusje nigdy nie wyszły poza wczesny etap. Doniesienia ESPN wskazywały, że pomysł narodził się na poziomie właścicielskim, ale został natychmiast zduszony, zanim dotarł do samego LeBrona.
W tle tych wydarzeń znajdował się Rich Paul, agent Jamesa i CEO Klutch Sports, który, jak donosił Marc Stein, nalegał, by obie strony porzuciły ten pomysł, zanim na dobre się rozwinie. Stein ujawnił, że Lakers co prawda niechętnie rozważaliby rozmowy transferowe, ale tylko wtedy, gdyby James wyraził chęć poważnego zaangażowania się w temat Golden State. Jak się jednak okazało, kulisy były inne: „Źródła ligowe twierdzą, że zgłaszane rozmowy nigdy nie zaszły tak daleko – w dużej mierze dlatego, że jego agent, Rich Paul, stanowczo się temu sprzeciwiał”.
Paul miał kierować się obawami o wizerunek i dziedzictwo LeBrona. Łączenie sił z odwiecznym rywalem i zmiana klubu po raz czwarty w erze, gdy James budował swoją legendę, mogłyby narazić go na ostrą krytykę. Dziś jednak ta kalkulacja może stracić na znaczeniu.
Wolna agencja LeBrona zmienia reguły gry
LeBron, mający 41 lat, zbliża się do statusu nieograniczonego wolnego agenta tego lata. To diametralna zmiana w porównaniu do poprzednich lat, gdy jego status kontraktowy ograniczał elastyczność. Lakers mogą dysponować nawet 50 milionami dolarów przestrzeni w salary cap, ale czekają ich trudne decyzje finansowe. Gwiazda pokroju Austina Reavesa jest gotowa na znaczący kontrakty i według Dana Woike’a z The Athletic może liczyć na ponad 40 milionów dolarów rocznie, co z pewnością przesunie priorytety Los Angeles.
Sytuacja finansowa Warriors jest równie napięta. Wyniesie około 147 milionów dolarów już zarezerwowanych na Curry’ego, Butlera i Draymonda Greena, co ogranicza tradycyjne opcje manewru. Jakiekolwiek staranie się o Jamesa będzie wymagało inwencji, poświęceń i głębokiego przekonania, że ostatnia szansa na mistrzostwo jest warta tak wysokiej ceny.
Chemia Curry–LeBron odtajniona na Igrzyskach Olimpijskich
To, co wydawało się niemożliwe, nabiera świeżego wdzięku dzięki Igrzyskom Olimpijskim 2024 w Paryżu. Pod wodzą trenera Steve’a Kerra (który notabene prowadzi Warriors) James i Curry po raz pierwszy zagrali razem jako koledzy z drużyny. Efekt? Natychmiastowa chemia i złoty medal, co natychmiast rozbudziło spekulacje na temat potencjału takiej współpracy na poziomie NBA.
Curry, rozmawiając z People Magazine we wrześniu 2024 roku, przyznał: „Wszystkie te bitwy, które stoczyliśmy… fakt, że w końcu zagraliśmy razem… sądzę, że pogłębił się tam szacunek i przyjaźń”.
Curry podsycił wyobraźnię kibiców, publikując później celebrujące zdjęcie z Jamesem i byłym kolegą z Warriors, Kevinem Durantem, z podpisem: „ta sama drużyna… zwycięska drużyna”. Ten moment stał się viralem i silnie rezonował w całej lidze. „Mam nadzieję, że w przyszłości będzie więcej takich doświadczeń, nawet jeśli będziemy kolegami z drużyny, czy nie” – dodał Curry. „Sądzę, że wzajemnie się bardziej motywowaliśmy, na jak długo jeszcze nam pozostało grania”.
Na parkiecie olimpijskim James często pełnił rolę głównego rozgrywającego dla Curry’ego, uwalniając dynamikę, która wyglądała naturalnie, a nie wymuszenie. Ten detal nie umknął uwadze ani fanów, ani dyrektorów sportowych.
Giannis pozostaje ostatecznym celem transferowym Wojowników
O ile James reprezentuje wolnorynkowy „strzał w księżyc”, o tyle Antetokounmpo pozostaje najbardziej ambitnym celem transferowym Warriors. Golden State dysponuje znacznym kapitałem w postaci wyborów w drafcie i udowodniła chęć podejmowania agresywnych działań, gdy na horyzoncie pojawia się gracz kalibru MVP. Jeśli sytuacja w Milwaukee ulegnie pogorszeniu, doniesienia Fischera sugerują, że Warriors zamierzają być obecni – i przygotowani.
Kontuzja Butlera bez wątpienia zmieniła trajektorię Golden State Warriors. Ale nie zmieniła podstawowej filozofii tej organizacji. Gdy Curry wchodzi w finałowy rozdział swojego najlepszego okresu, Warriors wydają się zdeterminowani, by nie pozostawić żadnej możliwości niewybadanej – nawet jeśli oznacza to powrót do idei uznawanych kiedyś za nietykalne. Zestawienie Curry’ego z LeBronem. Gonitwa za Giannisem. Przedłużenie okna mistrzowskiego, które wydawało się zamykać. Dla franczyzy zbudowanej na brawurze, śmiałe marzenia mogą być jedyną drogą naprzód.









